Damian Kądzior: Zawsze będę pamiętał Górnika, jako drużynę, w której czułem się jak w domu

Torcidos  -  19 czerwca 2018 07:29
6078

Porozmawialiśmy z Damianem Kądziorem na koniec jego przygody w Górniku. 26-letni skrzydłowy bardzo ciepło wypowiada się o trenerze Broszu, kolegach z drużyny, kibicach i jak sam mówi, każdego dnia czuł tutaj wsparcie i życzliwość. I jeszcze wiele więcej. Zapraszamy!

Roosevelta81.pl: Pożegnałeś się już z kolegami z drużyny?

Damian Kądzior:W sobotę byłem w hotelu, rozmawiałem z trenerem, z kolegami z drużyny. Zawiozłem też ciasto urodzinowe, na pożegnanie. Są to dość trudne sytuacje, bardzo dobrze czułem się w drużynie, wśród chłopaków. Pożegnałem się, podziękowałem i po prostu musiałem już lecieć do Zagrzebia.

Na pewno można powiedzieć, że rozstajesz się w fajnej atmosferze i z kolegami i z trenerami i z kibicami.

– Ogólnie tak jestem wychowany. Trener Brosz zawsze ze mnie się śmieje, że często używam słowa dziękuję. Ale tak mnie wychowano i zawsze dziękuje osobom, które dały mi spokój i szansę, abym mógł robić to co kocham i rozwijać się. Trener Brosz na pewno jest taką osobą. Przez ten rok cały sztab szkoleniowy i trener Brosz na czele tego sztabu zapewnili mi wiele możliwości. Naprawdę bardzo fajnie pracowało mi się z trenerem. Jest to trener, który ode mnie wymagał, ale to jest normalne. Dzięki temu zrobiłem krok do przodu. Zawsze powtarzam, że rok temu o tej porze byłem zawodnikiem 1-ligowym i trener Brosz ściągnął mnie do swego zespołu, dał mi szansę grania w Ekstraklasie, z bardzo dobrym skutkiem. Od pierwszego dnia zostałem dobrze przyjęty w zespole, super się tutaj czułem. Nigdy nie było żadnych problemów. Tak więc ukłony w stronę trenera i chłopaków. Zawsze będę pamiętał Górnika jako drużynę w której czułem się jak w domu w Białymstoku – wyjątkowo.

To tylko rok, ale przez ten czas wiele się działo i pewnie na dłużej zostanie on w Twojej pamięci.

– Rok 2017 był dla mnie bardzo dobry, a rok 2018 był jeszcze lepszy i oby cały czas to wszystko tak wyglądało. Obym szedł cały czas do przodu, ale o to jestem spokojny. Najważniejsze aby dopisywało zdrowie, jeśli ono będzie to ciężką pracą i upartością zawalczę o swoje marzenia. Rok w Górniku był fantastyczny od pierwszego dnia. Na początku wygraliśmy z mistrzem Polski, później zakończyliśmy sezon na czwartym miejscu, które gwarantuje udział w eliminacjach ligi europy, dodatkowo trzy razy byłem na zgrupowaniu kadry. Wierzę, że na debiut w reprezentacji przyjdzie jeszcze czas.

Twoja kariera jest niespotykana, potrzebowałeś czasu żeby przebić się do prawdziwej piłki, ale jak już to zrobiłeś, to zostałeś najlepszym piłkarzem w pierwszej lidze. Kolejny rok – ekstraklasa, kadra Polski i duży transfer. Twoja kariera wyraźnie ewoluuje.

– Cieszę się z tego. Złożyło się na to wiele rzeczy. Trafiłem do fajnej drużyny, do trenera, który wydobył ze mnie najlepsze cechy. Ważne było także wsparcie moich bliskich, rodziców, żony, menedżera – osób które pomagają mi skupić się każdego dnia tylko i wyłącznie na piłce. Nie spodziewałem się, że po roku czasu uda mi się wyjechać, transfer zagraniczny był jednym z moim marzeń, był to mój cel. Cieszę się z niego, ale również twardo stąpam po ziemi. Jeszcze dużo nauki przede mną, jestem człowiekiem, który szybko chłonie wiedzę, jestem ambitny, chcę się uczyć, chcę ciężko pracować. Przez rok czasu wiele się wydarzyło, niby jest to tak krótki okres czasu, ale w piłce może wiele wydarzyć się przez ten czas. Doceniam to, ale jestem świadomy że nie mogę zejść z obranej drogi, muszę wyznaczyć sobie kolejne cele. Nie wiem gdzie jest kres moich możliwości. Będę starał się osiągnąć jeszcze więcej. Upartości, charakteru i chęci pracy mam mnóstwo, a to bardzo pomaga. Cieszę się, że trafiłem na odpowiednich ludzi.

Otrzymałeś od trenera Brosza jakąś wskazówkę na pożegnanie?

– Z trenerem jestem w ciągłym kontakcie, bardzo lubię z nim rozmawiać i słuchać jego rad. Trener Brosz chciał, abym został w Górniku, który walczyć będzie w europejskich puchach. Jednocześnie trener doskonale zdawał sobie sprawę, że jest to decyzja tylko moja i mojej żony, a Dinamo to duży klub, perspektywiczny Klub, który co roku gra w europejskich pucharach i sprzedaje zawodników po 20 milionów euro, więc każdy zastanowiłby się nad taką ofertą. Dodatkowym plusem tego transferu był dobry kontakt z trenerem Bjelica, który widział mnie w swej drużynie, a i ja chciałem spróbować swoich sił za granicą.

Można powiedzieć, że była to bardzo udana współpraca. Górnik pomógł Tobie wypromować się, a Ty pomogłeś Górnikowi.

– Dokładnie. Górnik pozyskał mnie z Wigier, a dzięki temu transferowi zarobił na mnie kilkukrotnie więcej. W tym czasie pomogłem Górnikowi, dołożyłem pewna cegiełkę. Grałem we wszystkich meczach w Ekstraklasie, we wszystkich meczach w Pucharze Polski, w każdym meczu oddawałem serce za Górnika. Górnik pomógł mnie bo tutaj się tutaj wypromowałem, ja pomogłem Górnikowi w osiągnięciu dobrego celu. Pewną kwotę Górnik też na mnie zarobi. Nie jestem już najmłodszym zawodnikiem, ale prawie dwa miliony klub to całkiem fajna suma. Wierzę, że trenerzy i zawodnicy dobrze mnie zapamiętają, byłem profesjonalistą, każdego dnia starałem się pomagać drużynie. Bardzo dobrze się tutaj czułem.

Jaki był dla Ciebie szczególny moment gry w Górniku? Słyszałem, że pierwszy mecz z Legią, przy pełnych trybunach wywarł na Tobie wrażenie.

– Nie oszukujmy się, w klubach, w których wcześniej grałem nie spotkałem się z tak ogromnym wsparciem fanów. Przyjechałem do Zabrza i doświadczyłem nowych rzeczy, przekonałem się że na mecz może przyjść 20 tysięcy ludzi. Górnik ma fantastycznych kibiców, którzy przez cały sezon wiernie nas wspierali. Mieszkając w Gliwicach, gdzie swą siedzibę ma inny ekstraklasowy klub, każdego dnia odczuwałem sympatię i wsparcie fanów Górnika, na ulicy ludzie gratulowali słowami: „Damian fajnie że strzeliłeś bramkę”, „kibicujemy i czekamy aż zadebiutujesz w reprezentacji”. Nie spotkałem się przez rok pobytu w Górniku z żadną przykrością. Codziennie doznawałem wiele życzliwości i sympatii, był to fantastyczny okres, który będę miło wspominać. Przychodzi taki moment w którym trzeba podjąć decyzje, czasem są one dobre, czasem złe. Oby ta była dobra, tak jak przenosiny z Wigier do Górnika.

Dla Twojego taty takim ważnym momentem był mecz z Koroną i te pierwsze bramki zdobyte przy Roosevelta.

– Cały stadion wykrzykiwał moje nazwisko i był to bardzo wyjątkowy moment. Ciarki przeszły. W Górniku bardzo wiele było takich chwil, wiele meczy wygrywaliśmy. Debiut z Legią Warszawa, dwumecz z Legią w półfinale Pucharu Polski, ostatni mecz z Wisłą Kraków, gdzie kibice dziękowali mi i mówili, że bez względu jaką decyzję podejmę będą ze mną. Kibice wiedzieli, że mogę odejść z klubu ale nikt nie miał do mnie pretensji, fani dziękowali mi, nigdy tego nie zapomnę. Nie potrafię wybrać jednej, szczególnej chwili spędzonej w Zabrzu. Chciałbym natomiast, aby moja kariera wyglądała tak jak rok spędzony w Górniku. Fajni ludzie, fajne miejsce, dobrze się tutaj odnalazłem, przeskakując z poziomu pierwszej ligi do ekstraklasy.

Przed Tobą duży awans, Dinamo to klub bliski europejskiej piłki.

– Tak właśnie uważam. Chociaż liga chorwacka nie ma takiej otoczki, infrastruktury i kibiców jak w Polsce, Dinamo to klub, który gra w Champions League, oraz Lidze Europy prawie co roku. Jest to dla mnie bardzo duży krok. Dinamo to klub, który liczy się w Europie, w którym można się wypromować. Wierzę, że z trenerem Bielicą, który sporo pomógł mi tutaj na miejscu i chłopakami z zespołu osiągniemy sukces, a ja rozwinę się jeszcze bardziej.

Chyba nie muszę pytać, czy będziesz dalej śledzić losy Górnika?

– Wiem, że niebawem jest losowanie Ligi Europy. Grając w Górniku interesowałem się losem Wigier, tak samo będę kibicował Górnikowi. Życzę zespołowi, aby awansował do LE i żeby następny sezon w Ekstraklasie był równie dobry jak ostatni rok. Liczę, że zespół będzie grał taką piłkę jaką zaszczepił trener Brosz, mam nadzieję że wszystko będzie dobrze. Jeśli mecze Górnika nie będą kolidowały z moimi spotkaniami to na pewno wspólnie z żoną będziemy oglądać i mocno kibicować, żeby Górnik ciągle się rozwijał.

Źródło: Roosevelta81.pl
Foto: Roosevelta81.pl