Dla kibiców zagramy na maksimum naszych sił

W.  -  30 kwietnia 2019 10:03
3349

Górnik Zabrze w imponującym stylu rozgromił na własnym stadionie Zagłębie Sosnowiec 4:0, wymierzając swym rywalom najłagodniejszą możliwą karę. Dobrze spisujący się tego dnia zabrzanie mieli znacznie więcej sytuacji strzeleckich, po których powinny paść kolejne bramki, jedna z nich zakończyła się unieważnieniem gola zdobytego przez
Kamila Zapolnika.

Górnik deklasuje dzisiaj swoich rywali, wygrywając 4:0. Mamy jednak wrażenie, że rezultat mógł być jeszcze wyższy. Pewnie żałujesz, że zdobyty przez Ciebie gol nie został uznany?

– Fajnie zapisać się w statystykach jako zdobywca jednej z bramek, jednak Var jest od tego, aby wyłapywać wszystkie nieprawidłowości. Z tego, co mówił sędzia Szymon Marciniak na małym spalonym był Jezus Jimenez, po odbiciu od Mateusza Matrasa. Nie ma sensu już do tego wracać, taka jest piłka. Musimy cieszyć się ze zwycięstwa i trzech punktów, a na kolejne trafienia przyjdzie jeszcze czas, mam nadzieję, że już w następnym meczu z Wisłą.

Na początku meczu nic nie wskazywało, że spotkanie może zakończyć się takim rezultatem. Dużo czasu zajęło Wam wejście w meczowy rytm, ale kiedy go złapaliście była okazja dobić gości i wygrać dużo wyższym rezultatem.

– Nie mieliśmy takiego planu, żeby rzucić się na Zagłębie od pierwszych minut. Ostatnio sporo pracujemy nad organizacją gry i dyscypliną taktyczną, bo we wcześniejszych pojedynkach z Cracovią, Legią, czy Piastem graliśmy nieskutecznie. Niby wszyscy nas chwalili, ale gra nie przynosiła oczekiwanych punktów. Teraz mocniej skupiamy się na odpowiedzialności, dyscyplinie taktycznej i jak widać, przynosi to efekty.

W pewnych momentach znów zawodziła skuteczność, jednak prowadząc do przerwy 3:0, mogliście zachować spokój i kontrolować dalszy przebieg spotkania. 

– Trener wspomniał nam, że naszym największym wrogiem jesteśmy my sami, wystarczy jeden błąd, chwila rozluźnienia czy dekoncentracji, aby stracić kontrolę nad meczem. Myślę jednak, że w drugiej połowie nic takiego nie miało miejsca. Dołożyliśmy jeszcze jednego gola, choć okazji do zdobycia bramek nie brakowało. Sądzę że w pełni kontrolowaliśmy  mecz od samego początku, do końca.

Do końca sezonu pozostały 4 kolejki. Macie już sporą przewagę nad pozostałymi drużynami walczącymi o utrzymanie. Idzie za tym spory spokój oraz chyba znaczna poprawa atmosfery w drużynie.

– Póki piłka jest w grze, jeszcze wiele może się wydarzyć. Z tego, co pamiętam, trzy lub cztery lata temu Podbeskidzie było w grupie mistrzowskiej, później po odwołaniach spadło do grupy spadkowej i mając ogromną przewagę nad resztą stawki, okazało się, że jednak spadli. Dopóki matematycznie nie zapewnimy sobie utrzymania, nasza koncentracja będzie na najwyższym poziomie, a nawet kiedy będziemy już pewni utrzymania, to wciąż będziemy grać na maksimum swoich sił, co jesteśmy winni kibicom za cały sezon. Mogę zapewnić, że będziemy dla nich walczyć o zwycięstwo w każdym z pozostałych spotkań.

Źródło: Roosevelta81.pl
Foto: Roosevelta81.pl