Zepsuty jubileusz Rafała Janickiego. "Sędzia na VAR chyba spał"

7
5736

Rafał Janicki w meczu z GKS-em Katowice rozegrał 400. spotkanie na boiskach PKO BP Ekstraklasy. "Generał" - który pełnił w tym meczu funkcję kapitana Trójkolorowych - po końcowym gwizdku sędziego nie ukrywał, że Górnik Zabrze zaprzepaścił szansę na korzystny wynik w tym meczu przez własną nieskuteczność. 

Wynik "Śląskiego Klasku" przy Nowej Bukowej mógłby być zgoła odmienny, gdyby w kolejnym meczu piłkarze Górnika mieli lepiej nastawione celowniki pod bramką rywala. - W zeszłym roku też zagraliśmy w Katowicach dobre spotkanie i znowu przegrywamy - kręci głową z niedowierzaniem Rafał Janicki, obrońca zabrzańskiej drużyny. 

- Znowu straciliśmy pierwsi bramkę. Nieźle zaczęliśmy spotkanie, a jest 0:1 i mecz zaczyna się od tego, że musimy nadrabiać tę straconą bramkę. To był główny czynnik w tych wszystkich meczach, bo trochę ich się już zebrało - dodaje filar defensywy Trójkolorowych. 

Górnik bardzo dobrze wszedł w drugą odsłonę spotkania. Zabrzanie długimi fragmentami zamykali GKS Katowice w jego własnym polu karnym, ale dominacja w tym okresie spotkania nie przełożyła się na wynik meczu. - Mieliśmy swój moment w drugiej połowie. Nie strzeliliśmy my, a strzelił przeciwnik. GieKSa też nie miała nie wiadomo jakich sytuacji. "Nowy" [Bartosz Nowak - przyp. red.] zagrał prostopadłą piłkę, nam nie udało się tego wybronić. Karny, to już inna historia. Dla nas też powinien być. Sędzia na VAR-ze spał chyba i tego szkoda, bo była ręka Wędrychowskiego. Musimy się ogarnąć, bo w środę kolejny mecz - podkreśla Janicki. 

Dla weterana boisk PKO BP Ekstraklasy starcie z GieKSą było 400. meczem na boiskach najwyższej klasy rozgrywkowej. - Fajna liczba, tylko szkoda, że przegrany mecz. Dlatego też ciężko jest to bardziej celebrować - przyznaje 33-latek. 

Janicki wierzy, że Górnik wkrótce wróci na właściwe tory. - Nie wyglądamy na boisku tak źle, jak wskazują wyniki. Myślę, że jest w tym wszystkim jakaś iskierka nadziei, bo tylko głowa musi się "wyczyścić" - przekonuje doświadczony obrońca drużyny z Roosevelta. 

W środę podopiecznych trenera Michala Gasparika czeka arcytrudne spotkanie z Lechem Poznań przy Bułgarskiej, w ramach 1/4 finału STS Pucharu Polski. Czego jubileuszowo życzy sobie w związku z tym starciem "Generał"? - Brzydkiego meczu, ale zakończonego zwycięstwem 1:0 - puentuje gracz 14-krotnych mistrzów Polski.

Źródło: Roosevelta81.pl
Foto: Roosevelta81.pl

7 komentarzy

Iskierka ? Oczyszczenie głowy O cem ty sakra mluvis -Isi tenki jako veverka

spał, albo coś liczył

Sędziowie po raz kolejny wypaczają wynik spotkania. Tak jak powiedział trener na konferencji, drużyna lepsza przegrywa. Przy tak wyrównanej lidze, gdzie mecze są przepychane minimalną różnicą bramek, oznacza to w praktyce poważne konsekwencje, a w każdym z 3 ostatnich meczów sędziowie byli zamieszani w kontrowersyjne decyzje na niekorzyść Górnika w temacie rzutów karnych. Cyrk i powrót do najgorszych czasów sędziowania w naszej lidze, co rzekomo VAR miał wyeliminować.
Poza tym pozycja bramkarza w przyszłym sezonie wymaga wzmocnienia, jestem przekonany, że po pierwsze Filip Majchrowicz prezentował się lepiej, a po drugie jakoś we wcześniejszych sezonach nie było problemu ze zmienianiem bramkarza popełniającego błędy w trakcie sezonu, co sugeruje, że istnieją jakieś dodatkowe ustalenia w umowie wypożyczenia Marcela.

Łubik do wymiany młody zdolny ale za dużo błędów popełnia i niema kto strzelać do bramki liset brak mu zimnej krwi jest rupanow ale co ma zdziałać w ostatnie parę minut w zasadzie powoli czeska drużyna

A o sędziowaniu już nie.wspomne ręką dla nas nawet na VAr nie sprawdzili a dla przeciwników zawsze trza sprawdzić sędziowanie na dnie porazka

Losaka i lubik to takie same ciaproki tu niema kim bronić a może zawodnik z pola jakis

Jeszcze apropo sędziów, właśnie w lidze+ omawiali sędziowanie z wczorajszego meczu i uznano, że sędzia popełnił 2 poważne błędy, tj brak czerwonej kartki za faul na Patricku w 20 minucie, oraz niesłuszny karny dla gksu. Cyrk.