Dziwne eksperymenty trenera Nawałki. Efekt? Taki jak zawsze

Luq  -  20 kwietnia 2013 10:45
562

nawalka
Adam Nawałka po raz kolejny postanowił zamieszać w składzie. Przeciwko Koronie na środku pomocy zagrał Ołeksandr Szeweluchina, a na lewej pomocy szkoleniowiec postawił na będącego bez formy Grzegorza Bonina. Kibicom przypomniały się dziwne eksperymenty z przeszłości i przeciwko Koronie również nie “wypaliły”.

Przypomnijmy sobie, w jakim ustawieniu zabrzanie byli najgroźniejsi dla rywali. Na lewym skrzydle Prejuce Nakoulma, szybki, potrafiący dryblować i z tego miejsca łatwo mu było schodzić na prawą nogę szukając okazji do uderzenia na bramkę. Obecnie częściej gra z prawej strony, gdzie też często łamie akcję do środka lecz tu nie szuka już uderzenia swoją słabszą nogą tylko oddaje piłki partnerom. Prawe skrzydło było zarezerwowane dla Pawła Olkowskiego. Można czepiać się jego skuteczności, ale rywale ciągle musieli uważać na szybkiego pomocnika, który swoje rajdy często kończył dośrodkowaniami w pole karne. Obecnie pod bramką rywali praktycznie nie istnieje, a w obronie radzi sobie średnio. Dużo więcej pożytku było z niego, gdy grał z przodu.

Zdecydowanie widać brak alternatywy na prawą defensywę, a kontuzja doświadczonego Michała Bembena sprawia, że na prawej stronie jest duży problem. Tym bardziej, że Nawałka z uporem maniaka wierzy w Grzegorza Bonina, który wymieniał się pozycjami z Nakoulmą. “Boniek”doznał w piątek urazu, życzymy mu szybkiego powrotu do zdrowia, ale liczymy, że w derbach z Ruchem nie zagra.

Działacze chcieli zabezpieczyć prawą stronę i ściągnęli do klubu aż dwóch prawych obrońców. Perspektywicznego Mateusza Słodowego i byłego reprezentanta Polski Marcina Kusia. Połowa rundy wiosennej za nami, a obaj nie mogą grać z powodu braku certyfikatu i można przypuszczać, że do końca sezonu mogą oglądać mecze w telewizji.

Pecha ma Bartosz Kopacz. Drugi raz postawił na niego szkoleniowiec, a ten drugi raz „maczał palce” przy golu rywali. Poza tym, gra trochę zbyt nerwowo. Zbiera jednak cenne doświadczenie, więc to można zrozumieć. W jakim celu jednak w środku pola szkoleniowiec wystawia dwóch bezproduktywnych w grze ofensywnej zawodników, czyli Krzysztofa Mączyńskiego i Ołeksandra Szeweluchina? Nie mógł zagrać Mariusz Przybylski, a Aleksander Kwiek usiadł na ławce, jednak, czy nie można było sprawdzić Antoniego Łukasiewicza, dla którego pozycja defensywnego pomocnika jest nominalną?

Były już różne eksperymenty, w stylu Przybylski na prawej pomocy i inne, ale za każdym razem nie poprawiły one jakości gry, a ograniczały jedynie potencjał zawodników. Może należałoby zdecydować się na inne eksperymenty, które dałoby się wytłumaczyć? Są młodzi Konrad Nowak, Daniel Barbus, czy też Przemysław Piwowarczyk. Niech młodzi się ogrywają, a to powinno zaprocentować w przyszłym sezonie, w którym możemy oglądać już zupełnie inny zespół.

źródło: Roosevelta81.pl
foto: Kamil Dołęga / Roosevelta81.pl