Adam Danch: Karta kibica? Do końca nie wiem, na czym to polega

Milo  -  15 maja 2013 07:12
987

kibice_danch_bemben_1213
– Pośpiewałem, ale to chłopaki na boisku wykonali kawał solidnej roboty. Zobaczyliśmy takiego Górnika, jakiego wszyscy znali z jesieni –
mówi w wywiadzie dla “Sportu” Adam Danch, kapitan zabrzan, który oglądał spotkanie w Lubinie z sektora dla gości.Obrońca nie mógł zagrać z powodu nadmiaru żółtych kartek.

Śpiewał pan “My jeździmy” na wyjazdy…”?

Adam Danch (kapitan Górnika): – Tak, Jak się siedzi wśród kibiców, to nie ma wyjścia. Przyznam, że nie wszystkie piosenki znałem od początku do końca, bo na boisku koncentrujemy się na grze, ale generalnie szybko wpadają w ucho. Fajnie, że tak się ułożył ten mecz, bo atmosfera była świetna od początku, a od czwartej minuty już kapitalna.

Wróćmy jeszcze do waszej podróży. Rozumiem, że karta kibica jest?

– Tak. Do końca nie wiem, na czym to polega, bo zawsze wchodziłem na stadion w nieco innej roli, ale coś mi chłopaki ze Stowarzyszenia wyrobili… Na mecz i tak chciałem jechać, ale samochodem z żoną. Lubin to chyba jedyny ligowy stadion, na którym jeszcze nigdy nie grałem. Raz kontuzja, potem kartki… Teraz też z tego powodu pauzowałem, ale byłem na wszystkich tych trzech meczach. W tym wypadku chodziło o pokazanie, że jesteśmy razem z kibicami i ciągniemy ten wózek w jedną stronę. Uważam zresztą, że zawsze tak było, bo nie wyobrażam sobie, by komuś nie zależało na sukcesach Górnika. Trochę nieporozumień się pojawiło i dobrze, że zostały wyjaśnione. Rozmawialiśmy najpierw w klubie, a potem w autokarze, w drodze do Lubina. Oprócz mnie jechali jeszcze Michał Bemben i dyrektor Maj, więc grupę mieliśmy silną.

Po czyjej stronie leżała wina?

– Gdzieś pośrodku, o ile w ogóle używamy słowa “wina”. Jak nie idzie, to pojawiają się ogromne emocje, dlatego trzeba rozmawiać. To wszystko pokazuje też, jak wielkie jest w Zabrzu zapotrzebowanie na sukces. Wciąż realny, mimo ni najlepszej wiosny. Z drugiej strony bolały nas zarzuty oddawania meczów bez walki, czy przegrywania, bo nie chcemy być na podium. Bardzo chcemy, bo wielu z nas nigdy tego nie doświadczyło, a kontrakty mamy tak skonstruowane, że dobry wynik to dobre pieniądze.

Są tacy, którzy twierdzą, że mobilizuje was… Piast.

– Na pewno chcemy być najlepsi na Śląsku. Górnik w historii tyle razy był przed Piastem, że dla nas aż tak ważne to nie jest, ale byłoby lepiej skończyć ligę przed lokalnym rywalem. To jest sprawa prestiżowa, ale patrząc na to szerzej, fajnie, że po nie wiem ilu latach dwa śląskie kluby mają w połowie maja szansę na puchary.

Cały wywiad w dzienniku “Sport”.

źródło: Sport
foto: Kamil Dołęga/Roosevelta81.pl