“Górnik Lwie Serce”, feta według Jurgena Kloppa oraz łzy Patrycji Kazadi

g.rajda  -  20 maja 2014 20:46
658

gornik_walka

Niedzielny mecz Górnika z Legią uświadomił mi, jak trudną drogę miał do pokonania nasz klub w obecnym sezonie. Górnik z niesamowitą ambicją potrafił momentami zdominować Legię. Oczywiście były momenty dominacji „przyjezdnych”, ale Legia sportowo i organizacyjne to wyższa półka. Na boisku było widać zaangażowanie, walkę, chęć gry do ostatniego gwizdka. Cechy wolicjonalne, których brakowało w wielu spotkaniach na wiosnę. Nie było rezygnacji, apatii i kalkulacji. Takiego Górnika chciałbym oglądać zawsze! Chłopaki wykrzesali z siebie maksimum i odrobinę więcej. Lwie serca okazane kibicom.

Niestety jest nadal wielu malkontentów. Oskarżają piłkarzy o grę na „desperata”. Indywidualne laurki z inwektywami ociekające skrajną głupotą. Takie opinie bolą mnie najbardziej. Zespół pokazał ambicję, a kibice zobaczyli mecz otwarty z pięknymi bramkami. Komentarze wielu sympatyków Górnika wprawiły mnie w osłupienie. Obcy fani oraz eksperci na forach dyskusyjnych określili spotkania Lechii z Lechem oraz Górnika z Legią za jedne z najlepszych w tym sezonie. Cytuję: „Przy takich meczach naszą ekstraklasę nawet można oglądać”, „Nie wierzę, że w takim tempie da się grać w naszej lidze.” Wspomniane cytaty, to tylko przykłady ludzi z Wrocławia i Krakowa. Zespół po wielu perturbacjach, kilkanaście kontuzji, problemy infrastrukturalne, karuzela trenerska, zaległości płacowe wobec piłkarzy sięgające grudnia, a tu nagle chwila stabilizacji i strachu najadła się „Wielka Legia”, która robiła w pył tydzień wcześniej Wisłę.

Dosadnie o możliwościach zespołu wypowiedział się Jureg Klopp. Doszukałem się analogi w sytuacji Borussii i Górnika w tym sezonie. Nie mówię tu o wynikach oraz poziomie sportowym, ale o sytuacji klubu. Cytuję: „Nasza drużyna miała w tym sezonie takiego pecha z kontuzjami, jakiego świat piłki nożnej nie widział. Jestem z rocznika 1967 i nie doznałem jeszcze czegoś takiego, a mimo tego potrafiliśmy zakończyć sezon na drugim miejscu w lidze.” Górnik w tym sezonie także miał listę kilkunastu kontuzjowanych. Cytat drugi: Wiem, że w tej sytuacji ciężko świętować, ale byłoby głupotą, gdybyśmy po dziesięciu miesiącach morderczej pracy i maksymalnego eksploatowania organizmów przekreślili wszystko z powodu jednego spotkania. Zwłaszcza, że nie wszystko w nim od nas zależało.” Słowa trenera, który nie zdobył z Boruussią trofeum, a wydał fetę swoim piłkarzom. Facet doskonale zdaje sobie sprawę, że sukcesem nie zawsze jest wygrana. Perturbacje na ławce trenerskiej nie ułatwiły Górnikowi sprawy. Naszym małym sukcesem jest mozolny powrót do stabilizacji. Myślałem, że krytyka jest moim żywiołem, ale jestem „pionkiem” przy wielu innych kibicach.

Nie można zapomnieć o fakcie reformy ekstraklasy oraz łasce, jaką obdarzyła Górnika. Nasz klub cudem zapewnił sobie ligowy byt sportowo i mozolną pracą dostał licencję. Atrakcyjność ligi podniosła się niesamowicie. Szczególnie, jeśli mówimy o zespołach, które nie grałyby już o nic. Dzisiaj nadal nie wiadomo, kto dołączy do grona zespołów grających w pucharach. Lechia, która byłaby zespołem ”widmo”, prawdopodobnie nie walczyłaby “na noże” z Lechem. Nadal nie można być pewnym w stu procentach, kto spadnie. Cracovia obudziła się w ostatnim momencie. Pełen zestaw emocji do końca. Sprawiedliwość? Już pisałem w poprzednim felietonie, że podział punktów nikogo nie skrzywdzi. Wymusi na piłkarzach ambicję, konsekwencję i dodatkową motywację do gry na pełnych obrotach do ostatniego gwizdka w sezonie. Stąd biorą się takie mecze, jak dwa wspomniane powyżej. Legia i tak ma tytuł, Lech zagra w pucharach, a spadnie Widzew i najprawdopodobniej Zagłębie. Notabene, Stokowiec ma je ratować przed spadkiem, a podobno miał robić to w Górniku. Dzięki Bogu Zbyszek Waśkiewicz, traktuje presję jak Mateusz Borek. „Presję to ma siostra na oddziale onkologii”. Facet ma jaja i nie ulega naciskom kibiców. Podsumować te wydarzenia można łzami Patrycji Kazadi w programie X Factor. Podobno płakała nad tym, że któryś z utalentowanych uczestników musi odpaść i nie zawsze werdykty są sprawiedliwe. Tak samo można powiedzieć o naszej lidze. Sędziowanie nie zawsze jest sprawiedliwe, ale ktoś musi odpaść. Żal w d..e ściska, że trzeba spaść z takiej ligi. Jest to zupełnie inna liga niż rok wcześniej. Pierwsze symptomy wychodzenia z „bagna” są już widoczne. Poziom widowiska podnosi się żmudnie, ale jest to krzywa wznosząca…. Tak jak w Górniku.

TEKSTY PUBLIKOWANE W DZIALE “OKIEM ŻABOLA” SĄ PRYWATNYMI OPINIAMI AUTORA

Źródło: Roosevelta81.pl
Foto: Ewa Dolibóg/Roosevelta81.pl