
Piłkarze rezerw Górnika Zabrze nie mogą narzekać na nudę. Rywalizację toczą z częstotliwością co trzy dni, podobnie jak pierwsza drużyna. W środowe popołudnie Trójkolorowi zmierzyli się na własnym boisku z Miedzią II Legnica.
Górnik w tym sezonie prezentuje się zdecydowanie lepiej od gości z Dolnego Śląska. Zabrzanie - gdyby nie fatalna seria sześciu meczów bez zwycięstwa w rundzie jesiennej Betlic 3 Ligi - mogli włączyć się nawet do walki o awans do Betlic 2 Ligi. Rezerwy Miedzi z kolei poważnie zamieszane są w ligowy byt.
Nic więc dziwnego w tym, że z większym animuszem mecz rozpoczęli piłkarze trenera Marcina Garucha. Legniczanie w pierwszych fragmentach spotoania posiadali optyczną przewagę, ale niewiele z tego wynikało. Z biegiem czasu do głosu doszli Trójkolorowi, którzy zwłaszcza za sprawą stałych fragmentów gry próbowali napocząć defensywę Miedzi II. Z rzutu wolnego szczęścia szukał Jakub Barczak, dwukrotnie Zabrzanie wykonywali też rzuty rożne, ale ostatecznie piłka nie znalazła drogi do bramki.
To, co nie udało się podopiecznym trenera Seweryna Gancarczyka, uczynili piłkarze z Legnicy, którzy za przyczyną Marcina Umnickiego wyszli na prowadzenie w 23. minucie spotkania. Piłkę głową na 25. metrze zgrał Daniel Klich, a wbiegający w pole karne gospodarzy Umnicki przedarł się przed środek zabrzańskiej defensywy i strzałem przy słupku otworzył wynik spotkania.
Druga drużyna Górnika zmuszona do gonienia wyniku musiała mocniej zaatakować. Zabrzanie szukali szczęścia po akcjach skrzydłami, zakończonymi dośrodkowaniami w pole karne, gdzie na okazję do oddania strzału głową czekał Mateusz Posmyk, ale nie przyniosło to oczekiwanego efektu. Podobnie jak strzały z dystansu, których także gospodarze próbowali, ale bez zagrożenia dla bramki rywala.
Po zmianie stron piłkarze Trójkolorowych dążyli do odrobienia strat. Z dobrej strony pokazał się Filip Adamski, który popisał się efektownym rajdem, ale ostatnie podanie pozostawiało wiele do życzenia. Aktywni w ofensywie byli też Jan Adamski i Kajetan Leszczyk, ale starania drużyny z Zabrza kończyły się na zwartych szykach obronnych rezerw Miedzi, którzy nie tylko dobrze się bronili, ale czekali na okazje do kontrataków.
Na dwadzieścia minut przed końcem spotkania okazję, by przymierzyć z rzutu wolnego z ok. 22 metrów miał Valentine Nweke, ale piłka po próbie obrońcy zabrzańskiej drużyny zatrzymała się w gąszczu nóg defensorów stojących w murze legnickiej drużyny. Chwilę później Nigeryjczyk, który w ostatnim pucharowo-ligowym dwumeczu ze Skrą Częstochowa dwukrotnie wpisał się na listę strzelców znów przymierzył sprzed linii pola karnego, ale z podobnym skutkiem.
Na osiem minut przed końcem meczu świetną szansę na doprowadzenie do wyrównania miał Filip Adamski, którego świetnym dograniem w pole karne obsłużył Leszczyk, ale piłkarz rezerw Górnika uderzając głową na bramkę rywala posłał piłkę nad poprzeczką. W końcówce Zabrzanie jeszcze bardziej podkręcili tempo w ofensywie, a w drugiej minucie doliczonego czasu gry nieznacznie nad poprzeczką z dystansu huknął Filip Adamski.
Legniczanie koncentrację utrzymali do ostatniego gwizdka sędziego - choć w końcowych fragmentach spotkania nie brakowało walki wręcz, po której interweniować musiał arbiter - dowieźli minimalne prowadzenie do ostatniego gwizdka sędziego. Dzięki trzem punktom zdobytym w Zabrzu rezerwy Miedzi odskoczyły od strefy spadkowej na trzy punkty, ale wciąż muszą oglądać się za siebie, bo na ich potknięcie czyha otwierająca grupę drużyn zagrożonych degradacją Polonia Nysa.
Górnik II Zabrze - Miedź II Legnica (0:1)
0:1 - Umnicki 23'
Górnik II Zabrze: Solik - Wojtowicz, Nweke, Adamski J., Kosiba, Skiba, Wodecki (C), Posmyk, Leszczyk, Barczak, Hurny
Rezerwowi: Koryciński - Ogórek, Płocica, Adamski F., Mucha, Świerkot, Bedronka, Rogula, Szafrański
Trener: Seweryn Gancarczyk
Miedź II Legnica: Narożny - Umnicki, Kaczemba, Czornij, Klich, Żur, Herbut, Podgórski, Kościelny, Pączek, Józefiak
Rezerwowi: Siniecki - Żwań, Trojanowski, Romanowski, Hucaluk, Schabowski, Bolesta
Trener: Marcin Garuch.







W tej ekipie nie ma nikogo do jedynki. To jest dramat jakiś. Jedynka nie ma zaplecza żadnego. Obowiązkowo w tej ekipie powinni grać Ci co siedzą na ławie, jak to było 30 czy 40 lat temu. Teraz rezerwowy bramkarz nawet meczu nie gra, to jest absurd.