Jacek Wiśniewski: Najważniejsza dla mnie jest lojalność

Luq  -  4 lipca 2016 10:09
1130

wisniewski

– Dziękuję Marcinowi Broszowi za zaufanie, bo nawet w aktualnych rozmowach zapewnia, że dalej mnie chce. Daliśmy sobie szansę, że poczekamy najwyżej do grudnia i zobaczymy jak to wszystko się potoczy – powiedział Jacek Wiśniewski, były piłkarz Górnika.

Roosevelta81.pl: Dlaczego Jacek Wiśniewski odrzucił propozycję Górnika?

Jacek Wiśniewski: – Dużo osób mówi, że Górnikowi się nie odmawia. W mojej decyzji nie chodziło o finanse, bo jeśli chodzi o ten aspekt to z prezesem Górnika byłem już dogadany. Mogę zdradzić, że przybiliśmy już nawet “piątki”. Jednak powiedziałem, że muszę poczekać aż przyjedzie mój obecny prezes, czyli pan Jonderko. Daliśmy sobie z trenerem Broszem szanse, czyli trener pozwolił mi na pracę w dwóch klubach. Nigdy nie łapie dwóch srok za ogon, bo ktoś by mógł mieć do mnie pretensje np. gdyby Górnik wygrywał, a Wilcza przegrywała. Oczywiście działa to w dwie strony, więc również w Zabrzu mogłyby się pojawić do mnie pretensje. Byłem, jestem i będę lojalny. Dziękuję Marcinowi Broszowi za zaufanie, bo nawet w aktualnych rozmowach zapewnia, że dalej mnie chce. Daliśmy sobie szansę, że poczekamy najwyżej do grudnia i zobaczymy jak to wszystko się potoczy. Nigdy nie mówimy nigdy.

Co przeważyło nad odrzuceniem propozycji?

– Chciałem być lojalny wobec ludzi, którzy podali mi rękę. W życiu, kiedy było mi ciężko wyciągnął do mnie rękę pan Jonderko. Nie mówię, że miałem katastrofę finansową. Pan Jonderko wyciągnął do mnie rękę, pracę dostała żona i ja też u niego pracuję. W Wilczej wspólnie zaczęliśmy budować przy wsparciu sponsorów i prezesów drużynę. Pozwolono mi praktycznie na wszystko, dlatego szkoda było mi to zostawić.

Marcin Brosz może na pana liczyć?

– Jeśli tylko będę w stanie pomóc to zawsze pomogę. Dla trenera Brosza zawsze jestem dostępny i on o tym dobrze wie. Marcin ma swoich zaufanych współpracowników, a efekty były widoczne w Gliwicach, czy Kielcach.

Z trybun oglądał pan sparing z Termaliką, jakie spostrzeżenia?

– W pierwszej połowie sparingu z Termaliką było widać jak drużyna się przesuwa i jak podchodzi do rywala. Widziałem współpracę i jestem pewny, że będzie to wszystko wyglądało jeszcze lepiej. Trener uważa, że na razie to tylko 30% z tego, co robią, a musi być minimum 95%.

Odrzucenie propozycji Marcina Brosza nic nie zmieni? Dalej będzie pan blisko Górnika?

– Zawsze byłem przy Górniku! Nawet, gdy pracowałem w skautingu. Zawsze przyjechałem odwiedzić i zajrzeć do budynku klubowego. Wtedy moje odejście nie było spowodowane żadnym konfliktem. Nadszedł taki moment, że chciałem spróbować sam poprowadzić klub. Wiadomo to jest wielki Górnik, i z pewnością miałbym wielką szansę, a może będę jeszcze miał zaszczyt popracować i zrobić awans, bo to jest coś pięknego. Pojawiają się głosy, że jakbym się sprawdził to trener Brosz zawsze będzie miał mnie w pamięci, ale ja na to nie patrzę. Najważniejsza dla mnie jest lojalność. Tak jak powiedziałem, nie łapię dwóch srok za ogon. Nie ukrywam, że zawsze dzwoniłem do trenera Brosza, nawet, gdy był w Piaście czy Koronie. O wiele rzeczy trenera się pytałem, choć jest tylko o rok starczy ode mnie to pracował już w dobrych klubach. Kto pyta, ten nie popełnia błędu.

Wydaje się, że w poprzednim sezonie było zbyt mało ambitnych zawodników pokroju Jacka Wiśniewskiego

– Powiedziałbym to inaczej, może nie chodzi wyłącznie o ambicje, bo jest też presja kibiców. Niektórzy presję wytrzymują, ale są też tacy, którzy jej po prostu nie wytrzymują. Ktoś chce, a nie umie. Trzeba spojrzeć na przygotowanie zespołu. Zawodnikom Górnika zawsze tej końcówki brakowało, a to jest kwestia przygotowania. Wiemy, jaki był obóz w Hiszpanii, a tak się zespołu nie powinno przygotowywać do sezonu. Trener Ojrzyński nie zajmował się zespołem, natomiast zajmował się czystkami w klubie, a tak się nie robi.

Marcin Brosz ma coraz cięższe zadanie, bo z klubu odchodzi coraz więcej zawodników

– To jest tak, że jeśli nie uda się zatrzymać kolejnych zawodników to zawsze powtarzam nasz Górnik jest wielki! Marcin Brosz wspólnie ze sztabem poukłada to wszystko nawet samymi młodymi zawodnikami. Pewnie przyjdą jeszcze wzmocnienia. Jeśli zawodnicy będą słuchać trenera Brosza i wszystkim piłkarzom pracowała głowa, to wiele mogą się od niego nauczyć. Muszą się odpowiednio przesuwać, nakładać pressing i strzelać gole. Wtedy będzie bardzo dobrze.

Źródło: Roosevelta81.pl
Foto: nz24.pl