Gloria victis (Chwała zwyciężonym), czyli “deja vu” po polsku

g.rajda  -  20 marca 2014 19:28
804

droga_na_szczyt

Mam niejako wrażenie, że mój ukochany Górnik Zabrze znalazł się, jak kilka lat wcześniej, u progu „sukcesu”  jakim są zmiany zachodzące obecnie. Zmiany o których mowa, to zmiana prezesa klubu oraz trenera. Żyje obecnie przekonaniem, że Górnik obiera powoli poprawny kurs na „normalność”. Jakie efekty tych zmian mogą nastąpić? Mam nadzieję, że same pozytywne. Polski tok myślenia uwielbia jednak powielać błędy, wręcz grzechy przeszłości. Analiza kilku faktów wzbudziła moje obawy. Takie męczące mnie jak kac Deja vu, czyli kiedyś już tak było. Teraz kilka słów o bohaterach mojego felietonu.

Łukasz Mazur, były prezes Górnika Zabrze. Osoba szalenie kontrowersyjna, dla wielu wizjoner, który chciał upadłości Górnika. Czy pozostawił klub z olbrzymimi długami? Moment?! Polski, „ukochany” tok myślenia, przyklejenia łat i stosowania stereotypów, a w wypadku Łukasza Mazura wręcz niekompetentnego awanturnika. Stawiam taką tezę po komentarzach, które znajdują się po dziś dzień, pod artykułami informującymi o zwolnieniu Pana Łukasza w kwietniu 2011 roku. Dla mnie ten obraz jest zupełnie inny, bo kocham fakty, a te przemawiają za Łukaszem Mazurem. Otóż…

Kto podpisywał umowę z firmą Allianz? Kto ustalał warunki funkcjonowania owego podmiotu w Górniku? Kto ściągnął Henryka Kasperczaka do Górnika i na jakich warunkach? Kto wydał miliony na transfery Gorawskiego, Szczota, Strąka, Przybylskiego? Ilu z tych „zacnych” ludzi jest dzisiaj w klubie i decyduje o jego sile? Kto spadł z ekstraklasy, choć zapowiedzi były, że walczymy o mistrzostwo Polski? Najważniejsze jednak pytanie to:  Komu ten odbezpieczony granat włożono w ręce i kazano sprzątać ten „BURDEL”?  W marcu 2010 roku Łukaszowi Mazurowi. Charyzma, wręcz Cerber Hadesu wysłany na piłkarzy z milionowymi kontraktami, którzy nie chcieli ich rozwiązać. Jak się okazało, Allianz tylko kredytował działalność Górnika i do dziś ten „smród” wlecze się za Górnikiem. Było także ścieranie się także ówczesnego prezesa z Adamem Nawałką – moim zdaniem o zakres kompetencji. Obie postacie były i są szalenie charyzmatycznie, a doskonale wiemy, że Adam Nawałka uwielbiał mieć kontrolę nad wszystkim, ale o tym później.

Niewątpliwym sukcesem Łukasza Mazura jest ściągnięcie do klubu Tomasza Wałdocha i Artura Płatka. Owoce ich pracy to tacy zawodnicy jak: Konrad Nowak, Arek Milik, Robert Jeż.  Z kolei sprzedaż tychże owoców przyniosła miliony Górnikowi. Dla mnie sprzedaż Jeża w pakiecie z Sikorskim za ok. 4 mln zł to majstersztyk. Dzisiaj żadnej z tych osób nie ma w klubie, ale transferów na miarę milionów także i nie ma co liczyć, aby wkrótce się pojawiły. W oficjalnych komunikatach stwierdzono, że to problemy rodzinne, wizja rozwoju własnej kariery trenera, czy zarzuty wręcz o pozostawienie klubu z olbrzymimi długami. Nawiasem mówiąc, są to eksperci w każdym calu na polu zawodowym. Świadczy także o tym ich obecne miejsce zatrudnienia oraz funkcje jakie pełnią. W ramach przypomnienia Wałdoch – Schalke, Płatek – Borussia.

Łukasz Mazur jako prezes chciał upadłości układowej klubu. Groźnie brzmi, ale z praktyki daje to wstrzymanie np.: egzekucji komorniczych, odroczenie i redukcję dotychczasowych zobowiązań, ochronę przed wypowiedzeniem najważniejszych umów, jest szansą na przetrwanie i nie oznacza w prawie likwidacji spółki. Cytuję: „Celem postępowania układowego jest zawarcie takiego porozumienia, które zapewni wierzycielom zaspokojenie ich wierzytelności na poziomie nie gorszym niż by to było w przypadku likwidacji majątku dłużnika, natomiast spółce pozwoli na przetrwanie i zmniejszenie obciążających ją zobowiązań”. Powołałem się na słowa biegłego prawnika. Teraz pytania za milion punktów: Wobec kogo Górnik ma milionowe zobowiązania kredytowe? Kto stoi za zwolnieniem Łukasza Mazura? Allianz! Przy okazji utorował wolną rękę Adamowi Nawałce nieco zwaśnionemu z prezesem. Rolą zarządu winno tu być zaprowadzenie ładu między dwoma Panami, ale dużo wygodniejsze było usunięcie „szkodnika”.

No właśnie osoba samego trenera … Adam Nawałka. Tytan pracy oraz niebywale charyzmatyczna postać. Na ołtarzu jego sukcesów sportowych do dziś karmi się, nawet ironicznie „pasie się” zarząd i rada nadzorcza Górnika Zabrze. Dlaczego Nawałki nie ma w klubie? Bo “rządy marionetkowe” mu na to pozwoliły. Ochrona interesów własnych spowodowała olbrzymie straty dla klubu i brak kasy. Brak pieniędzy i brak nadziei na sukces zawodowy. Krótkoterminowe kontrakty z Nawałką to efekt braku argumentów ze strony zarządu na długoterminową umowę dla „wielkiego trenera”. Ciekaw jestem, czy Zbigniew Boniek tak łatwo wyciągnąłby Nawałkę z Górnika mającego 5 letni kontrakt i z perspektywą wypłacenia olbrzymiego odszkodowania Górnikowi? Oczywiście, że nie.

Drodzy bohaterowie, drodzy czytelnicy. Współpraca wspomnianych osób była ciężka. Czasem „starcie tytanów” odbijało się echem w całej Polsce (medialnie). Praca ta jednak przyniosła wymierne efekty. Teraz mamy nowego prezesa, nowego trenera, ale pewnych ludzi ciągle tych samych. Oby historia nie zatoczyła koła. Współczesnym bohaterom życzę sukcesów i jeszcze raz sukcesów bez targania ich roboty rękami sił wyższych. Starym bohaterom, tym z felietonu, mówię do zobaczenia w Górniku i dedykuję słowa z dzieła Elizy Orzeszkowej: “A wiatr prędki od nieznanej, bezimiennej, wielkiej mogiły leśnej leciał i leciał, niosąc i niosąc w przestrzeń, w czas, w pamięci, w serca, w przyszłość świata triumfem dalekiej przyszłości rozbrzmiewający okrzyk: – Gloria victis!”.

TEKSTY PUBLIKOWANE W DZIALE “OKIEM KIBICA” SĄ PRYWATNYMI OPINIAMI AUTORA

Źródło: Roosevelta81.pl
Foto: adventurepictures.eu