Górnik Zabrze – Górnik Łęczna 2:0. Pewne zwycięstwo po golach Madeja

kamres  -  23 sierpnia 2014 19:49
579

drużyna2_Łęczna_1415
Górnik Zabrze, choć miał kłopoty, aby rozbić defensywny mur obrony z Łęcznej, to uczynił to dwukrotnie w drugiej połowie za sprawą strzałów Łukasza Madeja. “Trójkolorowi” zasłużenie sięgnęli po komplet punktów i cały czas są liderem Ekstraklasy!

Przed meczem było spore zaskoczenie, ponieważ w podstawowym składzie brakowało Błażeja Augustyna, który jak się okazało nadwyrężył mięsień czworogłowy uda. Od początku szansę gry otrzymał Dżikamai Gwaze, ustawiony na pozycji defensywnego pomocnika obok Radosława Sobolewskiego. Natomiast na środek obrony cofnięty został Adam Danch.

Goście przyjechali do Zabrza z mocnym postanowieniem, aby gola przede wszystkim nie stracić. Cofnęli się i czekali… nawet na kontry nie czekali, bo tych było jak na lekarstwo. “Trójkolorowi” mieli problemy ze skomasowaną defensywą rywali, ale stworzyli sobie kilka sytuacji. Najlepszą mieli już na samym początku. Madej ograł rywal z boku pola karnego i idealnie dośrodkował na szósty metr na głowę Jeża, który posłał piłkę centymetry obok słupka. Rodić nawet się nie ruszył. To powinien być gol.

Jeż bliski szczęścia był również po strzale z dystansu. Poczekał na kozioł piłki przed pole karnym i przymierzył z powietrza. Golkiper gości pofrunął, jednak nie był w stanie sięgnąć futbolówki. Ta jednak przefrunęła tuż nad poprzeczką. Swoją okazję miał też Zachara. Z prawego skrzydła dograł Gergel, napastnik zbiegł na bliższy słupek i oddał płaskie uderzenie, ale Rodić wyciągnął się ile mógł i zdołał końcami palców sparować piłkę na rzut rożny.

Zespół z Łęcznej dopiero tuż przed przerwą postarał się zagrozić bramce Steinborsa. Najpierw mocno zza pola karnego mocno strzelił Bonin i łotewski golkiper z problemami interweniował. Swoja szansy szukał też Czernych, lecz jego uderzenie w polu karnym świetnie zablokował Gergel.

Po przerwie szybko udało się wyjść na prowadzenie. Zachara podał do Madeja, a ten zdecydował się na strzał z kilkunastu metrów. Nie był on specjalnie precyzyjny, ale błąd popełnił Rodić, po którego rękach piłka wpadła do bramki. Od tego momentu Górnik znów w pełni kontrolował spotkanie, bo łęcznianie do momentu utraty gola w drugiej połowie spisywali się nieźle.  Madej długo czekał na swojego gola, ale kolejnego strzelił już kilkanaście minut później. Doskonale zachował się Zachara, który zmylił Bożića, następnie pognał do przodu, a kiedy na linii pola karnego doskoczyła do niego trójka rywali idealnie podał do Madeja. Pomocnik Górnika nie miał problemów by płaskim strzałem pokonać po raz drugi Rodića.

To sprawiło, że mecz był już rozstrzygnięty. W samej końcówce “bombę” posłał jeszcze Bonin, z którą bardzo dobrze poradził sobie Steinbors. Zabrzanie dostali wypłaty, koncentracji im nie zabrakło i sprostali presji faworyta. Cały czas są liderem ekstraklasy. Tak dobrego startu Górnik nie miał od lat.

Górnik Zabrze – Górnik Łęczna 2:0 (0:0)
1:0 – Madej, 54′
2:0 – Madej, 67′

Górnik Zabrze: Steinbors – Sadzawicki, Danch, Gancarczyk – Gergel, Sobolewski, Gwaze, Kosznik (81′ Kosznik) – Madej (69′ Plizga), Jeż (89′ Łuczak) – Zachara.
Trener: Józef Dankowski.

Górnik Łęczna: Rodić – Mierzejewski, Bożić , Szmatiuk, Mraz (72′ Bożok) – Bonin, Bielak, Nowak (76′ Hasani), Kaźmierczak, Kalkowski – Czernych (81′ Szałachowski).
Trener: Jurij Szatałow.

Żółte kartki: Sadzawicki – Mierzejewski, Kalkowski, Bożić.
Sędzia: Tomasz Kwiatkowski (Warszawa).
Widzów: 3000.

Źródło: Roosevelta81.pl
Foto: Ewa Dolibóg/Roosevelta81.pl