Po triumfie w STS Pucharze Polski piłkarze Górnika Zabrze wracają do walki o ligowe punkty w PKO BP Ekstraklasie, gdzie także są w grze o medal mistrzostw Polski. Przed ostatnimi czterema spotkaniami w lidze w szatni Trójkolorowych dominuje głód sukcesu, a trener Michal Gasparik studzi pucharowe emocje wśród swoich piłkarzy.
Po pierwszym od 54 lat krajowym pucharze, Górnik staje przed szansą zdobycia pierwszego od ponad trzech dekat medalu na boiskach PKO BP Ekstraklasy. - Musimy pozostać pokorni i głodni sukcesu, bo wygrywanie meczów w tej lidze nie przychodzi łatwo, a my wciąż mamy o co grać. Owszem, mamy Puchar Polski, ale... jeśli w sobotę przegramy, ludzie zapamiętają właśnie to. Musimy wyjść na boisko i zrobić wszystko, by wygrać z Zagłębiem. W piłce nigdy nic nie wiadomo. Uważam, że musimy teraz ochłonąć i ruszyć do boju, bo - jak mówiłem - ciągle jest o co walczyć - mówi Sondre Liseth, napastnik zabrzańskiej drużyny.
Na medal w lidze Trójkolorowi czekają od 1994 roku, zatem od 32 lat. - Czyli ostatni medal Górnik zdobył zanim się jeszcze urodziłem. To kupa czasu. To było pierwsze, co usłyszałem, kiedy tu przyszedłem: że Górnik Zabrze to historyczny, wielki klub. Widać te wszystkie trofea zdobyte w przeszłości. Klub i kibice byli bardzo spragnieni tego, by po latach znów coś wygrać i być wysoko w tabeli. Czujesz to teraz w mieście i w samym klubie - że wszystko zmierza w dobrym kierunku i wspaniale jest być tego częścią. Spróbujmy więc skończyć tak wysoko, jak to tylko możliwe, bo za 10, 15 czy 20 lat ten sezon z pewnością będziemy pamiętać do końca życia - przekonuje 28-latek.
Pucharowa euforia nie przysłoni piłkarzom z Zabrza wyzwań, jakie niesie PKO BP Ekstraklasa. - Mamy dobry balans. Z jednej strony jesteśmy szczęśliwi i cieszymy się chwilą, bo - nie oszukujmy się - to wspaniały czas. Ludzie są radośni i musimy wykorzystać tę pozytywną energię przed kolejnymi meczami. Ale nie sądzę, żebyśmy postawili sobie teraz jakiś konkretny cel punktowy czy wynikowy. Chodzi o pełne skupienie na następnym spotkaniu. Sami widzicie, jak ciasno jest w tabeli, więc chcemy skończyć najwyżej, jak się da. Lecha pewnie trudno będzie dogonić, ale w futbolu działy się już dziwniejsze rzeczy. Jeśli wyjdziemy na boisko i wygramy w sobotę, będziemy mogli znowu o tym porozmawiać - wskazuje Liseth.
Co przed starciem z Zagłębiem powiedział swoim piłkarzom trener Michal Gasparik? - Nie powiedział "zapomnijcie", bo tego nie da się zapomnieć. Trzeba tego użyć jako motywacji i przekuć w energię na sobotę. Trener to duży profesjonalista i zawsze koncentruje się na tym, co przed nami. Przypomniał nam, że jeśli nie wygramy w sobotę, to właśnie to zostanie kibicom w głowach. I ja się z tym zgadzam. Chodzi o to, żeby pozostać pokornym, ciężko pracować tak jak przez cały sezon, zostawić serce na boisku i wygrać, bo stadion znowu jest wyprzedany. To doskonała okazja, żeby spotkać się z naszymi kibicami po finale i dopisać trzy punkty - przyznaje napastnik Górnika.
Co "Lisek" sądzi o Zagłębiu Lubin? - Podobnie jak wszystkie zespoły w Ekstraklasie - gra się z nimi bardzo trudno. Myślę, że musimy pokazać pewność siebie i narzucić wysoką intensywność. U siebie w domu jesteśmy niesamowicie silni i ciężko nas pokonać. Zagłębie na pewno się postawi, wiemy w jaki sposób grają. Często stosują długie i bezpośrednie piłki, mają w składzie graczy świetnych fizycznie i potrafią bardzo nisko, głęboko bronić. Znowu nie będzie to proste zadanie, ale myślę, że damy radę - zapewnia gracz 14-krotnych mistrzów Polski.






