Górnik na czele z Łukaszem Wolsztyńskim goni czołówkę ligi

wondi   29 marca 2017 18:50   
4587

Nie od dziś wiadomo, że piłka nożna to gra zespołowa. Nie inaczej jest w Górniku. To zespół wygrywa, a w przypadku porażki to cała drużyna zazwyczaj bierze winę na siebie.

Spoglądając na ostatnie poczynania zabrzan mam jednak wrażenie, że zwycięzca jest jeden i nie chodzi o całą drużynę. Pochodzi z Knurowa, wychowany w „żabolskich” realiach i oddany w 100% jednemu klubowi – nazwisko jego to Wolsztyński. Tym razem chodzi o Łukasza.

Aż strach pomyśleć, co gdyby Górnik rozpoczął rundę wiosenną bez tego chłopaka. Najprawdopodobniej jeszcze czekalibyśmy na pierwszą ligową bramkę w 2017r. Brzmi to co najmniej strasznie, przecież to tylko 1 liga. No nice. Wiem, zaraz znajdą się tacy, którzy będą bronić całego zespołu, a to Łukasz bez wsparcia kolegów nie dostałby takiego podania, a to defensywa broniła wyniku „na zero z tyłu”, dlatego spokojnie można myśleć o ofensywie itp. Ale spójrzmy prawdzie w oczy, mecz z Tychami wygrał Łukasz. Może był to dobry dzień czy lepsza dyspozycja, ale nie sposób nie przyznać mu koguta Pana Leona. Drużyna grała piach i to jeden człowiek wziął w pewnym momencie ciężar gry na siebie. Nie omieszkam wspomnieć, że zrobił to bardzo okazale. Dzięki niemu zaczęliśmy start od 3 punktów.

Kolejnym przykładem kunsztu naszego bohatera może być drugie starcie Górnika na wiosnę z Pogonią. I nie mylić tej z ekstraklasy. Gdzie mimo przewagi zabrzan to tylko Łukasz potrafił znów wykorzystać swoją sytuację. Niestety, nie wystarczyło to nawet, aby przywieźć nawet punkt z Siedlec. Reszta drużyny? Zagrała bardziej ofensywniej od ostatniego spotkania.

W trzeciej odsłonie nowej rundy przyjeżdża do Zabrza niepokonana od dwóch spotkań Sandecja Nowy Sącz. Przypomnijmy ostatni bilans przyjezdnych: 5:0 z Zagłębiem Sosnowiec, 4:0 z Pogonią Siedlce. Przeciwnik najprawdopodobniej był nieco przyćmiony niczym po bokserskim ciosie frekwencją ponad 11 tyś. widzów na stadionie, bo w żadnej chwili meczu nie przedstawiał się nam, jako ten cichy faworyt do awansu. Dzięki temu znów szybko dał znać o sobie Łukasz strzelając w 12 minucie meczu, a następnie okazale dokładając na 2:0 uderzeniem zza pola karnego.

Najprawdopodobniej największy postęp, od kiedy stery przejął nowy trener zrobił właśnie Wolsztyński. Szkoda, że nie idzie to w parze z naszymi napastnikami, którzy naprawdę dobrze prezentowali się jesienią. Miejmy nadzieje, że to chwilowe zawieszenie broni, bo sam Łukasz wszystkich meczów do końca sezonu nie wygra.

Trener Marcin Brosz na konferencji po meczu z Sandencją powiedział: „Dziś tyle mówi się o Łukaszu, ale proszę zobaczyć ile innych nazwisk już wypłynęło”. Przepraszam, ale ja najprawdopodobniej jeszcze widzę ich pod wodą, bo nie jestem w stanie szybko wskazać drugiego takiego zawodnika z regionu. Jak na razie tylko Łukasz daję tyle radości i satysfakcji naszym kibicom. A to przecież w sporcie jest najważniejsze.

TEKSTY PUBLIKOWANE W DZIALE “OKIEM ŻABOLA” SĄ PRYWATNYMI OPINIAMI AUTORA

Ten tekst został przysłany na naszą skrzynkę mailową. Chcesz podzielić się swoimi spostrzeżeniami z innymi kibicami Górnika? Napisz do nas!

Więcej informacji TUTAJ

Źródło: Roosevelta81.pl
Foto: Roosevelta81.pl

PODZIEL SIĘ