Adam Danch wraca do ostrej walki po ciężkiej kontuzji. “Czekam aż ktoś mnie przejedzie”

Luq  -  29 marca 2014 08:10
528

danch_podbeskidzie_1314
Adam Danch trenuje już na pełnych obrotach, ale do gry w pierwszym zespole jeszcze bardzo daleko. Kto wie jednak, czy pod koniec tego sezonu nie zobaczymy go na boiskach ekstraklasy, choć po tak długiej przerwie będzie musiał przede wszystkim poradzić sobie z właściwym podejściem mentalnym przed walką z rywalami. – Czekam aż ktoś mnie “przejedzie” i będzie wszystko w porządku – uważa defensor “Trójkolorowych”.

Roosevelta81.pl: Po spotkaniu z Zawiszą nic dobrego o zespole Górnika powiedzieć nie można.

Adam Danch: (obrońca Górnika): – To już historia. Nasza przygoda w Pucharze Polski się skończyła – było minęło. Jeszcze pozostała nam liga. Musimy jak najszybciej o tym meczu zapomnieć i skoncentrować się na ekstraklasie.

W lidze też ciężko szukać jednak pozytywów.

– Musimy w końcu zacząć punktować. Wierzę, że chłopacy w końcu wygrają i oby już w niedzielę z Jagiellonią Białystok.

Kiedy możemy spodziewać się Pana powrotu do gry?

– Ciężko dokładnie powiedzieć. Rozpocząłem treningi już na pełnym obciążeniu, teraz trzeba dojść do odpowiedniej formy. Kilka miesięcy nie grałem w piłkę, dlatego niezwykle trudno z miejsca wejść na boisko i zagrać.

Często w takich przypadkach pojawia się problem w psychice zawodnika, bo unika on ostrych starć z rywalami. Jak będzie w Pana przypadku?

– Czekam teraz aż ktoś mnie “przejedzie” i będzie wszystko w porządku.

Na treningu, czy na drodze?

– Obojętne. Najważniejsze, aby tylko noga wytrzymała!

Patrząc na aktualną formę defensorów, chciałoby się, aby był Pan już gotowy do gry.

– Każdy z chłopaków się stara oraz walczy. Cały zespół broni i wszyscy atakujemy. Nie ma sensu zrzucać całą winę wyłącznie na obrońców. Mecze przegrywa i wygrywa cała drużyna, a nie obrona.

Tak duża liczba kontuzji w zespole wynika z przetrenowania?

– Jest parę takich urazów jak ma Mariusz Przybylski, gdzie pojawiły się na treningu w wyniku ostrego wślizgu. Tak liczne kontuzje to według mnie po prostu pech.

Źródło: Roosevelta81.pl
Foto: Kamil Dołęga/Roosevelta81.pl