Adam Kompała: Górnik się odrodził. „Wystrzeliło” to w stu procentach!

Spark  -  28 sierpnia 2014 18:22
0
1004

kompala_hermiesz

Adam Kompała w wywiadzie dla Roosevelta81.pl mówi m.in. o nowej taktyce Górnika, w której sam osobiście czuł się bardzo dobrze, o problemach finansowych (nie) wpływających na postawę i wyniki drużyny, a także o tym, co zrobiłby na miejscu Matusza Zachary, gdyby otrzymał ofertę z belgijskiego Genk.

Roosevelta81.pl: Czy pierwsza pozycja Górnika w ligowej tabeli jest dla Pana zaskoczeniem?

Adam Kompała (były pomocnik Górnika, zdobywca korony króla strzelców): – Teraz już nie, ale w pierwszych kolejkach byłem zaskoczony grą zespołu. Oglądałem mecz u siebie i ten na Legii. Widać, że Górnik po wiośnie się odrodził i ma kolejną bardzo dobrą jesień. Zaskakuje swoich rywali nowym ustawieniem na boisku. Nie widać braku Prejuce’a Nakoulmy i Pawła Olkowskiego.

Gra z trójką obrońców wygląda naprawdę dobrze. W ostatnich trzech meczach Górnik nie stracił ani jednego gola.

– Teraz ten system to jest nowość w naszej lidze. My też jednak w Górniku graliśmy trójką obrońców, a tworzyli ją wtedy „Wiśnia”, Grzesiu Lekki i Robert Kolasa. Na boku biegał jeszcze Kamil Kosowski. Ja osobiście bardzo dobrze czułem się w takim ustawieniu. Widać, że Robert Jeż również się w nim odnajduje. Ma więcej miejsca. Już na mistrzostwach świata wiele drużyn tak grało. Górnik ma na tyle doświadczonych zawodników, że potrafią się oni szybko przestawić. Radek Sobolewski, Adam Danch, Seweryn Gancarczyk… nie będę wszystkich wymieniał, bo to byłaby ponad połowa składu. Po tych sześciu kolejkach widać, że ten system im odpowiada. Taktyka jest dopasowana pod zespół. Bardzo dobrze w defensywie radzą sobie przecież Rafał Kosznik i Roman Gergel. Skrzydłowi w ataku mają sporo miejsca, a środek pola jest zabezpieczony przed Radka Sobolewskiego i drugiego defensywnego pomocnika. To jest klucz. Skład jest naprawdę bardzo dobry. Nie licząc ostatniego urazu Błażeja Augustyna praktycznie wszyscy są zdrowi i dlatego gra w defensywie wygląda znacznie lepiej niż wiosną.

Problemów w klubie jednak nie brakuje. Za Pana czasów w Górniku również były momenty, kiedy się nie przelewało. Da się od tego wszystkiego odciąć?

– Kiedy piłkarz wychodzi na boisko to stara się o tym w ogóle nie myśleć. Zawodnicy chcą pokazać się z jak najlepszej strony, a może któryś klub się nimi zainteresuje. Wypełniają swoje obowiązki w stu procentach. Ja też miałem okazję grać w Górniku, gdy nie było zbyt ciekawie i jeśli się chce, to wybiegając na murawę koncentruje się tylko na grze w piłkę.

Na razie mamy za sobą początek sezonu, ale czy jest szansa, aby Górnik spisał się lepiej niż w poprzednich rozgrywkach, kiedy wiosną zupełnie zawodził?

– Trudno wyrokować. Musi się poprawić sytuacja w klubie. Przerwa zimowa jest długa i wtedy zawodnicy częściej myślą o problemach. Jeśli będą otrzymywali swoje należności na czas, to jest szansa na dobry wynik. W innym wypadku, to kadra Górnika na wiosnę może się diametralnie różnić od tej, którą oglądamy obecnie.

Jakby miał Pan procentowo ocenić, to kto ma większe zasługi w osiąganych wynikach? Sztab szkoleniowy, czy piłkarze?

– Myślę, że wszyscy pracują wspólnie dla sukcesu, bo widać, że w szatni jest świetna atmosfera. Oni są jednym zespołem.

Robert Warzycha mecze ogląda z wysokości trybun, a nie z ławki i musi się uczyć, aby dostać licencję. Chyba inni szkoleniowcy powinni przychodzić po lekcje do niego?

– Szkoda, że nie ma głównego szefa na ławce. Jak widać jednak drużynie to nie przeszkadza, choć zawsze jest lepiej, gdy trener siedzi na ławce. Mogliby Roberta Warzychę zrobić kierownikiem drużyny, to wtedy nie byłoby problemów, ale ta funkcja nie byłaby zbyt odpowiednia dla niego. Wiadomo jakie są przepisy. Zostały stworzone i trzeba się ich trzymać. Są robione wyjątki i nie wiem dlaczego, takiego wyjątku nie zrobiono dla Roberta Warzychy, który mógł być trenerem w USA i teraz wykonuje świetną robotę. Ta taktyka to jest w naszej lidze coś nowego i Robert Warzycha nie bał się jej wprowadzić. Dodajmy, że z dobrym skutkiem, bowiem trener Cracovii, który być może ma za mało doświadczenia, już takich efektów nie ma. W Górniku „wystrzeliło” to w stu procentach!  

Mateusz Zachara może w tym okienku zostać sprzedany do belgijskiego Genk. Czy to jest dla niego odpowiedni moment?

– Jeżeli jest takie zainteresowanie, to znaczy, że jest na tyle dobry, aby wyjechać. Górnik potrzebuje pieniędzy i jeśli Mateusza będą chcieli, to zmieni klub już teraz. Poprzedniej jesieni grał już bardzo dobrze, pod okiem Adam Nawałki, ale później był kontuzjowany.

Pan na jego miejscu zdecydowałby się na transfer?

– Liga belgijska jest silniejsza od polskiej. Jeżeli nadarzyłaby się taka okazja, to ja bym na jego miejscu poszedł grać na zachodzie. Mateusz jest typem zawodnika, który walczy, powinien sobie poradzić.

Kto mógłby ewentualnie zastąpić go w Górniku? Fajnie byłoby mieć kolejnego króla strzelców…

– Osobiście chciałbym, aby ktoś z młodych zawodników dostał szansę. Jest mnóstwo zdolnych chłopaków, choćby w Gwarku Zabrze, a nawet na całym Śląsku. Ci chłopcy powinni dostawać szansę. Jeśli już ktoś miałby wyrównać moje osiągnięcie, to chciałbym osobiście, aby był to jeden z wychowanków.

Na koniec pytanie o wynik w sobotnim meczu we Wrocławiu.

– Jak liderować to z przytupem! Zwycięstwo Górnika!

Źródło: Roosevelta81.pl
Fot.: Dariusz Hermiesz/Newspix.pl

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments