Dlaczego “Ten” Górnik jest tak ważny?

Kibic  -  21 grudnia 2017 16:58
10309

Gdy pierwszy raz trafiłam na stadion przy Roosevelta 81, wielu z obecnie grających piłkarzy nie było jeszcze na świecie. To były zupełnie zupełnie inne czasy. Kibice, którzy z czasem zrzeszyli się pod nazwą Torcida, wspierali przez te lata setki piłkarzy przewijających się przez nasz stadion. Wybijały się jednostki, ale na większe sukcesy drużyny nie było nadziei. Górnik grał, bo grał – plasował się gdzieś w środku tabeli lub na końcu, grał by nie przegrać, by nie spaść ale czy o tytuły? Naszymi rywalami były zespoły o których istnieniu być może młodzi kibice nie słyszeli lub przynajmniej nie skojarzyliby ich z najwyższą klasą rozgrywkową, jak np.: Amica Wronki, Świt Nowy Dwór Mazowiecki, Szczakowianka Jaworzno, Groclin Grodzisk Wlkp. Ale barwy trójkolorowe były dla nas zawsze świętością i kibicowało się zawsze całym sercem – na dobre i na złe, bo Klub i jego historia zawsze były – i są – naszą dumą.

Na stadionie atmosfera była świetna, chyba w tych czasach nawet racowiska były legalne. Ultrasi starali się by na każdym meczu była unikalna oprawa – budżet był skromny ale chęci i ich praca ogromna. Do dopingu nie trzeba było nikogo zachęcać. Młynowi z tamtych lat mieli niesamowitą charyzmę a swoją życzliwością przyciągali do siebie. Gra była przeciętna, ale trybuny to był prawdziwy kocioł. Samo „bycie w młynie” zobowiązywało do ciągłego dopingu. Każdy kto w nim stał, wiedział po co tam jest. Do pełni szczęścia brakowało solidnej drużyny, która powalczyłaby o „coś” więcej. Czasem żartowaliśmy do siebie na trybunach, czy nam będzie dane doczekać się Majstra, -„może naszym dzieciom”… każdy miał wiarę w sercu ale przy tym zdrową ocenę sytuacji.

Było też beznadziejnie. Przeszliśmy bolesny spadek z ekstraklasy w 2009 roku, chyba każdemu z nas pojawiła się łezka w oku i przeżył to na swój sposób – złością, bólem czy poczuciem beznadziejności. Chociaż mieliśmy to w nosie, śmiała się z nas większość Polski kibicowskiej. Nagle coś powoli ruszyło. Po wielu latach pierwsza nadzieja na sukces pojawiła się za trenera Nawałki. Poukładał zespół, dokonał z chłopakami czegoś niesamowitego – jak się skończyło – wiemy. Potem było znów długo długo nic, a właściwie ponowne odbicie się od dna. Czekaliśmy i czekaliśmy przez wiele wiele lat. Aż do teraz. Znów jest nadzieja, znów serca płoną i wyrywają się by wykrzyczeć piłkarzom i trenerowi „Zróbcie to dla nas!”. Widzimy i czujemy, że teraz może być TEN czas, TEJ drużyny – młodej, silnej, poukładanej.

Górnik już jest wielki, ale wciąż potrzebuje naszego wsparcia. Dlatego Drodzy Kibice – darujcie sobie negatywne komentarze wypisywane na internecie (jak to niektórym łatwo przychodzi!), schowajcie na stadionie telefon do kieszeni i skupcie się na dopingu, skończcie oceniać i doradzać (jesteście ekspertami?) Spożytkujcie swoją energię na głośny śpiew i dobre słowo dla tych, którzy tchnęli znów w nas nadzieję i sprawiają, że jesteśmy dumnymi Kibicami! Pozwólcie im robić swoje, bez pompowania balonika, bez presji. Piłkarze już i tak muszą znosić potężną nagonkę serwowaną przez media. Są na dobrej drodze by dać nam to, na co czekamy. Widzimy jakim są zespołem, Ci chłopcy mają ambicje i wolę i serce do walki, świetnie się ich ogląda – dlatego MY W NICH WIERZYMY!! Tak bardzo jak nie było to możliwe od wielu lat.

TEKSTY PUBLIKOWANE W DZIALE “OKIEM ŻABOLA” SĄ PRYWATNYMI OPINIAMI AUTORA

Źródło: Roosevelta81.pl
Foto: Roosevelta81.pl