Damian Kądzior: Czas, żeby Górnik powrócił na właściwą ścieżkę

Torcidos  -  13 lutego 2018 18:21
3224

Górnik Zabrze mocno rozczarował – nie tylko wynikiem, ale i postawą – podczas inauguracji ligowej wiosny Płocku. Jednym z nielicznych zawodników, którzy nie zawiedli był Damian Kądzior, choć sam zawodnik satysfakcji nie czuje, podkreślając, że najważniejszy jest wynik zespołu: – To dla mnie żadne pocieszenie. Najważniejsza jest drużyna. Co z tego, że strzeliłem bramkę i miałem udział przy drugiej, jeśli przegrywamy 2:4. Gdybyśmy wygrali 2:0, to podwójnie by mnie to cieszyło.

Jak nastroje po meczu z Wisłą?

Jesteśmy źli na siebie, że to tak się zaczęło, ale też nie ma co zwieszać teraz głów. Taka jest piłka i w następnych spotkaniach trzeba będzie pokazać charakter. Tych błędów w meczu z Wisłą nie brakowało i wyciągniemy z nich wnioski. Musimy wrócić do tego, co charakteryzowało Górnika w rundzie jesiennej, czyli stwarzać o wiele więcej sytuacji bramkowych, pod tym względem też mieliśmy spory problem w ostatnim spotkaniu.

To spotkanie było dla was dużym szokiem? Po sparingach można było być sporym optymistą

Sparingi są oczywiście ważne. Graliśmy z dobrymi zespołami, ale jednak to są wciąż tylko sparingi. Mecz o punkty, to już zupełnie inna kwestia. Po porażce z Cracovią mówiliśmy, że przydał nam się taki mecz, bo on pokazał, że jeszcze wiele roboty przed nami. Teraz po Płocku możemy powiedzieć to samo. Ale wierzę głęboko, że spotkania, w których przegrywamy w takim stylu, tracąc także cztery gole, już w tym sezonie nam się nie przydarzą. Wszyscy bardzo chcemy wrócić do zdobywania punktów. Ja sam po tym spotkaniu byłem na siebie zły i że nie zrobiliśmy wszystkiego, co powinniśmy  zrobić, jako drużyna. Popełniliśmy sporo głupich błędów i człowiek po takim meczu chce jak najszybciej ponownie wejść na boisko i się zrehabilitować. Wierzę, że spotkanie z Bruk-Betem będzie już zupełnie inne w naszym wykonaniu.

Z naszego punktu widzenia byłeś najlepszym piłkarzem w Płocku

– To dla mnie żadne pocieszenie. Najważniejsza jest drużyna. Co z tego, że strzeliłem bramkę i miałem udział przy drugiej, jeśli przegrywamy 2:4. Gdybyśmy wygrali 2:0, to podwójnie by mnie to cieszyło. A gdy ponosisz taką porażkę to nie myślisz sobie: Okej, dopisują  ci coś w statystyki i fajnie. Nie można patrzeć tylko i wyłącznie na siebie, bo tak jak mówiłem najważniejsza jest drużyna i wszyscy mamy w zespole takie przekonanie. Dlatego jeśli wygralibyśmy z Bruk-Betem 1:0 i nie zależnie, kto zdobyłby gola, to cieszylibyśmy się, jako cała drużyna ze zwycięstwa. Byłem na siebie zły w kontekście całej drużyny i też od siebie więcej wymagam, bo w drugiej połowie tych kontaktów z piłką miałem za mało i po prostu mogłem jeszcze bardziej pomóc kolegom na boisku. Z niecierpliwością czekam na to kolejne spotkanie, bo bardzo mi zależy, żeby Górnik wrócił na tą właściwą ścieżkę. Zdecydowanie jest na to pora i czas, żeby zacząć ponownie wygrywać.

Kiedy przychodziłeś do Górnika byłeś bez okresu przygotowawczego i z marszu wszedłeś do drużyny. Teraz zimą przepracowałeś całość przygotowań i ominęły Cię także kontuzje. Jak dużo dał ci ten ostatni okres?

Na pewno dużo, rozmawiałem z trenerem, gdy przychodziłem do Górnika, to ciężko mi było nawet na treningach, bo jedno to trenowanie samemu, a drugie z zespołem. Ja w stu procentach poświęcam się piłce i nigdy nie mam sobie nic do zarzucenia odnośnie przygotowania, ale trening z drużyną, zgranie się, to są rzeczy, których nie zastąpią zajęcia indywidualne. Przyjechałem tydzień przed ligą, minął mnie okres przygotowań i z niecierpliwością czekałem, jak to będzie zimą. Udało mi się przepracować całą zimę bez kontuzji i bardzo się z tego cieszę. Czuje się bardzo dobrze i wierze w to, że jeśli będę nadal ciężko pracował to przy dobrej grze całej drużyny moja gra będzie jeszcze lepsza. Cieszę się, że kibice wierzą we mnie i chciałbym spełnić ich oczekiwania, bo na pewno mnie na to stać.

W Płocku obecni byli przedstawiciele kadry Nawałki, czy rozmawialiście o Twojej sytuacji dotyczącej reprezentacji?

– Nie rozmawiałem z nikim, szczerze to nie wiedziałem, że ktoś z obserwatorów jest na meczu. Nie zwracam na to uwagi i nie napinam się nawet, jeśli ktoś miałby mnie obserwować. Na boisku muszę robić to, co wymaga ode mnie trener i koledzy z drużyny. Takie sztuczne napinanie się źle wpływa na człowieka. Oczywiście zdaje sobie sprawę, że technika poszła tak do przodu, że każdy mecz i każdego zawodnika można sobie przeanalizować. W tej chwili na to nie patrzę. Dla mnie najważniejsze jest żeby Górnik znowu zaczął punktować i wygrywać.

Zimą do drużyny dołączył Daniel Smuga. Jak go oceniasz, bo w końcu gracie na tej samej pozycji?

Daniel to ciekawy piłkarz. Ma podobna drogę do mojej, no może troszkę mniej wyboistą. Tak, jak ja przyszedł z niskiej ligi do Górnika, tylko, że ja miałem ten przeskok trochę mniejszy, bo wchodziłem ze szczebla na szczebel – z 3 do 2, z 2 do 1. Na zapleczu najwyższej ligi grałem 2,5 sezonu i dopiero pojawiłem się w Ekstraklasie. Daniel natomiast trafił bezpośrednio z 3 ligi do Ekstraklasy, więc różnica jest na pewno większa. Jest obunożnym zawodnikiem, co na pewno jest dużym atutem i wierze w to, że będzie wzmocnieniem drużyny. Ale oczywiście treningi i sparingi to coś innego, niż mecze ligowe. Musi się przystosować, bo na swoim przykładzie wiem, że nie łatwo jest wejść z marszu w drużynę i od razu grać w niej pierwsze skrzypce. Kibicuje mu i jestem pewien, że nie raz pomoże nam na boisku. A kiedy zadebiutuje? To nie moje kompetencje tylko trenera, jeśli będzie widział, że Daniel jest gotowy to da mu zagrać.

Źródło: Roosevelta81.pl
Foto: Roosevelta81.pl