Wyrównać rachunki. Górnik na fali kontra nieobliczalne Zagłębie

1
1407

zaglebie_gornik-26

Ligowy sezon wkracza w decydującą fazę. Górnik walczy o tytuł wicemistrza Polski, a przy sprzyjających wynikach może nawet o coś więcej. Zagłębie? Do niedawna nawet przewodziło w PKO BP Ekstraklasie, ale dziś może już co najwyżej myśleć o zakwalifikowaniu się do europejskich pucharów. Czy Zabrzanie zrewanżują się za porażkę w Lubinie?

Od tygodnia w Zabrzu panuje stan euforii. Trudno się jednak temu dziwić, skoro po 54 latach przerwy Górnik ponownie wygrał Puchar Polski. O tym jak bardzo w tym mieście brakowało sukcesu mogły świadczyć sceny, których byliśmy świadkami zarówno w Warszawie, jak również i dzień później już na stadionie. Szczera i prawdziwa radość udzieliła się nie tylko kibiców, ale także zawodnikom, trenerom, działaczom i tym, którzy w jakikolwiek sposób są związani z klubem. Niezwykle wzruszający był moment, kiedy sukces z pucharem w rękach celebrował Stanisław Oślizło, dla którego był to siódmy triumf w tych rozgrywkach. Warto jednak zauważyć, że praktycznie w każdej wypowiedzi przedstawicieli klubu przewijała się myśl, że sezon jeszcze się nie skończył, a "Trójkolorowi" mają historyczną szansę zająć miejsce na podium, co przecież ostatni raz miało miejsce w 1993 roku. Przed piłkarzami Górnika pozostały cztery spotkania i teoretycznie 12 punktów do zdobycia. Wiele wskazuje na to, że siedem "oczek" powinno wystarczyć do obronienia 2. pozycji i zawieszenia na szyjach tym razem srebrnych medali. Wszystko co powyżej będzie zbliżało do tytułu mistrzowskiego, aczkolwiek tutaj najwięcej zależy od Lecha, który ma do rozegrania dwa spotkania i jeśli zdobędzie w nich sześć punktów, to obroni tytuł sprzed roku.

Niewygodne Zagłębie

Pierwszą przeszkodą na drodze Górnika będzie Zagłębie, które w ostatnim okresie jest niewygodnym przeciwnikiem dla Zabrzan. Zespół z Dolnego Śląska wygrał trzy ostatnie bezpośredni starcia, a gdyby tylko analizować spotkaniu przy Roosevelta 81, to po raz ostatni "Trójkolorowi" wygrali w 2021 roku. Mecz zakończył się rezultatem 2:0, ale żaden z obecnych piłkarzy Górniku nie wziął w nim udziału. Będący wówczas w kadrze Erik Janża akurat pauzował za przekroczenie limitu żółtych kartek. Z kolei w rozgrywanym na jesień spotkaniu w Lubinie zespół Leszka Ojrzyńskiego - byłego trenera Górnika - także wygrał 2:0 po bramkach Leonardo Rochy, obecnie zawodnika Rakowa Częstochowa oraz Filipa Kocaby. Szczególnie przy tym pierwszym golu błąd popełnił Marcel Łubik, który wówczas notował znaczny spadek formy, a dziś jest solidną podporą defensywy drużyny Michala Gasparika, która w ciągu ostatnich 10 gier, licząc rozgrywki pucharowe i ligowe, straciła zaledwie trzy gole. Na korzyść Zagłębia przemawia jeszcze jeden fakt. "Miedziowi" w spotkaniach wyjazdowych z drużynami z czołówki ligi nie zanotowali jeszcze ani jednej porażki - wygrywając w Poznaniu z Lechem 2:1, w Częstochowie z Rakowem 1:0 i remisując w Katowicach z GKS-em 2:2.

Uciekające puchary?

Jeszcze do niedawna wydawało się, że Zagłębie może być pewne gry w europejskich pucharach w sezonie 2026/27. Po raz ostatni nasz kraj był reprezentowany przez ten zespół na zagranicznych boiskach w sezonie 2016/17, kiedy to wziął udział w eliminacjach do Ligi Europy. Po wyeliminowaniu Slavii Sofia i Partizana Belgrad, drużyna odpadła w III rundzie po wyrównanej walce z duńskim Sonderjyske. Jednak ostatnia seria zdecydowanie gorszych występów spowodowała, że Lubinianie spadli na 6. miejsce w ligowej hierarchii. W ciągu ostatnich siedmiu spotkań zespół Leszka Ojrzyńskiego wygrał zaledwie raz, raz podzielił się punktami i aż pięć razy przegrał - w tym trzy ostatnie spotkania wyjazdowe. W meczu 31. kolejki PKO BP Ekstraklasy "Miedziowi" na własnym boisku z remisowali z Cracovią 0:0, aczkolwiek od 26. min. spotkania grali w osłabieniu po czerwonej kartce dla Igora Orlikowskiego i w takiej sytuacji taki wynik można zaliczyć do kategorii sukcesu. Problemem oprócz zdobywania punktów jest także strzelanie goli, których udało się zdobyć zaledwie trzy w ostatnich siedmiu spotkaniach. Poza rywalizacją z Górnikiem, piłkarze z Dolnego Śląska zagrają jeszcze u siebie z Pogonią Szczecin i na wyjeździe z Jagiellonią Białystok. Ewentualna porażka w Zabrzu spowoduje, że o grze w europejskich pucharach nasi najbliżsi rywale raczej będą mogli zapomnieć. W spotkaniu w Zabrzu w szeregach Zagłębia na pewno nie wystąpią: wspomniany Orlikowski, który będzie pauzował za czerwoną kartkę oraz kontuzjowani Dominik Hładun i Roman Yakubu.

Tłok w składzie

Problemów kadrowych nie ma w Zabrzu, bo wszyscy piłkarze są dostępni dla trenera Michala Gasparika. A ten po ostatnim występie w finale Pucharu Polski z pewnością ma spory ból głowy, bo praktycznie cała pierwsza jedenastka zagrała bardzo dobry mecz. Czy w tej sytuacji szkoleniowiec zdecyduje się na jakiekolwiek roszady? Można domniemywać tylko, że jeśli będzie chciał zagrać ofensywniej, to na boisku znajdzie się miejsce dla Lukasa Ambrosa kosztem któregoś z pomocników operujących bliżej linii obrony, czyli Jarosława Kubickiego lub Lukasa Sadilka. Niewykluczone są również zmiany na skrzydłach, gdzie na swoje szanse czekają Ivan Ikia Dimi oraz Kamil Lukoszek. Wreszcie rotacja też jest możliwa na bokach defensywy, a do gry palą się Paweł Olkowski czy też Ondrej Zmrzly. Na kolejne szanse czeka również Paweł Bochniewicz czy też trochę zapomniany Kryspin Szcześniak. Jak więc widać sztab szkoleniowy Górnika opcji ma sporo i miejmy nadzieję, że wybierze te optymalne, pozwalające zdobyć komplet punktów.


Przewidywane składy:

Górnik: Łubik - Sacek, Janicki, Josema, Janża - Kubicki, Hellebrand, Ambros - Massimo, Liseth, Chłań.

Zagłębie: Burić - Corluka, Nalepa, Michalski, Lucić - Reguła, Dąbrowski, Kolan, Kocaba, Radwański - Kosidis.

Górnik Zabrze - Zagłębie Lubin, 9 maja, 20:15. Transmisja: Canal+ 4K, Canal+ Sport 3, Ekstraklasa TV.

1 Komentarz

Jeszcze na dobre nie zaczęła się rywalizacja końcowa między Lechem a Górnikiem i Lech już stracił 2 pkt. Pytanie, czy Górnik to wykorzysta wygrywając wszystkie 4 ostatnie mecze? Jak sobie przypominamy jesienią, mecz z Arką był ostatnim wygranym meczem Górnika przed zimową przerwą. Mam nadzieję, że piłkarze mają tego świadomość i wiedzą o co grają. Dziś szkoda tamtych meczy, bo punkty by się teraz przydały. A Lech? Bez Golisadeha trudno tej drużynie strzelać gole, a ma przecież mecze z Radomiakiem i Wisłą.