Awansować w jak najbardziej ekonomiczny sposób

Torcidos  -  19 lipca 2018 16:45
2688

Choć mocno liczyliśmy, że Górnik już w pierwszym spotkaniu z Zarią zapewni sobie spokojny rewanż, to i tak nie ma źle. Z jednobramkowych zwycięstw zabrzanie mają najkorzystniejszy rezultat. Wystarczy zdobyć jedną bramkę, by rywal do awansu potrzebowałby aż trzech trafień.

Górnik gra na wyjeździe i to bez swojego kluczowego piłkarza, czyli Szymona Żurkowskiego. Czy to oznacza, że czeka go jeszcze trudniejsze zadanie, niż przed tygodniem? Niekoniecznie. W pierwszym spotkaniu Zaria była skupiona głównie na tym, aby bramki nie stracić, oddając inicjatywę Górnikowi. A jak wiadomo, ten nie najlepiej się czuje w ataku pozycyjnym, zwłaszcza, gdy rywal ustawi całą drużynę przed własną bramką. W rewanżu będzie inaczej, bo to gospodarze potrzebują gola i z pewnością będą odważniej atakować naszą bramkę. To oznacza, że z pewnością nadarzą się okazję do skontrowania, czyli to, co zabrzanie lubią najbardziej. Dlatego możemy być pewni, że mecz będzie bardziej otwarty, a jeśli dojdzie do wymiany ciosów, to nikt nie ma wątpliwości, kto wyjdzie z tego pojedynku zwycięsko. 

Dzisiaj Górnik gra w Mołdawii, a dzień później rusza już Ekstraklasa i to też zabrzanie będą musieli mieć uwadze. W niedziele czeka nas mecz z Koroną i nawet nie ma mowy o jakimś odpuszczaniu czy rotacjach. Idealnym scenariuszem byłoby więc, gdyby udało nam się zdobyć w Mołdawii szybko bramkę i na niższym biegu kontrolować przebieg spotkania. Bo jak pisaliśmy na początku, nawet jedna bramka mogłaby zamknąć to spotkanie. Podsumowując – awansować w jak najbardziej ekonomiczny sposób.

Boli absencja Szymona Żurkowskiego. W pierwszym meczu był najlepszym zawodnikiem Górnika, podobnie jak w sparingu z Opavą i trochę boimy się, jak to bez niego będzie wyglądało. Pewnie jego miejsce zajmie Maciek Ambrosiewicz, co byłoby bardzo dobrą wiadomością, bo wystawianie go na skrzydle to zdecydowanie ostateczny ruch. Na flance pewnie zagra Daniel Smuga, który znalazł się w kadrze na to spotkanie. Być może do gry będzie już gotowy Michał Koj, który pierwszy mecz przesiedział na ławce.

Źródło: Roosevelta81.pl
Foto: Roosevelta81.pl