Górnik Zabrze – Raków Częstochowa 1:1. Górnik o centymetry od wygranej

Kris  -  20 lutego 2022 17:15
19
2633

W meczu 22. kolejki PKO Ekstraklasy Górnik Zabrze przegrał z Rakowem Częstochowa 1:1.  Prowadzenie uzyskał już na początku Piotr Krawczyk, wyrównał w końcówce tej części wyrównał Ivi Lopez. Na wynik wpływ miały dwie sytuacje w których decydowały centymetry.

W porównaniu do poprzedniego spotkania Jan Urban nie zdecydował się na żadne zmiany w wyjściowej jedenastce. Do meczowej kadry powrócił Mateusz Cholewiak, który doznał drobnego urazu ręki podczas pucharowej rywalizacji z Piastem.

 

Mecz rozpoczął się od mocnego uderzenia Górnika, który już w 4 min. objął prowadzenie. Krzysztof Kubica przeprowadził mały rajd i wpadł w pole karne, piłka trafiła pod nogi Krawczyka a ten nie dał szans Kovacevicovi. Nie minęło kolejnych pięć minut i Krawczyk o mało nie stanąłby przed szansą na drugie trafienie. Lukas Podolski posłał długa piłkę w kierunku napastnika zabrzan, jednak tym razem bramkarz gości dalekim wyjściem zażegnał niebezpieczeństwo. Kilka chwil później to gospodarze wrócili z dalekiej podróży po akcji Lopeza i uderzeniu Gutkovskisa, Przemysław Wiśniewski ofiarną interwencją zatrzymał futbolówkę zmierzającą do bramki. Z upływem czasu przewagę uzyskiwać zaczął Raków. Częstochowianie najgroźniejsi byli o stałych fragmentach, aczkolwiek skutecznie interweniował zabrska defensywa na czele z Danielem Bielicą. Jednak to gospodarze mieli lepsze okazje do podwyższenia wyniku. W 30 min. Kubica powinien podwyższyć prowadzenie Górnika. Defensywny pomocnik doszedł na szóstym metrze do piłki zagranej od Erika Janży, ale posłał ją obok słupka. W 35 min. gospodarze przeprowadzili najładniejszą akcję. Wszystko zaczęło się od przechwytu i wyprowadzenia piłki przez Rafała Janickiego. Dalej grali już między sobą Robert Dadok z Podolskim. Ten pierwszy idealnie dograł na głowę nabiegającego Lukasa, niestety Poldi spudłował w doskonałej sytuacji. Niewykorzystane okazje zemściły się w doliczonym czasie gry. Arbitrzy po analizie VAR uznali, że interweniujący w polu karnym Janża kopnął w nogę Kuna, a jedenastkę skutecznie wykorzystał Lopez. Wątpliwości w tej sytuacji budziło to, czy piłka wcześniej nie była zagarnięta zza końcowej linii. Trudno nam powiedzieć, czy sędziwie również to poddali analizie, tak, czy inaczej na przerwę piłkarze schodzili przy wyniku remisowym. 

Druga połowa już na początku przyniosła emocje. Najpierw zabrzanie wyprowadzili akcję w której zabrakło precyzji w jej wykończeniu. Skorzystali z tego przyjezdni, wychodząc z błyskawicznym kontratakiem. Sytuację uratował Janicki zatrzymując rywali, a za moment Bielica wybronił strzał Kuna z bliskiej odległości. Więcej z gry mieli częstochowianie, Górnik tracił sporo sił przy próbach przejęcia piłki. W 63 min. gospodarze to jednak gospodarze byli o krok od zdobycia drugiej bramki. Dadok dorzucił w szesnastkę, a tam głową po długim rogu mierzył Nowak, do szczęścia zabrakło centymetrów. Chwilę później, z powodu urazu mięśnia, boisko opuścić musiał Podolski. W dalszym ciągu obie drużyny dążyły do przechylenia szali zwycięstwa na swoją korzyść. Najpierw Bielica broni strzał Gutkovskisa z ostrego kąta. Kilkadziesiąt sekund później szybkie wyjście zabrzan kończył uderzeniem z dobrych 30 m Dadok, Kovacevic z najwyższym trudem przeniósł piłkę nad poprzeczką. Potem, wprowadzony za Podolskiego Cholewiak, źle przyjął piłę, a mógł być sam przed golkiperem Rakowa. W odpowiedzi Wdowiak z bliska główkuje wprost w ręce bielicy. W 83 min ponownie Cholewiak nie wykorzystał okazji, gdy zbyt daleko wyszedł Kovacević.  Wahadłowy Górnika uderzył w kierunku bramki, ale wprost w powracającego bramkarza gości. Jeszcze w 87 min mocno kotłowało się pod bramką przyjezdnych, zdołali oni jednak wyjść z opresji obronną ręką. W doliczonym czasie rozgrywający dobre spotkania Nowak przymierzył zza szesnastki i piłka wylądowała w siatce rywali. Stadion eksplodował, zobaczyliśmy kołyskę z okazji narodzin syna Bartosza. Niestety sędziowie dopatrzyli się centymetrowego ofsajdu i gola nie uznali. Mecz ostatecznie zakończył się podziałem punktów.

Po tym spotkaniu „Trójkolorowi” powiększą swój dorobek do 32. punktów. W następnej kolejce podopieczni Jana Urbana zmierzą się wyjazdowym meczu z Piastem.

Górnik Zabrze – Raków Częstochowa 1:1 (1:1)

1:0 – Krawczyk, 4′
1:1 – Lopez, 45+7′ (k)

Górnik Zabrze: Bielica – Gryszkiewicz, Janicki, Wiśniewski [c], Janża, Manneh, Kubica (70′ Stalmach), Dadok (88′ Pawłowski), Nowak, Podolski (64′ Cholewiak), Krawczyk
Rezerwowi: Sandomierski – Cholewiak, Dziedzic, Pawłowski, Hrosu, Szymański, Stalmach, Mvondo, Wingralek
Trener: Jan Urban

Raków Częstochowa: Kovacevic – Patrasek [c], Arsenic, Racovitan (6′ Długosz, 45+8′ Wdowiak), Papanikolaou, Lederman, Tudor, Kun, Strugeon (46′ Sapała), Ivi (77′ Cebula), Gutkovskis (77′ Musiolik)
Rezerwowi:
Trelowski – Czyż, Sapała, Gwilia, Cebula, Długosz, Sorescu, Wdowiak, Musiolik
Trener:
Marek Papszun

Sędzia: Piotr Lasyk (Bytom)
Żółte kartki: Gryszkiewicz – Sapała
Widzów: 10 544
 
Obserwuj nas w społeczności SuperSocial w aplikacji Superbet
 
Źródło: Roosevelta81.pl
Foto: Roosevelta81.pl
19 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Ale przekręt

ciekawe ile się za coś takiego płaci?

Pewnie ze dwa dobre lapki i jakiś fajny telefonik z X-Koma…

Nie od dziś wiadomo że Raków i trener Papszun to wielcy przyjaciele Legii. Legia nie ma szans na mistrza to sędziowie pomogli Rakowowi jak się tylko dało. Aż nie chcę się tego oglądać, szkoda wysiłku piłkarzy Górnika.

Tak. Teraz nie ma Legii, to za uszy ciągniony jest Raków że to on ma zdobyć tytuł zagrażając zwłaszcza Lechowi. Po tym meczu i tym oszustwie czuję duży niesmak i oburzenie.

Raków niby piłkarsko lepszy ,ale Górnik pokazał ducha walki – niestety jak ci niepozwolą wygrać- to nie wygrasz ,wałek jak nic .Karny naciągany za uszy a ten niby spalony to już kryminał. Brawo Górnik. A ten przekrętas z Bytomia – kawał .uja.

Powiedzieć, że nas oszukano to tak jakby nic nie powiedzieć. To po to miał być ten var??? Przecież to zabija piłkę. Niech później sędziowie nie narzekają na epitety od kibiców. Dwa razy var, który zabrał nam 3 punkty.

BRAWO PANOWIE ZA WALKĘ! WIŚNIA DZIŚ POKAZAŁ JAK POTRAFI GRAĆ GDY JEST W FORMIE I SIĘ MU CHCE!

Górnik został ordynarnie przekręcony. Karny z kapelusza, a spalonego nie było. Marciniak na „varze” robił wszystko by Raków nie przegrał…

Marciniak = Fryzjer

racja

Pisałem aby Janży ktoś przewietrzył łeb !!!! i co, ????????

Mam nadzieję, że jak ta k*rwa z Płocka do nas przyjedzie to go wszyscy przywitamy jak należy!! Drukarz pie*dolony!

Ligę mamy praktycznie z glowy.Smutne to bo mamy dopiero luty.Decyzje sedziowskie dzisiaj trzeba pominąć milczeniem.Teraz pozostaje pytanie zasadnicze jakie światło odnośnie pucharu da caryca Szulerowa.

Kolejna kradzież VARszawki…

Moim zdaniem to był przekręt nie mniejszy niż ten w Gdańsku kiedy sędziował Stefański mecz Lechii z Legią. A druga rzecz to problem z komentatorami. Nie od dziś podejrzewam, ze sędziowie na VAR mają przekaz telewizyjny z dźwiękiem z transmisji meczów i kierują się tym co mowią komentatorzy. Jest tak, ze jeśli komentatorzy zdecydowanie mówią o faulu, bądź zagraniem ręką, to sędziowie na VAR podejmują decyzje zgodne z tym co usłysza, jeśli mają wątpliwości jakiekolwiek. Do tego dołącza się telewizja która przekazuje obraz i tak szafuje powtórkami, żeby widz nie widział szczegółów, by nie mógl mieć powodów żeby się czepiać. Jeśli co do bramki Nowaka mógłbym zgodzić się z decyzją VAR to z podyktowaniem karnego dla Rakowa kompletnie się nie zgadzam. Tego karnego podyktował Baszczyński i ten drugi złodziej nawet nie biorąc pod uwagę faktu, czy piłka przekroczyla linię końcową boiska, skupiając się wyłacznie na faulu. Sędziowie na VARze zadecydowali zgodnie z tym co uznali komentujący, żeby potem telewizja, nie miała do nich pretensji co do niesłuszności tej decyzji. Jak pokazywano powtórkę czy piłka wyszła bądź nie za końcową linię sami widzieliśmy. Z perspektywy słupka bramki, kiedy zdarzenie miało miejsce z drugiej strony, to żaden obraz. Z fizyki a mowiąc precyzyjniej z optyki jest wiadome, że słupek znajdujący się bliżej niż zdarzenie zasłania większa perspektywę niż samą szerokość linii. Ten mecz to okradzenie piłkarzy Górnika z ich pieniędzy które mogliby otrzymać jako premie za zwycięstwo i z trzech punktów. Skandal sędziowski, skandal komentatorski, skandal telewizji Canal+!

Oglądałem stopklatke jaki kuźwa karny,Marciniak,choć nie sędziuje bezpośrednio meczów to i tak musi być najważniejszy,obyś nie pojechał na mundial drukarzu.

złodzieje z waru !

prosimy nie stawiac do komentowaina meczow Gornika Zabrze,niejakiego znawcy futbolu,bylego przeciętnegokopacza,p.Baszczyńskiego z Chorzowa!! Jego komentarze i kokluzje prowadzą ludzi z Gornika do palpitacji serca!!