Architekt sukcesu

W.  -  17 czerwca 2018 15:58
5842

Wiosną 2017 roku mało kto wierzył w awans Górnika, a statystyki nieubłaganie wskazywały, że klub z Roosevelta ma zaledwie 1% szans na powrót do najwyższej klasy rozgrywkowej. Wizja spędzenia kolejnego roku na zapleczu Ekstraklasy przez tak utytułowaną drużynę spędzała sen z powiek wielu kibiców, którzy zaczynali krytycznie oceniać pracę szkoleniowca trójkolorowych, wieszcząc rychłą zmianę na tym stanowisku.

Kiedy Górnik zajmował 9 lokatę w pierwszej lidze, nikomu nie było do śmiechu. Patrząc na te wydarzenia z perspektywy czasu, możemy śmiało stwierdzić, że zwolnienie charyzmatycznego i utalentowanego szkoleniowca byłoby najgorszą możliwą decyzją, odbierającą nam szanse nie tylko na awans ale przede wszystkim na mądry, zrównoważony rozwój i kolosalny progres zabrzańskiego Górnika.

Gdy minęła euforia i radość z awansu, wśród kibiców zrodziły się kolejne obawy. Czy tak młody i niedoświadczony zespół poradzi sobie w Ekstraklasie? Czy wszyscy pozyskani latem zawodnicy sprawdzą się? Chociaż beniaminek odstawał od wielu klubów mając mniejszy budżet, mniej doświadczonych piłkarzy, krótszą ławkę, już pierwsze mecze przyniosły nam satysfakcjonującą odpowiedź. Górnik zaskakiwał, radził sobie doskonale i okazał się rewelacją rundy jesiennej.

Nikt nie przypuszczał, że krótko po powrocie do Ekstraklasy trójkolorowi zajmą na finiszu rozgrywek 4 miejsce i zakwalifikują się do gry w europejskich pucharach, a przecież tak właśnie się stało. Przed rozpoczęciem sezonu gra Górnika była wielką niewiadomą, a wątpliwości kibiców wydawały się w pełni uzasadnione. Tymczasem jesień okazała się ogromnym i jakże pozytywnym zaskoczeniem.

Górnik w rundzie zasadniczej aż ośmiokrotnie zajmował pozycję lidera Lotto Ekstraklasy. Co prawda wiosną forma spadła, jednak na krótko klub znalazł się w dołku. Kiedy większość zwiastowała, że sezon dla zabrzan już się zakończył, dobre wyniki powróciły, gwarantując biało-niebiesko-czerwonym wysoką lokatę w tabeli.

Długofalowa praca zespołu przyniosła zamierzony efekt, a Marcin Brosz wybrany został najlepszym trenerem sezonu 2017/2018. Wyróżnienie to nie mogło trafić do nikogo innego. Kapitalne wyniki, odpowiednia analiza, właściwe podejście do drużyny, spokój, cierpliwość, opanowanie, zaangażowanie oraz ogromne serce do Górnika i regionu wyróżniały naszego coacha na tle pozostałych szkoleniowców.

Górnik punktował, mając najlepszą ofensywę i tylko dwukrotnie tracił punkty w spotkaniach rozgrywanych na własnym stadionie, zachowując ciągłość formy przez niemal cały rok. Brosz podjął doskonałą decyzję, stawiając na ambitną i waleczną młodzież, skreślając przy tym kilku doświadczonych zawodników,  ryzykowny krok opłacił się. Szkoleniowiec 14-krotnego mistrza Polski zwycięsko wychodził z większości opresji, znajdując oraz eliminując słabe punkty i skutecznie motywując drużynę do walki o osiągnięcie korzystnego rezultatu.

Przypomnijmy, że Marcin Brosz karierę piłkarską w Górniku rozpoczął dokładnie w 1998 roku. Przez trzy lata rozegrał 46 meczów, nie zdobywając żadnego gola. W 2016 roku powrócił na Roosevelta jako trener. Nigdy nie kryjąc swego przywiązania do czternastokrotnego mistrza Polski. Brosz pochodzi z pobliskich Paniówek, które w  komplecie kibicują Górnikowi. Do gry w Zabrzu na początku kariery namawiał go Henryk Bałuszyński i chociaż pojawiły się również intratne propozycje z Lecha i Legii, kiedy rodzina naszego trenera usłyszała, że zgłosił się także Górnik, wybór był oczywisty, a bliscy o innych propozycjach nie chcieli nawet słyszeć.

Lokalny patriotyzm i umiłowanie Górnika wyróżnia Marcina Brosza na tle innych trenerów. Wielu z nich traktuje piłkę nożną jako biznes, nie wkładając w swoją pracę serca, lecz chłodną kalkulację. Dla Brosza piłka nożna to coś więcej, rodzinna tradycja i powinność, pasja, miłość, styl życia. Górnik to znacznie więcej niż kolejny przystanek w karierze. Brosz doskonale wie o tym, że Górnik Zabrze to klub z wielką historią i tradycją oraz wiernymi, wspaniałymi kibicami, których darzy ogromnym szacunkiem.

Kiedy człowiek jest oddany temu co robi, ceni swoją pracę, doskonałe efekty są tylko kwestią czasu. Tak było i tym razem. Kto wie, jak daleko dotarłby nasz klub gdyby nie kilka niefortunnie straconych punktów i kontuzje, które nad wyraz często przydarzały się zawodnikom, krzyżując nam plany i odbierając pełnię możliwości.

Przed nami nowy sezon i trudniejsze niż dotąd zadanie, przygotowania drużyny do występów w Ekstraklasie i rozgrywkach Pucharu Polski ale również do walki o europejskie puchary. Chociaż każdego dnia w mediach pojawiają się spekulacje o tym, kto z Górnika odejdzie, ufamy że kapitan Brosz kolejny raz zbuduje solidny, silny zespół, który walczyć będzie jak równy z równym o najwyższe cele, nie tylko na arenie krajowej, ale również międzynarodowej. Obierając pomyślny dla klubu i jego wiernych sympatyków, pełen radości, triumfów i zwycięstw kierunek.

Źródło: Roosevelta81.pl
Foto: Roosevelta81.pl