Dariusz Koseła: Pierwsza czwórka jest w zasięgu Górnika

Spark  -  12 sierpnia 2013 16:06
1020

kosela_dariusz
Dariusz Koseła, były zawodnik Górnika Zabrze, nie jest zaskoczony dobrą postawą “Trójkolorowych” na początku rozgrywek. – Przed sezonem po cichu liczyłem, że pierwsza czwórka jest zasięgu Górnika – powiedział w wywiadzie dla Roosevelta81.pl

Dariusz Koseła to mistrz Polski z Górnikiem Zabrze z 1988 roku, a także wicemistrz z Igrzysk Olimpijskich w Barcelonie w 1992. Był także członkiem drużyny Górnika, która po zakończonej kolejce ligowej po raz ostatni była liderem w ligowej tabeli w sezonie 1993/1994. Były pomocnik wierzy, że w obecnym sezonie zespół stać na rywalizację o czołowe lokaty.

Roosevelta81.pl: Wie Pan, kiedy po raz ostatni Górnik był liderem w lidze po rozegraniu wszystkich spotkań w danej kolejce?

Dariusz Koseła (były pomocnik Górnika): – Nie przypominam sobie takiej sytuacji, ale gdzieś przeczytałem, że było to w pamiętnym 1994 roku.

Czy to niespodzianka, że na czele tabeli ekstraklasy jest właśnie Górnik?

– Nie jestem tym faktem zaskoczony, ponieważ już ostatnie sezony pokazały, że Górnik prezentuje dobrą dyspozycję. Trzeba jednak mieć na uwadze, że kalendarz na starcie nie był najgorszy. Przed sezonem po cichu liczyłem, że pierwsza czwórka jest w zasięgu Górnika. Mam tutaj na myśli rozstrzygnięcia na koniec rozgrywek. Nie popadajmy jednak w hurraoptymizm, bo za nami dopiero cztery serie gier. Wpływ na udany start miało kilka czynników, kalendarz, dobra gra drużyny i wyniki pozostałych drużyn.

Co jest w takim razie siłą obecnej ekipy?

– Na pewno cały zespół. Nie ma w nim indywidualności, poza “Prezesem” Nakoulmą. Wszyscy prezentują się dobrze jako drużyna, a to pozwala błyszczeć również poszczególnym piłkarzom. Siłą jest też trener Adam Nawałka. Od momentu, kiedy objął zespół, jest on dobrze poukładany taktycznie i widać, że zawodnicy ze sobą współgrają. Mimo ubytków kadrowych, bo po rundzie, czy sezonie, odchodzi po 1-2 graczy, jest grupa ludzi, którym szkoleniowiec wpaja swoją filozofię gry.

Chyba czas, aby Górnik w końcu realnie włączył się do walki o najwyższe cele w tym sezonie?

– Zdecydowanie, bo zbyt długo czekamy już na spektakularne sukcesy. Zespoły typu Lech i Legia będą groźne. Już widać, że poznaniacy się trochę obudzili i złapali oddech. Oprócz nich w walce o tytuł będzie się liczył Śląsk no i Górnik. To cztery drużyny, które powinny rywalizować o miejsca na podium.

Czy Górnik jest wystarczająco silny, czy może przydałyby się jeszcze jakieś wzmocnienia?

– Kadra jest szeroka i wyrównana. Są przecież jeszcze kontuzjowani gracze, którzy dochodzą do drużyny, jak Ołeksandr Szeweluchin, czy Mariusz Magiera. Czy kogoś w niej brakuje? To pytanie do trenera Adama Nawałki.

Jak Pan oceniłby poszczególne formacje?

– Obrona jest całkiem niezła. Zespół nie traci wielu bramek, choć jak już wspomniałem, z powodu kontuzji brakuje w niej na razie Szeweluchina i Magiery. Linia pomocy, mimo odejścia Aleksandra Kwieka, również prezentuje się dobrze. Widać, że trójka Krzysiek Mączyński, Radek Sobolewski i Mariusz Przybylski radzi sobie naprawdę dobrze. Jeszcze atak może nie funkcjonuje idealnie, ale Mateusz Zachara w końcu się przełamał, a to dla napastnika jest niezwykle istotne. Podobnie było z Arkiem Milikiem. Trzeba pamiętać, że są jeszcze młodzi Szymon Skrzypczak i Kamil Cupriak. Jeśli ja miałbym szukać wzmocnień, to chciałbym w zespole napastnika typu Robert Demjan lub Arek Milik. Ze snajperami problem ma jednak cała liga. Dlatego Wisła podpisała kontrakt z Pawłem Brożkiem, a w Lechu, choć mają Łukasza Teodorczyka i Bartka Ślusarskiego, to i tak wielu goli nie strzelają.

Czy doświadczenia z poprzedniego sezonu pomogą drużynie i trenerowi?

– Powinno być łatwiej. Zajęcie dobrego miejsca w minionych rozgrywkach powinno zaprocentować. Na sukces musi jednak pracować cały zespół, sztab szkoleniowy, a wszystkim powinien pomóc klub.

Czy brak stabilizacji organizacyjno-finansowej nie będzie przeszkodą?

– Z problemami organizacyjnymi zmaga się dużo klubów w Polsce. Nawet Legia jest zadłużona, także sprawy organizacyjne nie powinny mieć wpływu na postawę zespołu, bo chyba nawet więcej niż 3/4 ligi ma problemy. U nas wszystko idzie ku dobremu. Oby tylko jak najszybciej została dokończona modernizacja stadionu. W Zabrzu kibice pokazali już, że na mecze może przychodzić po 15-20 tysięcy widzów, a to jest duży handicap dla piłkarzy. Ograniczona widownia jest stratą nie tylko dla piłkarzy, ale też dla klubu. Myślę, że średnia na meczach Górnika wynosiłaby około 15 tysięcy, a dzięki temu Górnik odżyłby trochę finansowo.

Kto w takim razie jest faworytem T-Mobile Ekstraklasy?

– Liga pokazuje, że każdy może wygrać z każdym. Ruch, który w pierwszych spotkaniach prezentuje się bardzo słabo, wygrywa z Legią. Do Górnika każdy będzie teraz podchodził z nastawieniem, aby pokonać lidera. Zawodnicy nie powinni jednak o tym myśleć, tylko wychodzić na boisko i grać jak najlepiej potrafią. Trzeba grać mądrze i uważnie, a boisko oraz dyspozycja dnia zweryfikują nasze starania. Na sukces składa się wiele czynników, więc trzeba za każdym razem dawać z siebie 100 procent, a może nawet więcej. Na koniec zobaczymy, jakie będą tego efekty.

Szansa na 15-ty tytuł jest?

– Osobiście bardzo na to liczę i w to wierzę, nie tylko jako trener pracujący w klubie, ale także jako kibic, że stać chłopaków na wysokie miejsce. Jeśli zespół nadal będzie tak funkcjonował jak życzy sobie trener Nawałka, to o końcowe rozstrzygnięcia jestem spokojny.

źródło: Roosevelta81.pl
foto: gornikzabrze.pl