Z kart historii: Droga do finału

Kris  -  29 marca 2020 14:13
1585
Górnik Zabrze

W czasach epidemii koronawirusa tematów sportowych po prostu brakuje. Zawodnicy nie mogą rozmawiać z mediami (internetowo lub telefonicznie), a konkretów odnośnie kontynuacji rozgrywek brakuje i zdaje się, że do czasu powstrzymania choroby rozwiązań nie będzie. Jednakże, Górnik Zabrze to klub z niesamowicie bogatą historią i warto w tym “przymuszonym czasie wolnym” powspominać stare dzieje.

Cofnijmy się 50 lat wstecz do sezonu 1969/70. Z pewnością starsi kibice wspominają te rozgrywki z łezką w oku. To własnie wtedy zabrzański Górnik został finalistą Pucharu Zdobywców Pucharów (PZP). Dla młodszych czytelników wyjaśniamy, że te rozgrywki były prowadzone do 1999 roku, a następnie zastąpione przez Puchar UEFA. Trójkolorowi, jako jedyna drużyna w Polsce przebrnęła tak daleko. W celu zobrazowania skali wydarzenia warto zaznaczyć, że wśród finalistów można wymienić takie potęgi piłkarskie, jak: FC Barcelonę, Milan, Manchester City i United czy Juventus.

Jednakże, droga do tego osiągnięcia nie była łatwa. W każdej rundzie rozgrywek rywale należeli do zgranych oraz silnych zespołów i z meczu na mecz poprzeczka tylko rosła.

1/16 finału: Olympiakos Pireus. Grecy rozbici

Program z meczu Górnik Zabrze – Olympiakos Pireus

Warto dodać, że ówczesne rozgrywki miały trochę inną formę, niż te, które znamy obecnie. W pierwszej rundzie Trójkolorowi trafili na grecki Olympiakos Pireus. Zabrzanie rozpoczęli od meczu wyjazdowego. Spotkanie rozpoczęło się wyśmienicie. Po pierwszej połowie Trójkolorowi wygrywali 0:2 po dwóch trafieniach Erwina Wilczka. Jednakże, Grecy tak szybko się nie poddali i w drugiej część meczu zdołali zremisować. Rewanż odbył się w Polsce i był to pojedynek do tak zwanej “jednej bramki”. Górnik pokonał Olympiakos 5:0, co dało mu awans do następnej rundy.

Olympiakos Pireus – Górnik Zabrze 2:2 (0:2)
0:1 – Wilczek, 8′
0:2 – Wilczek, 36′
1:2 – Jucos, 55′
2:2 – Sideris, 84′

Górnik Zabrze –  Olympiakos Pireus 5:0 (1:0)
1:0 –
Wilczek, 1′
2:0 –
Skowronek, 62′
3:0 –
Szołtysik, 70′
4:0 –
Banaś, 82′ (k)
5:0 –
Banaś, 84′

1/8 finału: Glasgow Rangers. Szkoci bez szans

Stadion Śląski: Górnik Zabrze – Glasgow Rangers

W następnym etapie rozgrywek Trójkolorowi natrafili na szkocki Glasgow Rangers. Wielokrotnego mistrza swojego kraju, jak i doświadczoną drużynę w europejskich pucharach, lecz nawet taki przeciwnik zabrzanom nie był straszny. Podwójne zwycięstwo 3:1 i pewna kwalifikacja do ćwierćfinału.

Górnik Zabrze – Glasgow Rangers 3:1 (2:0)
1:0 – Lubański, 5′
2:0 – Szaryński, 11′
2:1 – Persson, 55′
3:1 – Lubański, 87′

Glasgow Rangers – Górnik Zabrze 1:3 (1:0)
1:0 – Baxter, 18′
1:1 – Olek, 63′
1:2 – Lubański, 77′
1:3 – Skowronek, 81′

Ćwierćfinał: Lewski Sofia. Wielkie emocje

Stadion Śląski: Górnik Zabrze – Lewski Sofia

Kolejne losowanie sprawiło, że na drodze zabrzan stanął zespół Lewski Sofia. W ówczesnych czasach była to solidna drużyna, lecz możliwa do pokonania. Największe obawy budził bułgarski napastnik Georgi Asparuchow. Piłkarz ten z pewnością mógłby osiągnąć dużo więcej w piłce nożnej, lecz w czasach zimnej wojny trudno było o transfer do zachodnich lig pomimo chętnych kupców. Warto zaznaczyć, że do dnia dzisiejszego stadion w Sofii nazwany jest jego imieniem. Obawy były słuszne. W stolicy Bułgarii zabrzanie ulegli przeciwnikom 3:2. Dwa razy do siatki trafił własnie Asparuchow. Jednakże, w meczu domowym Górnik stanął na wysokości zadania i wygrał 2:1.

Lewski Sofia – Górnik Zabrze 3:2 (2:1)
0:1 – Szołtysik, 5′
1:1 – Asparuchow, 30′
2:1 – Panow, 36′
2:2 – Banaś, 52′
3:2 – Asparuchow, 89′

Górnik Zabrze – Lewski Sofia 2:1 (1:0)
1:0 – Lubański, 44′
2:0 – Banaś, 56′
2:1 – Kiryłow, 59′

Półfinał: AS Roma. Dramat w trzech aktach

Stadion Śląski: Górnik Zabrze – AS Roma

W ten sposób Trójkolorowi awansowali do półfinału. To, co tam się wydarzyło uchodzi za najbardziej dramatyczny, emocjonalny pojedynek w historii Górnika, polskiej piłki i myślę, że spokojnie można powiedzieć również europejskiej czy światowej. Przeciwnikiem polskiego zespołu była AS Roma Do rozstrzygnięcia pojedynku potrzebne były aż trzy mecze i de facto żaden z nich tego rozwiązania nie przyniósł. Pierwszy pojedynek w Rzymie zakończył się remisem 1:1. Drugie spotkanie na Stadionie Śląskim to był istny horror. Górnik już od pierwszych minut przegrywał. Gdy nadeszła końcówka meczu zabrzanie rzucili wszystkie siły do ataku. W ostatnich minutach sędzia podyktował jedenastkę dla gospodarzy. Do futbolówki podszedł Lubański i ze stoickim spokojem, pewnie wykorzystał rzut karny. Konieczna była dogrywka. Tym razem to Trójkolorowi szybko zdobyli prowadzenie. Niestety, historia lubi się powtarzać. AS Roma czując ogromną presję nie poddała się i w ostatniej akcji meczu pokonała zabrzańskiego goalkeepera, Huberta Kostkę.

Stadion Śląski: Górnik Zabrze – AS Roma. Hubert Kostka bliski obrony jedenastki wykonywanej przez Fabio Capello. Słynny Włoch potrzebował dobitki, by pokonać bramkarza “Trójkolorowych”.

Spora ilość kibiców myślała, że oznacza to koniec marzeń. Jednakże, zasady wtedy były inne i bramki w dogrywce nie liczyły się podwójnie dla przyjezdnych. To oznaczało jeszcze jeden mecz. Tym razem na neutralnym terenie. Wybór padł na Strasburg. Zarówno w regulaminowym czasie meczu, jak i dogrywce padł remis. W celu wyłonienia zwycięzcy potrzebny był… rzut monetą. Moneta składała się z dwóch kolorów: zielonego i czerwonego. Kapitan Górnika, dobrze nam znany Stanisław Oślizło wybrał zielony, ponieważ, jak sam później mówił w wywiadach: “czerwony źle się kojarzył”. Wybór był perfekcyjny!

Rzut monetą dla Górnika

Nagłówek z katowickiego “Sportu”

AS Roma – Górnik Zabrze 1:1 (0:1)
0:1 – Banaś, 28′
1:1 – Salvori, 53′

Górnik Zabrze – AS Roma 2:2 (po dogrywce)
0:1 – Capello, 9′ (k)
1:1 – Lubański, 90′ (k)
2:1 – Lubański, 93′
2:2 – Scarati, 120′

Górnik Zabrze – AS Roma 1:1 (po dogrywce)
1:0 – Lubański, 40′
1:1 – Capello, 57′ (k)

Finał: Manchester City. Zabrakło niewiele. Honorowe trafienie kapitana

Praterstadion w Wiedniu: Neil Young pokonuje w 12. minucie Huberta Kostkę

Piękny sen trwał dalej. Zabrzanie w finale trafili na Manchester City, czyli bardzo silny zespół. Spotkanie odbyło się w Wiedniu. Niestety, mimo walki “Obywatele” okazali się lepsi i pokonali Górnika 2:1. Honorowego, a zarazem jedynego “polskiego” gola w finale europejskich rozgrywek zdobył kapitan Górnika, Stanisław Ośłizło. Piłkarze niewiele otrzymali po tym spotkaniu, ale za to pozostał dozgonny szacunek i wspomnienia. Czasami są one cenniejsze, niż rzeczy materialne. Marzeniem kibiców jest powrót do tych czasów, gdy Trójkolorowi gromili najlepsze zespoły ówczesnych lat. Miejmy nadzieję, że jeszcze te osiągnięcia wrócą i znów będziemy mogli oglądać Górników na murawie z najlepszymi piłkarzami świata.

Górnik Zabrze – Manchester City 1:2 (0:2)
0:1 – Young, 12′
0:2 – Lee, 43′ (k)
1:2 – Oślizło, 68′

Źródło: roosevelta81.pl/ Przegląd Sportowy/ wikigornik.pl/ Górnik Zabrze
Foto: W materiale wykorzystano zdjęcia z:
Encyklopedia FUJI
Górnik Zabrze. Opowieść o złotych latach