Brandon Domingues po niezłym początku stracił miejsce w składzie Górnika Zabrze. "Musiałem dać szansę komuś innemu"

4
4052

O transfer Brandona Dominguesa działacze Górnika Zabrze zabiegali jeszcze wtedy, gdy piłkarz występował na Węgrzech i byli dla niego gotowi rozbić bank. Ostatecznie pomocnik trafił do beniaminka Primera Division z Oviedo, skąd po pół roku został wypożyczony na Roosevelta. Zderzenie Francuza z PKO BP Ekstraklasą jest na razie bolesne. 

Domingues był piłkarzem, o którego pozyskanie Górnik Zabrze zabiegał jeszcze gdy francuski skrzydłowy grał w Debreceni VSC, gdzie był wiodącą postacią drużyny i jedną z gwiazd węgierskiej Nemzeti Bajnoksag. Dobre występy 25-latka nie uszły uwadze także wysłannikom Realu Oviedo, który ściągnął piłkarza do siebie. Po rundzie jesiennej spędzonej w Hiszpanii, której zawodnik nie mógł zaliczyć do udanych ostatecznie trafił na Roosevelta. 

W pierwszych meczach rundy wiosennej PKO BP Ekstraklasy Brandon miał pewne miejsce w wyjściowym składzie. Zagrał 78. minut w meczu z Piastem Gliwice (2:1), w którym był jednym z najlepszych piłkarzy na boisku i był bliski premierowego trafienia na polskich boiskach. Drugi mecz od początku zaliczył z Lechem Poznań (0:1), ale tam został zmieniony już w przerwie. W starciu z Bruk-Bet Termaliką Nieciecza (1:1) spędził na boisku czas od pierwszego do ostatniego gwizdka sędziego, w opinii kilku redakcji będąc najlepszym graczem spotkania. Z Pogonią Szczecin zagrał nieco ponad godzinę i nie wyróżnił się znacząco. 

Dominguesa zabrakło w kadrze meczowej Trójkolorowych na Śląski Klasyk z GieKSą przy Nowej Bukowej (1:3). Skrzydłowy zmagał się z chorobą. W starciu 1/4 finału STS Pucharu Polski z Lechem Poznań wszedł na boisko na ostatnie 26 minut, by w kolejnych dwóch starciach z Motorem Lublin (0:0) i Rakowem Częstochowa (3:1) nie podnieść się z ławki rezerwowych. Zaliczył za to dziesięciominutowy epizod w spotkaniu z Widzewem Łódź oraz zagrał w pełnym wymiarze czasowym w meczu kontrolnym z Górnikiem II Zabrze, ale jego występ był bezbarwny. 

Z pewnością po francuskim skrzydłowym wszyscy spodziewali się znacznie więcej. W rywalizacji o miejsce w składzie Trójkolorowych nie pomagały też skrzydłowemu dwie infekcje, których nabawił się w ciągu dwóch tygodni. - Brandon w ostatnich tygodniach był dwa razy chory, nie mógł trenować. Musiałem dać szansę innym zawodnikom, którzy walczyli o miejsce w składzie. W kilku ostatnich meczach postawiliśmy na innych skrzydłowych, którzy na ten moment dają nam więcej w dryblingu jeden na jeden - argumentuje Michal Gasparik, trener Górnika. 

Francuz jest wypożyczony na Roosevelta do końca sezonu. Zabrzański klub ma opcję wykupu piłkarza z Oviedo, ale na ten moment w temacie nic nie jest jeszcze przesądzone. - Do końca sezonu jeszcze daleka droga. Po zakończeniu rozgrywek siądziemy, zrobimy analizę z klubem i sztabem i wtedy podejmiemy decyzję - wyjaśnia szkoleniowiec 14-krotnych mistrzów Polski. 

Źródło: Roosevelta81.pl
Foto: Roosevelta81.pl

4 komentarzy
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze

Też jestem zaskoczony, że chłop nie gra. Milik reklamował go jako potencjalną gwiazdę ligi, no i w sumie zarówno w sparingach jak i w pierwszych meczach wyglądał dobrze jak na swój staż. Trudno uwierzyć, że Dimi wygląda na treningu lepiej od niego

Cóż, prawie rok temu. Pół godziny w przegranym meczu przez całą rundę pewnie swoje w kwestii ogrania (Ikia Dimi grał regularnie i jak na tragiczny poziom Amiens wyglądał nieźle) zrobiło, a Brandon po Piaście nie pokazywał jakiejś szerokiej talii zagrań (choć na nisko ustawionego rywala jest faktycznie trudno). Można tylko gdybać co gdyby wtedy z Piastem trafił do bramki.

Dimi przewyższa Brandona szybkością (Brandon jest bardzo wolnym piłkarzem) i dryblingiem.
Dla mnie Dimi jest duzo bardziej wartosciowym zawodnikiem.
Do konca wypożyczenia i aut.
Oviedo tez się na nim poznało i dlatego POZBYLI SIĘ GO.

Mamy lepszych a Brandon już lepiej grał nie będzie.

Wypożyczyć go😆