
- Niektórzy z zawodników zagrali najlepszy mecz, odkąd jestem w Górniku i ich obserwuję - powiedział w wywiadzie dla Roosevelta81.pl Pavels Steinbors, bramkarz Górnika Zabrze.
Dobrze Cię znów widzieć przy Roosevelta wraz z Twoim powrotem wróciło szczęście.
- To nie szczęście tylko ciężka praca całego zespołu.
No i oczywiście Twoje umiejętności.
- Nie, to cała drużyna zagrała świetny mecz. Powiem nawet, że według mnie niektórzy z zawodników zagrali najlepszy mecz, odkąd jestem w Górniku i ich obserwuję. Oczywiście odrobina szczęścia była po naszej stronie, bo na przykład Ruch mógł strzelić gola w drugiej połowie np. w sytuacji, gdy piłka odbiła się od poprzeczki po rzucie wolnym. Gdyby wtedy wpadło, mecz mógłby zmienić swoje oblicze i potoczyć się nie po naszej myśli, więc mieliśmy trochę szczęścia.
Swoją klasę pokazałeś przy rzucie karnym.
- Dla mnie obrona rzutów karnych to po prostu czyste szczęście. Tym razem ta jego odrobina była po naszej stronie.
Ale pokazałeś Starzyńskiemu gdzie chcesz, aby uderzył.
- Tak, ale to tylko zwykły ruch ręką, nic specjalnego co by mogło mieć wpływ na strzelca.
Pięć minut później miałeś znów niesamowitą obronę po rykoszecie Adama Dancha.
- Tak to była trudna sytuacja, bo kładłem się już w drugą stronę, a piłka się nieszczęśliwie odbiła. Na szczęście zostawiłem rękę i udało się obronić.
Jakie nadzieje przed końcówką sezonu?
- Mam nadzieję, że to zwycięstwo doda nam mocy i w następnym meczu postaramy się pokazać z jak najlepszej strony i powalczyć o europejskie puchary.
Czy maska bardzo Ci przeszkadza?
- Wiadomo, że łatwiej gra się bez maski, ale jest całkiem dobrze.
Czyli ciągle jest potrzeba byś ją miał?
- Niestety tak.
A jak psychiczne nastawienie po tej przykrej kontuzji?
- Jest dobrze nie mam żadnego strachu przed interwencjami.
Możemy być spokojni o Twoje zdrowie?
- Tak, z tym jest już wszystko w porządku.
Jakie to uczucie, gdy fani skandowali Twoje nazwisko po meczu?
- Jestem dumny, że mogę grac dla takich kibiców i dla takiego klubu. Dziękuję, im bardzo za ciągłe wsparcie i doping, oni są najlepsi w Polsce.
Bardzo rzadko się zdarza, by tradycyjny kogut od Pana Stasia trafił w ręce bramkarza.
- Tak, dla mnie też to niezwykła sytuacja i nie wiem, co mam z nim zrobić (śmiech).
Pytaliśmy przed meczem Pana Stasia, komu przypadnie ten kogut i powiedział, że strzelcowi ostatniej bramki dla Górnika, a jednak padło na Ciebie. Co zrobisz z tym prezentem?
- Dla mnie najważniejsze jest zwycięstwo. Może zostawię go w klubie, żeby dać go komuś następnemu po kolejnym zwycięstwie.
Więc nie zjesz go?
- Nie, nie, nie (śmiech) nie chcę zabijać tego kurczaka.
Jak zapytasz starszych graczy Górnika na pewno podpowiedzą co zrobić.
- Oczywiście zapytam.
Źródło: Roosevelta81.pl
Foto: Roosevelta81.pl






