Będzie zakaz stadionowy dla gwiżdżącego kibica? Sędzia popełnił błąd, a Lech to wykorzystał

kamres  -  13 kwietnia 2014 10:47
534

kosznik_madej_gornik_lech_1314
51. minuta meczu, akcja lewą stroną boiska na połowie zabrzan. Prawie wszyscy piłkarze obu drużyn stają w miejscu, bo rozbrzmiał gwizdek… Ta sytuacja, a także jej dalsze konsekwencje, zostaną długo zapamiętane przez widzów sobotniego spotkania Górnika z Lechem.

Rzadko spotyka się tak kuriozalną sytuację na światowych boiskach. Kibic drużyny gospodarzy pomógł zdobyć “Kolejorzowi” trzecią bramkę. Kto wie jak potoczyłyby się losy spotkania przy wyniku 0:2 dla poznańskiego Lecha? Przypomnijmy więc przebieg wydarzeń z z 51. minuty meczu, kiedy po pojedynku powietrznym piłka trafiła do Dancha i Teodorczyka. Wszyscy usłyszeli gwizdek, jednak nie użył go sędzia Złotek, lecz kibic Górnika. Zdezorientowany kapitan naszego zespołu odruchowo wyciągnął rękę po futbolówkę, lecz jej nie złapał. Szkoda, bo lepsze zagranie ręką i rzut wolny niż stracona bramka. Pierwsi “obudzili się” gracze z Poznania i podwyższyli wynik. Inna sprawa, że zareagować w tej sytuacji powinien arbiter. – Jeżeli rozlegnie się sygnał gwizdka ze strony widza i ma to wpływ na grę, to arbiter powinien ją wznowić rzutem sędziowskim – skomentował Sławomir Stempniewski na antenie stacji Canal+Sport.

Oczywiście za całą sytuację nie należy więc winić Dancha, bo w ferworze walki piłkarz nie zastanawia się czy gwizdka użył sędzia, czy ktoś inny. – Chłopacy prawdopodobnie stanęli przez gwizdek kibica. Śmieszna sytuacja, która nie powinna mieć miejsca na stadionach – powiedział Roosevelta81.pl Seweryn Gancarczyk, obrońca Górnika, który oglądał mecz z wysokości trybun.

Piłkarzy nie zamierzał usprawiedliwiać na konferencji Józef Dankowski. – Zawodnik nie powinien się wyłączać w trakcie gry. Musi być pewien, że sytuacja jest pod kontrolą sędziego lub że piłka opuściła plac gry. Na pewno obrońcy powinni zachować się inaczej – podkreślił. – Nie chcę nikogo obrażać, ale kibic, który zagwizdał, był nierozgarnięty. Nie można winić wszystkich, jednak z powodu jego gwizdka straciliśmy bramkę. Wszyscy stanęli i Lech tę sytuację wykorzystał – ocenił natomiast sytuację z perspektywy murawy Grzegorz Kasprzik, zabrzański golkiper.

Po kuriozalnym golu wśród kibiców zawrzało. Większość wstała, aby zobaczyć winowajcę. Ochrona była postawiona w stan gotowości, a nieodpowiedzialny fan w końcu opuścił sektor, bo inaczej mogłoby dojść do rękoczynów. – Interweniowaliśmy wobec osoby, która użyła gwizdka. Osoba ta została już zatrzymana. Zostały przeprowadzone wszystkie czynności, aby udokumentować ten fakt. W chwili obecnej kompletowane są materiały, które zostaną przedstawione zarządowi. Wnioskujemy o nadanie zakazu stadionowego dla tego kibica. Złamał on regulamin, a co gorsza przyczynił się do utraty bramki – powiedział  powiedział Roosevelta81.pl Tomasz Milewski, dyrektor ds. administracji i bezpieczeństwa. – Myślę, że zarząd podzieli mój wniosek, ale ewentualna kara i jej długość pozostaje do dyspozycji zarządu. Wszystko wyjaśni się w przyszłym tygodniu.

Atmosfera na meczu była gorąca i przed jego końcem na murawie pojawili się stewardzi. – W ten sposób chcieliśmy trochę prewencyjnie oddziaływać. Zawsze emocje mogę wziąć górę i może dojść później do takich sytuacji, które odczuwa się przez lata. Byli to zwykli stewardzi, bez żadnych środków przymusu. Bardzo się cieszę, że fani zachowali się właściwie i powstrzymali negatywne emocje. Bardzo dobrze zachowywali się również kibice z Poznania, którzy na stadionie pojawili się indywidualnie. Podziękowałem im za kulturalny doping i myślę, że tak to powinno wyglądać – podsumował Milewski.

Źródło: Roosevelta81.pl
Foto: Kamil Dołęga/Roosevelta81.pl