Drugi finał Górnika Zabrze w ciągu trzech tygodni. "Atmosfera w szatni jest bardzo podobna do tej przed meczem na PGE Narodowym"

0
858

2 maja na PGE Narodowym Górnik Zabrze wygrał w finale STS Pucharu Polski z Rakowem Częstochowa (2:0) i sięgnął po pierwszy od 54 lat puchar kraju. Nieco ponad trzy tygodnie później - w finałowej serii gier PKO BP Ekstraklasy - podopieczni trenera Michala Gasparika zagrają o pierwszy od 1994 roku medal mistrzostw Polski. 

Atmosfera w szatni Trójkolorowych przed sobotnią potyczką z Radomiakiem jest podniosła. Podobnie jak przed finałem STS Pucharu Polski w stolicy. Jasne, że ranga spotkania jest niższa, ale stawka niebagatelna - pierwszy od 32 lat w ogóle i od 35 lat w kolorze srebrnym medal i tytuł wicemistrza Polski. 

By ten stał się faktem, Górnik musi w starciu z radomską drużyną przy wypełnionych po brzegi trybunach Areny Zabrze sięgnąć po całą pulę. Doświadczenie z finału na PGE Narodowym jest cenne w oczach szkoleniowca zabrzańskiej drużyny. - Na pewno to, że  mamy już w tym sezonie jedno trofeum w gablocie nam pomaga. Myślę, że istotny w przygotowaniach do tego spotkania będzie też nasz ostatni w Zabrzu, nieudany mecz ze Zagłębiem Lubin. To są dwa takie spotkania, które musimy mieć w głowie. Jestem przekonany, że będziemy dobrze przygotowani - zapewnia trener Gasparik. 

- Atmosfera w szatni jest bardzo podobna do tej przed finałem Pucharu Polski. Różnica była w tym, że wtedy decydujący był jeden mecz, a tutaj jednak rozstrzyga się liga. Podejście, przygotowanie, nastawienie mentalne tych chłopaków jest bardzo podobne, bo jest to finał. Podobnie jak w Warszawie, musimy go wygrać, bo tylko trzy punkty dadzą nam upragnione medale i udział w eliminacjach Ligi Mistrzów, o których wszyscy marzymy - podkreśla szkoleniowiec drużyny z Roosevelta.

Źródło: Roosevelta81.pl
Foto: Roosevelta81.pl

0 komentarzy
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze