Wyjazd na Zawiszę Bydgoszcz, czyli doskonała akustyka na pustym stadionie

Luq  -  11 marca 2014 18:35
655

loza_zawisza_gornik_1314
W podróż do Bydgoszczy udałem się przez Toruń autobusem jednej z popularnych linii. Wyjazd z Katowic tuż przed 12.00 w południe. W centrum Bydgoszczy byłem na niecałą godzinę przed piątkowym meczem. Żeby się dostać na stadion Zawiszy wsiadłem na jednym z największych przystanków tramwajowo-autobusowych w mieście, “Rondzie Jagiellonów” w tramwaj w kierunku “Las Gdański”. W zwykłe dni jeździ tam lina nr 2,  jednak ze względu na to, że był to dzień meczowy, uruchomiona została specjalna linia oznaczona literą “S”. Po około dziesięciu minutach dotarłem na przystanek “Stadion Zawisza”, znajdujący się tuż przed kasami biletowymi i bramami. Wchodziłem na obiekt na akredytację prasową, więc musiałem obejść stadion dookoła, a przy okazji mogłem zobaczyć kawałek zaplecza treningowego Zawiszy.

Akredytację odebrałem w niewielkiej budce od miłego Pana, który poinstruował mnie też o haśle do prasowego Wi-Fi. Loża prasowa znajduje się po prawej stronie trybuny A i w porównaniu z tą przy Roosevelta jest gigantyczna, zarówno jeśli chodzi o ilość miejsc, jaki ich przestronność. Sam stadion prezentuje się naprawdę ładnie, mieści nieco ponad dwadzieścia tysięcy miejsc, ale minusem jest odległość boiska od trybun, bo jak wiadomo jest to stadion lekkoatletyczny. Przyczepić się też możne do tego, że zadaszone są tylko w części dwie trybuny, które nie są też zbyt strome.

Swoje stanowisko zająłem na około kwadrans przed pierwszym gwizdkiem sędziego i mogłem porozglądać się dokładnie po trybunach. Niestety, widok w większości pustych krzesełek na ładnym stadionie wyglądał bardzo smutno. Głównym powodem takiego stanu rzeczy jest spór kibiców z działaczami klubu. Szkoda, bo w przeszłości na jednym z meczów Zawiszy z Górnikiem przybyło nawet czterdzieści tysięcy osób. Ci sympatycy Zawiszy, którzy pojawili się jednak na stadionie próbowali dopingować swoich pupili. Nie był to zorganizowany doping, ale szarpane przyśpiewki i okrzyki z różnych stron stadionu, które czasem roznosiły się po całym obiekcie. Szczególnie aktywni byli fani z prawego narożnika trybuny “B”. Szkoda, że bydgoska arena nie wypełniła się w większej liczbie, bo nawet przy tak nielicznej widowni doping ładnie roznosił się po stadionie, a akustyka najlepsza była właśnie pod jego zadaszonymi częściami. Dodatkowo można sobie wyobrazić, jak wspaniale prezentowałaby się ekipa Torcidy w sile prawie 2000 gardeł.

wieczorek_zawisza_gornik_1314
Zgadnijcie, kto sms-uje po meczu?

Na samo spotkanie spuszczę zasłonę milczenia i przejdę do tego, co było po jego zakończeniu. Żeby dostać się do Sali konferencyjnej i strefy mieszanej trzeba było przejść bieżnią do tunelu przy trybunie “B”, pod którą znajdują się szatnie i cała infrastruktura klubowa. Sala konferencyjna sporych rozmiarów. Spotkanie nie cieszyło się jednak zbytnim zainteresowaniem mediów, gdyż na Sali było może z dziesięć osób. Następnie strefa mieszana i rozmowy z piłkarzami – tradycyjnie gdy schodzili z rozbiegania. Złość i smutek a nawet bezsilność malowała się na twarzach “Trójkolorowych” w przeciwieństwie do graczy Zawiszy. Ze stadionu wyszedłem około godziny 23:30, gdy zabrzanie wsiedli już do autokaru i wyjeżdżali w kierunku Śląska. Następnego dnia mięli zaplanowany trening na 7:00 rano. Ja wracałem dopiero następnego dnia – też w niezbyt dobrym humorze.

stadion_zawisza_13114Stadion Zawiszy z zewnątrz prezentuje się bardzo ładnie

Źródło: Roosevelta81.pl
Foto: Czarna/Roosevelta81.pl