Adam Wolniewicz: To zwycięstwo nie było przypadkiem

Torcidos  -  31 lipca 2017 11:04
0
5218

Po świetnym widowisku Górnik pokonał w sobotni wieczór Wisłę Kraków. Losy spotkania ważyły się jednak aż do ostatniego gwizdka sędziego. – Jeden walczył za drugiego. Tam gdzie trzeba było podwajaliśmy i potrajaliśmy krycie. Myślę, że to zwycięstwo nie było przypadkiem, a konsekwencją naszej dobrej gry – powiedział dla naszej redakcji Adam Wolniewicz, prawy obrońca Górnika.

Jednym z największych pozytywnych zaskoczeń w Górniku na początku sezonu jest Adam Wolniewicz. Wydawało się przed startem rozgrywek, że Górnik na prawej obronie może mieć bardzo dużo problemów. Tymczasem Adam w trzech pierwszych kolejkach grał naprawdę dobrze i dał nam odpowiedź, że jest gotowy na Ekstraklasę. – Realizuję taktykę trenera. Cały czas ciężko pracuje i czuję, że się rozwijam. Regularna gra i praca są kluczem do ciągłego postępu.

W inauguracyjnym spotkaniu z Legią Adam był skupiony wyłącznie na defensywie. W kolejnym spotkaniu w Białymstoku chętniej podłączał się już do akcji swoim prawym skrzydle. Podobnie było podczas sobotnie starcia z Wisłą. 24-letni obrońca często brał udział w akcjach ofensywnych Górnika. – Nabieram doświadczenia w grze ofensywnej. W meczu z Wisłą było dużo miejsca na prawym skrzydle i podłączałem się do ataków. Wiem, że czeka mnie dużo pracy w tym elemencie i krok po kroku chce się doskonalić.

Wisła najchętniej atakowała lewym skrzydłem, gdzie dobrze dysponowani byli Maciej Sadlok i Patryk Małecki. Choć Wolniewicz prezentował się w obronie bardzo solidnie, w niektórych sytuacjach był bezradny wobec dwójki przeciwników. –  Czasami nadziewaliśmy się na kontry i grając na dwóch zawodników na skrzydle miałem problem. Na szczęście udało nam utrzymać trzy punkty do końca.

Od straconej bramki do szatni gorsza jest tylko ta, którą rywal zdobywa tuż po przerwie. Tak też było w sobotnim spotkaniu, kiedy to kibice nie zdążyli jeszcze dobrze zasiąść na trybunach po kwadransie przerwy, a na tablicy wyników widniał już remis. Na Górnika bramka Boguskiego podziałała jednak motywująco. Zabrzanie potrzebowali zaledwie sześciu minut, by odpowiedzieć Wiśle dwoma trafieniami Igora Angulo. – W momencie, gdy tracimy bramkę tylko jeszcze bardziej się napędzamy. Wiemy, że musimy wrzucić wyższy bieg. Lepiej pracować w defensywie i być jeszcze groźniejszym w ataku.

Mimo dwubramkowego prowadzenia Górnik nie zamierzał bronić wyniku, tylko w dalszym ciągu dążył do strzelenia kolejnego gola. Wisła to wykorzystała i na kilka minut przed końcem regulaminowego czasu gry, zdobyła kontaktową bramkę. Ostatnie chwile przy Roosevelta były dla kibiców bardzo nerwowe. – Wywalczyliśmy w końcówce te trzy punkty. Jeden walczył za drugiego. Tam gdzie trzeba było podwajaliśmy i potrajaliśmy krycie. Myślę, że to zwycięstwo nie było przypadkiem, a konsekwencją naszej dobrej gry. 

W sobotni wieczór trudno było znaleźć w szerach Górnika słaby punkt. O zwycięstwie 14-krotnego mistrza Polski przesądził jednak przede wszystkim błysk geniuszu Igora Angulo. Hiszpan w meczu z Wisłą zdobył hat-tricka i na swoim koncie ma już sześć bramek, po zaledwie trzech kolejkach. – Igor zrobił bardzo duży postęp. Potrafi świetnie się znaleźć w dogodnej sytuacji i co najważniejsze, jest niezwykle skuteczny. To jest klucz do zwycięstwa, ale nie tylko w przypadku Igora. Jako cała drużyna musimy być skuteczni w defensywie i ofensywie. 

Jak na razie przy Roosevelta Górnik zdobył komplet punktów. To osiągnięcie udało mu się zdobyć także na polu marketingowym. Spotkania z Legią i Wisłą oglądał z wysokości trybun komplet widzów. Coś, co jeszcze było świętem, teraz staje się przyjemną normą. – Wyniki napędzają cały klub i kibiców. Czy to drużyna, czy marketing – wszyscy idziemy do przodu. Oby tylko tak klub się dalej rozwijał. 

Źródło: Roosevelta81.pl
Foto: Roosevelta81.pl

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments