
Kibice w Zabrzu zobaczyli dobre spotkanie i cztery gole. Na trafienie Magiery w pierwszej połowie Lechiści odpowiedzieli po przerwie dwoma trafieniami Colaka. Bramkę na wagę punktu dla Górników zdobył głową Łuczak.
Pierwszym zaskoczeniem już przed meczem był brak w wyjściowym składzie Mateusza Zachary, który usiadł na ławce, podobno z powodu drobnego urazu. Do bramki Lechii wrócił natomiast Mateusz Bąk, ale jak się później okazało to nie była dobra zmiana dla gości. W 30 minucie golkiper Lechii źle interweniował po strzale z około 30 metrów Magiery. Piłka nabrała dziwnej rotacji, zmieniła kierunek i jeszcze skozłowała przed bramkarzem, który sparował ją w ten sposób, że wkręciła się do bramki tuż przy słupku.
Utrata gola podcięła gościom skrzydła, bo do tego momentu to Lechia była zespołem lepszym i miała kilka niezłych okazji. Z dystansu swoich sił próbowali Borysiuk i Vranjes, ale Steinbors był na posterunku, Najlepszą okazję miał Colak, jednak głową nie skierował futbolówki precyzyjnie, a łotewski bramkarz odprowadził ją tylko wzrokiem.
Zabrzanie po objęciu prowadzenia szybko chcieli pójść za ciosem, lecz strzał z powietrza Łuczaka z kilkunastu metrów był niecelny, a po udanej strzale z pola karnego niezwykle aktywnego Gergela był rykoszet i piłka poleciała obok słupka. Przyjezdni najbliżsi doprowadzenia do remisu byli po świetnej akcji na skrzydle Makuszewskiego, który dośrodkował do Vranjesa, a ten z pięciu metrów z powietrza nie był w stanie skutecznie ułożyć stopy.
Druga połowa fatalnie zaczęła się dla Górników. Dośrodkowanie z rzutu rożnego dość przypadkowo spadła pod nogi Colaka, który upadając skierował ją do siatki. Niedługo potem mogło być 2:1 dla gości. Bliski szczęścia był Vranjes, którego piłkę po strzale głową sparował Steinbors, a następnie doskonale jeszcze interweniował przy dobitce gracza Lechii. To obudziło zabrzan, którzy kapitalnie "rozklepali" rywali. Strzał Łuczak z kilku metrów dobrze obronił Bąk, a dobitka Jeża była niecelna. To jednak przyjezdni byli bardziej konkretni. Kolejna długa piłka, dogranie Vranjesa do Colaka, a ten z ostrego kąta pokonał Steinborsa.
Później mocno do roboty wzięli się Górnicy, ale brakowało albo szczęścia albo centymetrów. Wyrównać udało się po rzucie rożnym. Dośrodkował wprowadzony Plizga, a Łuczak idealnie wbiegł w pole bramkowe i głową nie dał szans Bąkowi. Napastnik Górnika dał upust swoim emocjom po strzeleniu gola, bowiem niektórzy fani narzekali na jego postawę, choć niesłusznie, bo bardzo mocno pracował w tym spotkaniu, ale brakowało mu szczęścia.
Do końca spotkania widać było, że oba zespoły nie do końca są zadowolone z podziału punktów, ale zwycięski gol nie padł. Remis należy uznać za zasłużony, a Lechia chyba rozegrała najlepszy mecz w tym sezonie, więc punkt zdobyty przez Górników trzeba docenić.
Górnik Zabrze - Lechia Gdańsk 2:2 (1:0)
1:0 - Magiera, 30'
1:1 - Colak, 48'
1:2 - Colak, 64'
2:2 - Łuczak, 79'
Górnik: Steinbors - Sadzawicki, Szeweluchin, Magiera - Gergel (85' Kurzawa), Sobolewski, Danch, Kosznik - Jeż (65' Plizga), Madej - Łuczak.
Trener: Józef Dankowski.
Lechia: Bąk - Pietrowski, Valente, Janicki, Leković - Makuszewski, Borysiuk, Łukasik (89' Dźwigała), Vranjes (76' Wiśniewski), Grzelczak (63' Pawłowski) - Colak.
Trener: Tomasz Unton.
Żółte kartki: Danch, Sobolewski, Kosznik - Grzelczak, Makuszewski, Leković.
Sędzia: Jarosław Przybył (Kluczbork)
Widzów: 3000.
Źródło: Roosevelta81.pl
Fot.: Ewa Dolibóg/Roosevelta81.pl






