Górnik Zabrze – Lechia Gdańsk 1:3. Lanie w poniedziałek

Kaszpir  -  18 kwietnia 2022 19:39
21
2024

W meczu 29. kolejki PKO Ekstraklasy, Górnik Zabrze przegrał z Lechią Gdańsk 1:3. Honorowego gola dla „Trójkolorowych” zdobył Bartosz Nowak. Dla gości dwukrotnie trafiał Durmus, trzecie trafienie dołożył z rzutu karnego Gajos.

Trener Jan Urban dokonał kilku zmian w składzie w porównaniu do spotkania przeciwko Wiśle Kraków. Do wyjściowej jedenastki powrócił przede wszystkim Alasana Manneh, który odpokutował kartki. Na prawą obronę desygnowany został Jakub Szymański, na lewą, w miejsce Erika Janży (pauza za kartki) powędrował Przemysław Wiśniewski. Wreszcie w ataku, Piotra Krawczyka zastąpił Higinio Marin.

Od pierwszych minut mecz niespecjalnie układał się Górnikowi. Gospodarze nie mogli złapać rytmu, ich akcje były rwane. Już na początku Lukas Podolski miał okazję powalczyć o piłkę na granicy szesnastki z Kuciakiem. Wygrał ten pojedynek i posłał futbolówkę do Marina, jednak cała akcja wcześniej była spalona. Lechia odpowiedziała niecelnym uderzeniem Zwolińskiego z ośmiu metrów, co było pierwszym i jak się okazało, ostatnim ostrzeżeniem dla zabrzańskiej defensywy. Jeszcze w 10 min zaatakowali „Trójkolorowi”. Po odbiorze w środku pola, Manneh uruchomił z lewej strony Bartosza Nowaka, ten zagrał w pole karne, gdzie Poldi doszedł do strzału, został jednak zablokowany. Chwilę później, goście błyskawicznie wyprowadzili akcję, po której objęli prowadzenie. Strzał jednego z gdańszczan wyblokował co prawda Rafał Janicki, niestety tak nieszczęśliwie, że futbolówka wpadła wprost na nogę nabiegającego Durmusa. Turek uderzył za szesnastki i futbolówka, jeszcze po słupku, wpadła do bramki Daniela Bielicy. Górnik znów, jak w poprzednich meczach, musiał ruszyć do odrabiania strat. I trzeba przyznać, że stworzył sobie odpowiednią ilość sytuacji, by poprawić wynik. Ponownie jednak zawodziła skuteczność. Najpierw Marin nie trafił w światło bramki z kilku metrów. W tej akcji arbiter odgwizdał ofsajd. Przy kolejnych szansach wszystko było zgodnie z przepisami, ale zabrzanie nie potrafili wykorzystać okazji. Dwukrotnie bliski pokonania bramkarza Lechii był Nowak. Mocny i precyzyjny strzał z rzutu wolnego, przeszedł tuż nad poprzeczką. W następnej sytuacji pomocnik Górnika powinien zdobyć gola, nie był jednak w stanie, po dobrym dograniu Mateusza Cholewiaka, skierować futbolówki do siatki. W końcówce jeszcze próbował Podolski, jego firmowe uderzenie z woleja poszybowało ponad bramką Kuciaka i do szatni to goście schodzili w dobrych nastrojach.

Druga połowa rozpoczęła się od dominacji przyjezdnych. Gdańszczanie trzykrotnie byli bliscy podwyższenia rezultatu. W 50 min. po kontrze, Diabate zbyt szybko zdecydował się kończyć akcję strzałem, po czym piłka wylądowała w rękawicach przyczajonego Bielicy. Za moment, golkiperowi zabrzan w sukurs przyszedł słupek. Po stracie Roberta Dadoka i przegranym pojedynku Szymańskiego, Diabate nie wykorzystał znakomitej okazji. Trzy minuty później Gajos trafił co prawda do siatki Bielicy, bramka nie mogła zostać jednak uznana z powodu spalonego. Nie zmieniało to faktu, że Górnik wyglądał w tych fragmentach bardzo źle i gol dla Lechii wisiał w powietrzu. Tymczasem to gospodarze doprowadzili do wyrównania. Nieskuteczny dotąd Nowak, zdecydował się na strzał z 20 metrów, czym zaskoczył Kuciaka. Od tego momentu Górnicy złapali wiatr w plecy, a z gdańszczan jakby powoli uchodziło powietrze. Między 67, a 68 minutą gospodarze przeprowadzili składne akcje. W pierwszej sytuacji, obrońcy Lechii zdołali przeciąć podanie Podolskiego. W następnej, po przechwycie Nowaka, Lukas zagrał na lewo do Cholewiaka.  Strzał wahadłowego leciał w okienko, niestety Kuciak zdążył z interwencją. Górnik nadal nacierał i w 76 min. wydawało się, że stanie przed ogromną szansą. Faulowany w polu karnym był Nowak, a sędzia wskazał na wapno. W tym momencie do akcji wkroczył VAR. Arbitrzy dopatrzyli się wcześniejszego przewinienia Mvondo, co skutkowało zmianą decyzji przez Jarosława Przybyła. Tak, czy tak, teraz to Górnik był zdecydowanie bliżej rozstrzygnięcia meczu na swoją korzyść, aż przyszła 82 min i kuriozalny błąd Szymańskiego do spółki z Bielicą. Nieporozumienie zawodników gospodarzy wykorzystali goście. Tym razem sędziowie dopatrzyli się faulu Bielicy na rywalu, po czym arbiter podyktował jedenastkę dla Lechii. Skutecznym egzekutorem okazał się Gajos, przybliżając  swój zespół do zwycięstwa. Do wyrównania mógł doprowadzić Dariusz Pawłowski, ale piłka po jego strzale zatańczyła na linii oraz między stopami obrońców Lechii i… wyszła w pole. Kilkadziesiąt sekund później mecz praktycznie się rozstrzygnął. Defensywa zabrzan został rozmontowana szybkimi podaniami, a Durmus po raz trzeci pokonał Bielicę.

Dla Górnika oznacza to czwarta porażkę w ostatnich pięciu meczach. Zabrzanie pozostaną zatem z 37. punktami. Kolejny mecz już w najbliższy piątek w Lubinie przeciwko Zagłębiu.

Górnik Zabrze – Lechia Gdańsk 1:3 (0:1)

0:1 – Durmus, 11′ 
1:1 – Nowak, 58′
1:2 – Gajos, 83′ (k)
1:3 – Durmus, 86′

Górnik Zabrze: Bielica – Szymański, Janicki, Wiśniewski [c], Dadok (54′ Pawłowski), Manneh (79′ Pacheco), Mvondo, Cholewiak, Nowak, Podolski, Marin (64′ Krawczyk)
Rezerwowi: Sandomierski – Kubica, Pacheco, Pawłowski, Krawczyk, Stalmach, Dziedzic, Ziółkowski
Trener: Jan Urban

Lechia Gdańsk: Kuciak – Pietrzak (79′ Conrado), Maloca, Nalepa [c], Stec (87′ Biegański), Kubicki (79′ Kryeziu), Durmus, Gajos, Kałuziński (79′ Terazzino), Diabate (67′ Sezonienko), Zwaoliński
Rezerwowi: Buchalik – Tobers, Kryeziu, Conrado, Ceesay, Terrazzino, Biegański, Clemens, Sezonienko
Trener: Tomasz Kaczmarek

Sędzia: Jarosław Przybył (Kluczbork)
Żółte kartki: Mvondo – Zwoliński
Widzów: 8432

Obserwuj nas w społeczności SuperSocial w aplikacji Superbet

Źródło: Roosevelta81.pl
Foto: Roosevelta81.pl

21 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

panie Urban ile ryżu dzisiaj było na murawie-już nie tylko pan się błaźni ale cały ten”zarzad” Górnika ——- idżcie w H……….

Brak słów na to wszystko już tydzień temu pisałem że my już do końca sezonu nic nie wygramy. Oczy bolą od oglądania tej kpiny. Gramy tragikomiczne Paranoja co się z tym zespołem dzieje brak słów brak słów

Widziołech ostatnie 15 minut ,a i to było za dużo.

To co my gramy to pośmiewisko ligi najgorszy zespół ever gdzie władze klubu czy oni nie mają oczu bo my kibice mamy i mamy tego dość żal patrzeć

Nie wiem, ale może lepiej nie oglądać takiego Górnika, bo aż oczy bolą. Taki świąteczny prezent dla wszystkich, czy wygrywasz czy nie…ale ile można 1 punkt na 15, obrona i bramkarz to dramat. Pan Prezes niech myśli o przyszłym sezonie bo ten się skończył, nie wiem kim będziemy grali, bo chętnych może nie być, generalnie smutno mi w ten wieczór.

Robi się bardzo niebezpiecznie w 4 meczach 1 punkt. Wisła traci do nas coraz mniej. A w Lubinie raczej kolejna wtopa

Ludzie,słów nie ma,nikt nie grał,Podolski też,Urban zacznij krzyczeć na treningach,za miękki jesteś!?mam osobiście dosyć,to skromnie mówiąc jest blezanada.Ze tam na stadion ktoś w ogóle chodzi??żenada,Wstyd dla Klubu Górnik Zabrze!Kiedy zdobędziecie w końcu jakiś punkt,możliwy jeszcze spadek.Taczki przygotujemy!!

Jeszcze tylko wymęczą 5 meczów i 'zasłużone’ wakacje dla tych piłkarzyków i całej reszty. Jak co roku.

Górnik jest na dzień dzisiejszy najsłabszą drużyną ligi ,w mentalnej rozsypce , z powodu najprostszego na świecie. Studnia jest sucha jak pieprz, tu każdy jest myślami jak z tąd czmychnąć ,długi 2 razy większe niż wartość całej drużyny ,a paru graczy już praktycznie nie ma (za darmo).Chorzowskie kere grają dwie klasy niżej ( w sumie tam jest nasze miejsce organizacyjnie),by nos dzisiej pykli. Pyrsk

To co my gramy to jest parodia… Torcida potrafi wyśmiewać Krawczyka przyśpiewką, a co przygotuje dla jasnej carycy za kolejny blamaż? Kolejny rok stracony, zero pomysłu na przyszłość, zero konkretów i co cisza? Może w końcu zaczniecie coś wymuszać na jaśnie panującej carycy, co?

W innym miejscu napisałem, że naszej drużynie jest potrzebny, nie psycholog, lecz bardziej psychiatra. Bardzo martwię się o przyszłość naszej drużyny. Trzeba maksymalnie zmobilizować zespół, by nie popadł w totalną rozrywkę. Trenerze, działacze do pracy!!!!

miało być rozsypkę…

Żeby wygrywać mecze i coś osiągać w lidze to trzeba mieć plan na sezon i na klub,a my go w ogóle nie mamy. Podolski do dziś go nie poznał…Zdobyliśmy „za dużo punktów” jesienią to teraz „dajemy ciała” komu popadnie…głównie potrzebującym. Prezes- wynalazek. Miasto szastające gotówką.Ludzie „zarządzający” z układów i bez ambicji, w dodatku bez elementarnej wiedzy o zarządzaniu. Klub ledwo wyjdzie z długów w 2028 r. a trzeba będzie drukować kolejne obligacje na kolejne dziesiątki milionów. Tylko za tamten rok było -10 mln, za ten obecny będzie podobnie . To się wszystko nadaje pod CBA albo CBŚ…Najmniej winny w tym całym bałaganie trener Urban, po którym tak jedziecie…

Widzę, że mamy tu do czynienia z fachowcem od zarządzania, planowania strategicznego, człowiekiem obracającym na co dzień milionami. W dodatku znakomicie zorientowanym w tych wszystkich zakulisowych działaniach wokół Górnika. Jako że nie mam pojęcia o tych materiach a bardzo chciałbym się czegoś dowiedzieć, mam kilka pytań.
Jakie to układy decydują o powołaniu do zarządu klubu? ( Jakieś konkrety, poprosiłbym: kto, z kim, kiedy, dlaczego?.)
Na co miasto szasta gotówką? To szalenie interesujące. Jakieś liczby, konkretne sytuacje?
O co chodzi z drukowaniem obligacji? Kto je drukuje?
I dlaczego dysponując tak potężną wiedzą nie zawiadomi Szanowny Pan wymienionych przez siebie organów?
Bardzo będę wdzięczny za udzielenie stosownych nauk.

Pozwól że odpowiem pytaniem na pytanie. Jak trzeba zarządzać klubem żeby zadłużyć go na 10 mln zł?

Zadłużyć wobec kogo? Kto jest wierzycielem?

Miasto ,a zapłacę za tą zabawę ja … tłumnie jeden!

Czyli dług wobec właściciela. A raczej strata. To chyba nie całkiem to samo.
Ale generalnie jestem za. Gmina nie powinna złotówki wydawać na zawodowy sport. Na budowę stadionu też. Ale wtedy, zdaje się, Górnik grałby dzisiaj z Pasjonatem Dankowice albo Wawelem Wirek.

ŻENADA – WSZYSCY WON. TYLE I TYLKO TYLE!!!

Mógłbym to skomentować, ale nie chce mi się.

Siema malkontenci, pierwszy raz udzielam się na ty „forum”, i tradycyjne wszyscy wieszają psy na Janku, a nikt nie zauważa tego że kolejny już raz to „pan” sędzię był jednym z głównych „bohaterów” meczu!!!!!!