Wszyscy potrzebowaliśmy tego zwycięstwa

W.  -  7 grudnia 2019 19:11
2732

Lepszego prezentu mikołajkowego nikt w Zabrzu nie mógł sobie wymarzyć. W rozegranym wczoraj spotkaniu 18. kolejki PKO Ekstraklasy Górnik rozgromił na własnym stadionie Wisłę Kraków 4:2, przerywając trwającą od 25 sierpnia serię jedenastu spotkań bez zwycięstwa. Tuż po ostatnim gwizdku sędziego o przebiegu piątkowego spotkania rozmawialiśmy z obrońcą Górnika – Pawłem Bochniewiczem.

Po jedenastu seriach gier bez zwycięstwa Górnik wreszcie sięga po upragnione trzy punkty, przełamując kiepską dla siebie passę.

– Długo czekaliśmy wygraną i bardzo się z niej cieszymy. Dzisiejsze zwycięstwo przyniosło nam sporą ulgę, będąc jednocześnie bodźcem do dalszej, ciężkiej pracy. Jest to spory pozytyw, który bardzo nas cieszy i którego wszyscy potrzebowaliśmy.

Mecz na początku nie układał się po myśli Górnika. Bramka stracona już w trzeciej minucie szybko podcięła Wam skrzydła, jednak w drugiej odsłonie na boisku obserwowaliśmy już zupełnie inny ambitny, waleczny zespół.

– Pokazaliśmy jako drużyna, że walczymy do samego końca. Nikt w zespole nie poddaje się, cokolwiek by się nie działo, każdy z nas chce walczyć, każdy chce wygrywać, nie spuszczając głowy po stracie bramki, czy przy niekorzystnym dla nas wyniku. Myślę, że duże brawa należą się miedzy innymi trenerowi, który dokonał właściwych zmian, jak i chłopakom, którzy weszli na boisko, zmieniając obraz meczu.

No właśnie, w 54. minucie na boisku pojawił się Łukasz Wolsztyński, który potrzebował tylko dwóch minut na zdobycie wyrównującego gola, dającego  drużynie nadzieję i impuls. Niestety radość kibiców trwała krótko, wiślacy szybko doprowadzili do remisu. Wy wciąż jednak realizowaliście swój plan, usilnie dążąc do zwycięstwa. Chyba sporą rolę odegrało wczoraj dobre nastawienie mentalne?

– Ten mecz w dużym stopniu pokazuje, jak ważna w piłce nożnej jest głowa, niby gramy nogami, ale tak naprawdę najważniejsza jest głowa, odpowiednie podejście, nastawienie. Myślę, że na boisku kluczowa jest pewność siebie i głowa, ale czasami bardzo trudno o tę pewność, zwłaszcza kiedy towarzyszy nam tak długa seria spotkań bez zwycięstwa. Dlatego taki mecz jak ten był nam bardzo potrzebny i wszyscy cieszymy się, że wreszcie nadszedł.

Co okazało się kluczowe dla tego spotkania, dając Wam zwycięstwo nad rywalem?

– Bardzo dobrą zmianę dał Łukasz Wolsztyński, który przybliżył nas do zwycięstwa. Był to jeden z ważniejszych punktów i momentów, który zmienił przebieg meczu, napędzając nas do zdobywania kolejnych bramek.

W 87. minucie meczu, kiedy Igor przy stanie 2:2 podchodził do wykonywania rzutu karnego trybuny na moment zamarły. Chwilę później zarówno na trybunach, jak i na boisku zapanowała olbrzymia radość. Czy w tak istotnym momencie choć przez chwilę nie pojawiły się pewne obawy, serce nie biło mocniej?

– Oczywiście, że serce zabiło mocniej, ale Igor to doświadczony zawodnik, który strzelił już wiele bramek, niejednokrotnie podchodził do wykonywania rzutów karnych, więc mogliśmy być spokojni o to, że i tym razem po jego strzale futbolówka trafi w światło bramki i tak też się stało, z czego zarówno my jak i kibice bardzo się cieszymy.

Źródło: Roosevelta81.pl
Foto: Roosevelta81.pl