Defensywa Górnika w czołówce ligi. Im trudniej, tym lepiej, ale na jak długo?

Kibic  -  6 lutego 2021 14:13
0
2463

Przed tygodniem na boiska wróciły zespoły PKO Ekstraklasy. Nie była to pierwsza kolejka rewanżowa, tylko ostatnia (15) pierwszej rundy, czyli dokładnie połowa rozgrywek. Warto w tym momencie poświęcić kilka słów defensywie Górnika. Dlaczego akurat tej formacji? Ponieważ przy nieco dokładniejszej analizie, okazuje się, że spisuje się ona – wbrew wielu znakom na niebie i ziemi – bardzo dobrze. A zatem od początku.

Rzut oka na tabelę po 15. kolejce

Marcin Brosz postanowił w sezonie 2020/21 przejść na system gry z trójką obrońców. Wiadomo, że wiąże się z tym pewien proces adaptacji, zgrania itp., krótko mówiąc z samego procesu wdrażania systemu wiąże się ryzyko dodatkowych strat (goli).

Idźmy dalej i zróbmy przegląd wojsk i przyjrzyjmy się wykonawcom, poszczególnym defensorom. Na lewą stronę desygnowany został Adrian Gryszkiewicz, czyli zawodnik, który w poprzednim sezonie rozegrał całe… 27 minut! Po przeciwnej flance (do pewnego momentu), Przemysław Wiśniewski. Patrząc już z perspektywy jesieni, nie jest żadnym odkryciem, że Wiśnia na tej pozycji spuścił nieco z tonu w porównaniu do poprzednich sezonów. Teraz środek, tutaj ok. Najbardziej doświadczony zawodnik Paweł Bochniewicz. Tyle tylko, że po rozegraniu dwóch ligowych kolejek Pawła już w Zabrzu nie było. Jaka to była strata, możemy uświadamiać się śledząc jego przygodę z Eredivisie. 

To teraz kto w zamian? Dosyć awaryjnie ściągnięty Stefan Evangelou. Piłkarz – jak mówiono wówczas w klubie – przyszłościowy. Co do Greków grających ostatnimi czasy dosyć szeroką ławą, to wiemy, że są wnosili sporo jakości do gry, ale przede wszystkim walki i zaangażowania. Stefan, jak przystało na potomka Spartan, od razu pokazał swoje waleczne serce, kasując na jednych z pierwszych zajęć Michała Koja (złamany nos). Oczywiście nie zrobił tego z premedytacją, ot nieszczęśliwy wypadek, niemniej jednak Koju to był akurat zawodnik, który wskoczył w miejsce Bochniewicza, by wypełnić lukę w szeregach obronnych. 

Ostatnim zawodnikiem mającym odpowiadać za zabezpieczenia bramki Górnika, był jeszcze Aleksander Paluszek. Zawodnik dopiero wchodzący w tzw. seniorska piłką, z dwumeczowym (na poziomie ekstraklasy) doświadczeniem z poprzednich rozgrywek.

Co gorsza, po kilku kolejkach ligowi rywale rozszyfrowali zabrzan i wrzucali wszystko co się da za plecy naszych obrońców. Nie zawsze też pomagali pomocnicy, pamiętamy tutaj choćby wielbłądy Alasany Manneha (pierwszy gol z Rakowem), czy Romana Prochazki z pojedynku przeciwko Piastowi.

Patrząc na to wszystko już z perspektywy czasu, mogło by się wydawać, że to się nie ma prawa udać, a kibice Górnika ze strachem zaglądają w statystyki straconych goli. Nic z tych rzeczy. Trójkolorowi pod względem skuteczności defensywy ustępują tylko (zdecydowanie odstającej – 8 straconych goli) szczecińskiej Pogoni. Zabrzanie wraz ze Śląskiem Wrocław stracili po piętnaście bramek, co daje średnią dokładnie jednego gola na mecz. 

Skąd zatem taki dobry wynik na tle pozostałych klubów ekstraklasy. Wydaje się, że jednym z czynników jest zachowanie odpowiedniego pomiędzy ofensywą a defensywą. Patrząc na stosunek bramek straconych do strzelonych, to jesteśmy (na ten moment) na identycznym poziomie, jak w sezonie po powrocie na najwyższy szczebel rozgrywek. Wówczas zespół Marcina Brosza na stratę bramki potrafił odpowiedzieć 1,26 gola. Oczywiście mówimy tutaj o średniej. 

  • 2020/21 po 15 kolejkach): 19-15; średnio na mecz [1,26 strzelony  – 1,00 stracony]
  • 2019/20 (37 kol.): 51-47; [1,37 – 1,27] – na jednego straconego odpowiadaliśmy 1,08
  • 2018/19 (37 kol.): 48-53; [1,29 – 1,43] – na jednego straconego odpowiadaliśmy  0,90
  • 2017/18 (37 kol.): 68-54; [1,83 – 1,46] – na jednego straconego odpowiadaliśmy  1,26

Wracając do samych zawodników, trzeba przyznać, że generalnie nie zawodzą. Przemek Wiśniewski grając bocznego stopera nie wyglądał tragicznie, ale po przesunięciu na środek od razu było widać, że wygląda to lepiej. Zresztą sam zawodnik przyznawał, że czuje się tam lepiej. Adrian Gryszkiewicz w przeciwieństwie do poprzednich rozgrywek, teraz gra dosłownie wszystko. Wystąpił we wszystkich piętnastu spotkaniach. Z każdą minutą spędzoną na murawie wygląda coraz pewniej i lepiej. Przy Michale Koju też można postawić więcej plusów, niż minusów. W tym miejscu jednak należy pamiętać, iż Koju miał problemy zdrowotne. No i oczywiście doceniamy, że Koju zawsze zostawia serce na boisku. Pozytywnie zaskoczył Stefan Evangelou, który debiutował meczem z Rakowem (45 min w drugiej części). W tym spotkaniu Trójkolorowi mocno zawiedli, aczkolwiek Grek był jedną z jaśniejszych postaci i zapracował sobie na najwyższą notę w zespole. Jesienią rozegrał jeszcze pięć spotkań, w tym jedno w Pucharze Polski, gdzie zdobył zresztą debiutanckiego gola. Aleksander Paluszek przebywał na murawie najmniej z wszystkich wymienionych zawodników. 19-latek popełnił jeden kardynalny błąd (złamał linię spalonego przy drugim golu w meczu z Rakowem), ale poza tym nie wyglądał na przestraszonego młokosa. Dobrze czyta grę, stąd odpowiedni się ustawia.

Zmorą obrony Górnika, o czym wspomnieliśmy wcześniej, są długie podania za plecy defensywy. Tutaj dużą rolę do spełnienia ma bramkarz, stąd martin Chudy miał wiele pracy. Bardzo często oglądaliśmy go na przedpolu kasującego akcje przeciwników. Może nie jest w tym fachu Manuelem Neuerem, niemniej jednak wywiązywał się najczęściej (w ostatnim meczu ub. roku przeciwko Jagiellonii po nieporozumieniu z obrońcami popełnił błąd, który kosztował utratę gola i punktów) więcej niż poprawnie z tego zadania. 

Wydaje się, że na tą chwilę Marcin Brosz wyciska, przy odrobinie boiskowego farta, wszystko co się da z materiału ludzkiego jakim dysponuje. Cieszymy się, że Górnik jest w ścisłej czołówce pod względem skuteczności w defensywie, aczkolwiek nie ulega wątpliwości, że ta formacja potrzebuje uzupełnień (czytaj wzmocnień), by myśleć o wyższych celach, niż pierwsza ósemka. Kolejnych uszczupleń – a takie prędzej, czy później z pewnością będą – może nie udać się już załatać.

Źródło: Roosevelta81.pl/flashscore.pl
Foto: Roosevelta81.pl

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments