Górnik zaśmiał się wszystkim w twarz, choć magia marki już nie działa tak mocno, jak za dawnych lat

Torcidos  -  29 czerwca 2014 12:33
545

cerimagic
Ci, którzy martwili się o przyszłą kampanie Górnika w T-Mobile Ekstraklasie mogą spokojnie wyczekiwać inauguracji nowego sezonu. W piątek zabrzanie wykonali dwa świetne ruchy na rynku transferowym i słowa prezesa “Trójkolorowych” Zbigniewa Waśkiewicza o braku transferów (nie licząc powrotów z wypożyczeń), możemy odbierać jako świetną pokerową zagrywkę.

Duże słowa uznania należą się zarządowi Górnika za przeprowadzenie dwóch bardzo ciekawych transferów. Przy takich problemach finansowych Górnika, każdy nowy piłkarz to duży sukces, a mówimy przecież o dużym talencie Bośniackiej piłki oraz o piłkarzu, który wyrobił sobie opinię solidnego gracza naszej ligi. Wszystko to działo się bez obecności mediów i dopiero, gdy wszystko było dopięte na ostatni guzik wypłynęły informacje o dwóch nowych graczach. To tylko dowodzi, że ludzie odpowiedzialni w Zabrzu za skauting oraz przeprowadzanie transferów potrafią działać, a nie mówić.

Wydaje się, że Dawid Plizga jest niczym wino – im starszy, tym lepszy. W ostatnim sezonie w barwach Jagiellonii Białystok strzelił osiem bramek, co jest jego najlepszym wynikiem w całej karierze. Biorąc pod uwagę, iż w Zabrzu “emeryci” czują się jak ryba w wodzie (Ganczarczyk czy Sobolewski), można oczekiwać, że szczyt formy Plizga osiągnie w Górniku. Jak już wspomniałem, nie sposób nie docenić kunsztu, z jakim “Trójkolorowi” przeprowadzili ten transfer. W mediach aż do samej oficjalnej informacji, nie było ani jednej wzmianki nawet o ZAINTERESOWANIU Górnika Plizgą, a co dopiero mówić o jakikolwiek rozmowach. Rzadko spotyka się równie podobne sytuacje, gdzie rozmowy od początku do końca są w tak wyrafinowany sposób przeprowadzone.

Warto tutaj podkreślić, że z informacji otrzymanych od jednego z kolegów z redakcji, Plizga był swego czasu bardzo bliski gry w Górniku, kiedy był graczem Zagłębia Lubin. Chciał go sprowadzić nasz ówczesny dyrektor sportowy, Krzysztof Hetmański (pamiętacie tego Pana?). Miał świetne kontakty, ale też dwa problemy: jednym był prezes Ryszard Szuster, a o drugim kłopocie lepiej nie mówić. Szkoda tylko Krzyśka, bo naprawdę był bardzo dobrym dyrektorem sportowym i kto wie, jakby potoczyły się losy Górnika po wejściu Allianz Polska, gdyby wszystko było z dala od menedżerskich układów, a tylko ciężka praca dla dobra klubu. To już jednak przeszłość…

Wracając do teraźniejszości. Armin Cerimagić, nadzieja reprezentacji Bośni i Hercegowiny, a teraz także kibiców Górnika, jest kolejnym zaskakującym wzmocnieniem naszego klubu. Druga liga belgijska nie jest piłkarskim Mount Everestem, jednak są powody, aby sądzić, że nasz nowy skrzydłowy szturmem weźmie Ekstraklasę. Gdy reprezentacja Polski U-19 przegrała w towarzyskim meczu z rówieśnikami z Bośni i Hercegowiny 1:3, Cerimagić, który był kapitanem swojej drużyny, zdobył dwie bramki! Tak wypowiedział się o nim Rafał Ulatowski na swojej stronie internetowej – Uwagę wszystkich zwrócił jednak zawodnik gości, grający z numerem 11 kapitan zespołu, Armin Cerimagić. Zdobywca dwóch bramek był bez wątpienia najlepszym graczem na boisku. Piłkarz belgijskiego KAA Gent pokazał dojrzały i skuteczny futbol. Warto zapamiętać to nazwisko na przyszłość – ocenił były trener m.in Cracovii czy Lechii. Jeśli Armin będzie wszystkich zachwycać w barwach Górnika, tak jak w meczu przeciwko Polsce,  to spokojnie możemy mówić o hicie transferowym tego lata.

Niestety trzeba również wrzucić kamyczek do ogródka władz Górnika. Michał Trąbka, wychowanek naszego klub wybrał kontynuację kariery w Legii Warszawa. Z 17-letnim zawodnikiem wiązano wielkie nadzieje i obowiązkiem władz było zatrzymanie takiej “perełki” w klubie. Zaniedbanie bezlitośnie wykorzystała Legia ściągając Trąbkę do Warszawy. Oczywiście, że Trąbka pokazał swojemu macierzystemu klubowi środkowy palec jest frajerstwem. Trzeba sobie powiedzieć, że Trąbka wytarł swoją lojalnością podłogę i zgadujemy, że nie jest z tego powodu specjalnie smutny. Czasami w życiu trzeba stanąć przed pytaniem mieć czy być. Nowy legionista wybrał drugą opcję. Nie może nam być go żal, że woli “gorolandię” zamiast Zabrza. Z niewolnika nie ma pracownika. Kiedyś jednak takie “numery” były nie do pomyślenia, bo wybór dla młodych był oczywisty. Działacze Górnika muszą się mocno napracować, aby odbudować magię Górnika i najbardziej utalentowani piłkarzy decydowali się na treningi oraz grę w Górniku.

TEKSTY PUBLIKOWANE W DZIALE “OKIEM ŻABOLA” SĄ PRYWATNYMI OPINIAMI AUTORA

Źródło: Roosevelta81.pl
Foto: scsport.ba