Casus Warzychy, czyli pusta ławka

Sobol  -  6 czerwca 2014 13:47
594

warzycha_gornik_pogon1314

Sezon zakończony, medale rozdane, zawodnicy i trenerzy udali się na mniej lub bardziej zasłużone wakacje. W ciszy gabinetów dopinane są szczegóły transferów a na boiskach hasają jeszcze zespoły juniorskie i rezerwy. Wydawałoby się, że nic nie jest w stanie wyzwolić emocji w tym okresie poza zmianą barw klubowych tego czy innego zawodnika a jednak nie do końca. Sprawa licencji Roberta Warzychy nabrała już ogólnopolskiego wymiaru stając się przedmiotem drwin i docinków już nie tylko zagorzałych przeciwników Górnika, ale co znacznie bardziej niebezpieczne znalazła swoje odbicie w uchwale PZPN.

Reasumując trener naszego zespołu nie będzie miał prawa zasiadać na ławce rezerwowych w trakcie meczu, nie będzie miał również szansy na żywo przeprowadzać korekt w ustawieniu zespołu, podpowiadać, wreszcie emocjonalnie wpływać na przebieg wydarzeń. PZPN będzie przysyłał również kontrolę na zajęcia Górnika by sprawdzić czy udziału w treningach nie bierze w roli pierwszego trener Robert Warzycha. Jeżeli tak by się stało klubowi grożą poważne finansowe sankcje z ewentualnym zagrożeniem licencji. Warto o tym pamiętać. Jaką rolę pełnią podpowiedzi bezpośrednio na żywo w trakcie meczu mieliśmy okazję przeżyć w trakcie pojedynków drużyny Nawałki. Jego emocjonalne zachowanie na ławce a zwłaszcza obok niej miało bardzo istotny wpływ na drużynę w sytuacjach, gdy zespołowi nie szło i trzeba było wyzwolić dodatkowe pokłady ambicji, zaangażowania i woli walki. By nie być gołosłownym przytoczę mecze z Zawiszą, Wisłą czy Śląskiem w Zabrzu wygrane po przepięknej walce do końca. Teraz wpływu trenera na przebieg boiskowych wydarzeń mamy być pozbawieni.

Szanując zdanie pana Prezesa pozwolę sobie nie zgodzić się z bagatelizowaniem problemu. Jeżeli Zarząd dopuszcza roczny okres przebywania trenera poza ławką w trakcie gier mam wrażenie, że nie docenia skali trudności. Pomijam medialny oddźwięk takiej sytuacji, bo do tego zdążyliśmy się przyzwyczaić, że atmosfera wokół klubu nadal nie jest najlepsza mimo dokonanych zmian w Zarządzie, ale wpływ na drużynę może mieć niebagatelne znaczenie. Tym bardziej, że drużyna w przyszłym sezonie może być znacznie słabsza personalnie, zapowiadane transfery, zaskakujące w kontekście oczekiwań i wcześniejszych ustaleń (zawodnicy ze Śląska), wzmocnienia przylecą z Grecji, Bośni czy Brazylii (po dokonanej obserwacji telewizyjnej). Takie transmisje są obdarzone delikatnie mówiąc dużą dozą niewiadomej by nie powiedzieć błędu. Robert Warzycha prowadzi drużynę już od paru miesięcy, wyniki nie powalają na kolana, porażek znacznie więcej niż zwycięstw, mimo iż do składu wróciła większość kontuzjowanych. Styl nieco się poprawił, ale zmiany dokonywane budzą ogromne zdziwienie, skład wyjściowy niejednokrotnie także. Permanentne pomijanie Jeża czy lansowanie piłkarza Lecha, którego w grudniu w Górniku nie będzie, prezes Rutkowski zapowiedział, że Drewniak w styczniu wraca do Poznania.

Klasę człowieka poznaje się w sytuacji, gdy potrafi przyznać się do błędu i wyciągnąć wnioski na przyszłość. Czasem nie warto upierać się w złej sprawie, bo konsekwencje mogą być bardzo bolesne. Moim zdaniem Robert powinien pozostać w klubie w charakterze dyrektora sportowego lub doradcy prezesa, ale w żadnym przypadku pierwszego szkoleniowca. Tej sytuacji nie zaakceptuje PZPN a kary mogą być bardzo dotkliwe, kary finansowe, odejmowanie punktów wreszcie dyskwalifikacja. Czy naprawdę warto iść tą drogą akurat w tej sprawie? Jest tylu młodych trenerów, którzy czekają na swoją szansę chociażby doskonale znany w Zabrzu Dariusz Dźwigała z wymaganymi papierami, wprawdzie warszawiak, ale i kapitan Górnika. Dał się już poznać w Jadze z dobrej strony i co ważne jest zainteresowany pracą w Zabrzu i zna polskie realia. Jaki też będzie powszechny odbiór, gdy Warzycha przegra z trybun kilka meczów? Warto się nad tym zastanowić i przewidzieć ewentualne skutki. Na kogo spadnie odium krytyki Panie Prezesie? Wierzę w Pana mądrość Panie Zbigniewie i refleksję w zaistniałej sytuacji, Robert na pewno się nie obrazi, gdy obejmie w klubie inne stanowisko, a Górnika jesienią poprowadzi rzetelny niekoniecznie drogi trener z wymaganymi papierami. Proszę jeszcze raz to przemyśleć.

TEKSTY PUBLIKOWANE W DZIALE “OKIEM ŻABOLA” SĄ PRYWATNYMI OPINIAMI AUTORA

Źródło: Roosevelta81.pl
Foto: Roosevelta81.pl