
Grzegorz Bonin na razie nie błyszczy po powrocie do Górnika, choć w starciu z Jagiellonią miał okazję by zdobyć przynajmniej jedną bramkę. - W końcówce miałem szansę na wyrównanie, ale niestety zabrakło szczęścia i precyzji - żałuje pomocnik "Trójkolorowych".
Bonin w meczu z "Jagą" pojawił się na boisku chwilę po przerwie, zmieniając Michała Bembena. - Pierwszą połowę trochę przespaliśmy, straciliśmy dwa gole i później ciężko było odrobić straty. Wprowadzenie mnie na boisko było manewrem taktycznym. Trener chciał zastosować wariant bardziej ofensywny. Coś się ruszyło, ale to nie było to, czego oczekiwaliśmy - przyznaje popularny "Boniek". - Szkoda zwłaszcza straconych bramek. Pierwsza była dość przypadkowa, wiadomo, może się zdarzyć, lecz drugą "dostaliśmy" po stałym fragmencie gry.
Pomocnik miał dwie doskonałe okazje, aby zmienić rezultat meczu. W pierwszej biegł już sam na bramkę i... - Piłka nie zrobiła kozła jakiego oczekiwałem, zanim opanowałem sytuację, doścignęło mnie już trzech zawodników i było po akcji. W końcówce też miałem szansę na wyrównanie, ale niestety zabrakło szczęścia i precyzji - tłumaczy.
Przy Roosevelta od początku rundy najwięcej zastrzeżeń jest do skuteczności pod bramką rywali. - Bardzo dużo nad tym pracujemy - podkreśla Bogdan Zając, asystent trenera Nawałki. - Gdybyśmy mieli zawodników tak skutecznych, że z każdej pozycji strzelaliby gole, to obawiam się, że już w naszym zespole mogłoby ich być, ponieważ wszyscy na świecie chcieliby takich graczy kupić. Dlatego zawodnicy, którzy potrafią wykorzystywać większość sytuacji są niezwykle cenni i bardzo drodzy, a my na razie musimy na to zapracować.
Być może skuteczność Górnika odmieni Prejuce Nakoulma, który we wtorek wraca do treningów z drużyną i powinien być gotowy na występ w niedzielnym meczu z Lechem Poznań.
źródło: Roosevelta81.pl
foto: Kamil Dołęga/Roosevelta81.pl






