Grzegorz Kasprzik: Bije się w pierś

Milo  -  10 kwietnia 2014 14:51
641

Kasprzik_slask

Kibice są rozgoryczeni, ale wyrazili pełne poparcie dla nas. Na pewno będą nas wspierać, dlatego musimy się im odwdzięczyć dobrą grą i meczem, w którym widać będzie zaangażowanie, wole walki i determinacje. Wiadomo, że kibice są sfrustrowani, bo wyniki nie są takie, jakie powinny być. – powiedział na konferencji przed spotkaniem z Lechem Poznań, Grzegorz Kasprzik bramkarz Górnika.

Jakie nastroje panują w zespole przed sobotnim spotkaniem z Lechem Poznań? Nie ma co ukrywać, to będzie dla was mecz o wszystko.

– Mam nadzieję, że zagramy dobre spotkanie, które da nam awans do grupy mistrzowskiej. Na pewno damy z siebie wszystko, by ten mecz wyszedł jak najlepiej. Drużyna jest zdeterminowana by osiągnąć korzystny rezultat.

W przeszłości broniłeś barw poznańskiego klubu, w którym wystąpiłeś w ośmiu spotkaniach. Do Lecha trafiłeś z Piasta Gliwice, gdzie spisywałeś się rewelacyjnie. W Lechu znacznie obniżyłeś jednak loty i twoja kariera nie potoczyła się tak, jakbyś sobie tego życzył. Jak z perspektywy czasu oceniasz swoją decyzję o transferze do Lecha?

– Nie lubię wracać do tego, co było w Lechu. Często pada to pytanie od dziennikarzy. Dla mnie ten rozdział jest już zamknięty. Każdy ocenia to na swój sposób. Nie wiem czy była to dobra, czy zła decyzja. Potoczyło się to wszystko tak, a nie inaczej. Po kilku meczach, w których zagrałem doznałem kontuzji i  straciłem miejsce w składzie, a uraz w zasadzie przekreślił mnie w Lechu i nie poszło to w tym kierunku, w którym bym chciał.

Jak w tej chwili wygląda rywalizacja wśród bramkarzy o miejsce w pierwszym składzie? W ostatnim meczu nie dane ci było zagrać, a miejsce między słupkami w spotkaniu z Cracovią zajął Norbert Witkowski.

– Takie pytanie powinno być skierowane do sztabu szkoleniowego. Straciłem miejsce w składzie na mecz z Cracovią, bo taka była decyzja trenerów. Bije się w pierś, bo moja dyspozycja w ostatnich meczach mogła być dużo lepsza. Nie było to, co sam bym oczekiwał i mogę wszystkich za to przeprosić. Jeśli dostanę szansę w następnym meczu z Lechem, to zrobię wszystko, by zmazać plamę po tej słabszej dyspozycji. Chcę zagrać, jak najlepiej i pomóc drużynie w odniesieniu korzystnego rezultatu.

Jak już wcześniej mówiliśmy, za tobą okres spędzony w Lechu. Znając rywala możesz udzielić kilku rad kolegom z drużyny, jak skutecznie powstrzymać poznańską ekipę?

– Z tej drużyny, w której grałem zostało w Lechu bodajże trzech, czy czterech zawodników. To zupełnie inna drużyna prowadzona przez trenera, z którym nie miałem styczności. Kiedy trener Rumak przejmował Lecha, to zostałem zesłany do „Klubu Kokosa” i nawet nie miałem przyjemności poznać trenera. Nie wiem, jaki ma warsztat i wizję gry. Pod tym względem nie mogę pomóc kolegom.

Po meczu z Cracovią kibice nie przebierali w słowach i dosadnie ocenili waszą postawę w ostatnich meczach. W czwartek odbyliście także spotkanie z kibicami. Jak oceniasz całą sytuację?

– Myślę, że cała sytuacja z kibicami po meczu z Cracovią i spotkanie, jakie odbyliśmy nie może wywierać na nas większej presji, bo może to przynieść negatywne skutki. To spotkanie miało na celu zmotywowanie nas i dodanie większej motywacji. Kibice są rozgoryczeni, ale wyrazili pełne poparcie dla nas. Na pewno będą nas wspierać, dlatego musimy się im odwdzięczyć dobrą grą i meczem, w którym widać będzie zaangażowanie, wole walki i determinacje. Wiadomo, że kibice są sfrustrowani, bo wyniki nie są takie, jakie powinny być. W tej rundzie nie wygraliśmy jeszcze spotkania. Frustracja wśród kibiców z czasem narastała i w Krakowie dali tego upust. Wyjaśnili nam tę sytuację i powiedzieli, że działali pod wpływem emocji. Rozumiemy to i nie ma żadnego zgrzytu na linii piłkarze-kibice.

Źródło: gornikzabrze.pl
Foto: Ewa Dolibóg/Roosevelta81.pl