Chciałbym, żebyśmy sprawili psikusa

g.rajda  -  5 grudnia 2018 19:25
2624

W ramach 1/8 rozgrywek Pucharu Polski Górnik zmierzy się w Katowicach z Rozwojem. W barwach drugoligowca występuje były piłkarz “Trójkolorowych” – Seweryn Gancarczyk. W Zabrzu, reprezentacyjny obrońca grał w latach 2012-15 (62 występy, 1 gol). Kibice pamiętają go, jako niezwykle ambitnego i nieustępliwego zawodnika. Przed czwartkowym spotkaniem Gancarczyk udzielił ciekawego wywiadu w którym cieszy się na pojedynek z Górnikiem, a także m. in. wspomina pokrótce czas spędzony w klubie 14-krotnych mistrzów Polski.

Czy podczas losowania 1/8 finału Pucharu Polski trochę mocniej zabiło serce?

– (…) Fajnie, że trafiliśmy na siebie. Górnik też pewnie się cieszy, bo dostał – nie ma co ukrywać – słabszego przeciwnika, bliski wyjazd, derby Śląska. Możemy się sprawdzić na tle drużyny z ekstraklasy. Dla młodzieży, ale i nas wszystkich, to fajna przygoda i przeżycie. Oby zakończyło się pozytywnie. Chciałbym, żebyśmy sprawili psikusa.

Jak trzeba zagrać, żeby tego dokonać?

– Nie ma filozofii. Trzeba na boisku w 100 procentach się poświęcić, być konsekwentnym, zrealizować taktykę. W czwartek wszystko może się zdarzyć. Musimy zagrać jeden z najlepszych meczów w sezonie. Z takim przeciwnikiem na pewno nie można się przez 90 minut bronić, bo prędzej czy później będzie miał sytuacje, a zawodnicy o ekstraklasowych umiejętnościach je wykorzystają. Nie może być bojaźni. Niech każdy wierzy w swoje siły, gra jak najlepiej. Determinacją, walką, serduchem, konsekwencją, możemy coś zdziałać.

W czwartek zmierzysz się ze swoim byłym klubem. Jak wspominasz trzy lata spędzone w Zabrzu?

– Bardzo fajnie – mimo że przychodziłem do Górnika nieprzygotowany, będąc po perypetiach w Lechu i epizodzie w ŁKS-ie. Trener Nawałka zakomunikował mi, że nie ma najmniejszego problemu z moimi umiejętnościami, a chodzi tylko o zdrowie. Pojechałem na obóz do Zakopanego i umówiliśmy się z trenerem, że jeśli tylko zdrowotnie będzie OK, to podpiszemy kontrakt. Tak się stało, czego absolutnie nie żałuję. Bywały kłopoty, ale mieliśmy bardzo fajną ekipę. W drużynie panowała świetna atmosfera, graliśmy ładną dla oka, widowiskową piłkę.

Kilku trenerów tam przeżyłeś.

– Za Roberta Warzychy zmieniliśmy ustawienie. Graliśmy trójką środkowych obrońców, zaskoczyliśmy całą ligę. Nikt nie wiedział, jak się do nas dobrać, by wybić nam atuty z rąk. Fajnie to zaskoczyło. Mieliśmy bardzo dobrych zawodników, zaliczyliśmy jedną z lepszych ostatnimi czasy rund Górnika. Zajęliśmy po jesieni bodaj trzecie miejsce i naprawdę super się nas oglądało. Szkoda, że wtedy nie było jeszcze otwartego całego stadionu! Bywały wielkie horrory, gdy wyciągaliśmy wynik z 0:2 na 3:2. Pamiętam też derby z Piastem – od 0:1 do 2:1. Kibice mogli być zadowoleni, zawsze graliśmy do ostatniego gwizdka.

Cały wywiad z Sewerynem Gancarczykiem można przeczytać tutaj.

Źródło: rozwoj.info.pl
Foto: Roosevelta81.pl