W zabrzańskim laboratorium…

g.rajda  -  7 sierpnia 2015 15:00
0
694

danch_cywka_wisla1516

Od dłuższego czasu duet trenerski Dankowski-Warzycha musi zmagać się z problemami kadrowymi. Chociaż staram się być choć troszkę obiektywny to śmiem twierdzić iż nasza obecna kadra jest wystarczająco liczna i mocna jak na ekstraklasowe warunki, aby wejść do czołowej “8”.

Jak pokazały 3 kolejki w tym roku będzie to wyjątkowo trudne zadanie. Po stosunkowo niezłym spotkaniu w Krakowie, tragicznym w Łęcznej i nieszczęśliwym w Gliwicach nadchodzi ważny moment i wcale nie chodzi tu o otwarcie nowej trybuny. Gramy pierwsze spotkanie na własnym boisku to idealne miejsce i czas na to by przełamać swoją słabą patrząc na ostatnie lata formę jak na pierwsze kolejki nowego sezonu. Jednak w czym leży problem słabej formy ekipy z Roosevelta?

Przyczyn może być kilka, zwykły brak szczęścia jak w meczach z Wisłą czy Piastem, jednak z podniesionym czołem trzeba wziąć na klatę wyniki spotkań gdyż po prostu taka jest piłka, nie zawsze musi być sprawiedliwa. Może słabo przepracowany okres przygotowawczy? To akurat ciężko oceniać gdyż z reguły forma przychodzi w dalszej części sezonu, a patrząc na wyniki gier towarzyskich można było sądzić iż chłopaki są w tzw. “gazie”.

Jednak mam dwa ogromne zastrzeżenia do pracy naszego sztabu trenerskiego oraz do obecnej sytuacji panującej w drużynie, która być może jest skutkiem obecnych wyników. Pierwsza z nich to brak wiedzy kto tak naprawdę rządzi w szatni, czy szefem jest trener Dankowski czy “dajrektor” Warzycha. Teorii jest wiele, póki nie będzie oficjalnego oświadczenia możemy tylko się domyślać jak to wygląda.

Drugim istotnym problemem jest fakt, iż nasi zawodnicy często nie grają na swoich pozycjach. Przykłady z pierwszej ręki:
Młody Urynowicz gra na “9” , Łukasz Madej skupia się na grze defensywnej zamiast na tym w czym jest najlepszy – w ofensywie oraz w grze na skrzydle, Adam Danch początkowo przymierzany do roli defensywnego pomocnika w meczu z Piastem zagrał na prawej obronie (mimo iż jest stoperem), Roman Gergel jako napastnik. I na deser Curpiak wraz ze Słodowym jako kolejny prawi obrońcy….
Jakby tego było mało z przykrością muszę zauważyć iż w obecnej jedenastce znajdują się gracze których forma zdecydowanie poszła w dół bądź nadal jest w punkcie zero.

Chodzi tu o:
– Radka Sobolewskiego. Radek ambicją przebija większość naszych graczy jednak wiek już robi swoje, a co za tym idzie nie jest w takiej dyspozycji jaką powinien mieć jeden z najlepszych defensywnych pomocników ligi. Tak czy tak, jest usprawiedliwiony a godnego następcy póki co w Zabrzu brak.
– Sebastian Przyrowski, nowy ulubieniec zabrzańskiej publiczności, wykazał się pierwszym obronionym strzałem w 3 spotkaniach przy okazji tracąc 6 bramek. Z takim bramkarzem za plecami ciężko czuć się pewnie grając w obronie, oby tylko chłopaki nie mieli takich myśli..

Nieuchronnie zbliża się sobota i mecz z podopiecznymi trenera Probierza. Mimo iż darzymy Pana Michała sympatią i szacunkiem, jednak musimy pozostać bez sentymentów. Życzymy mu jak i całej ekipie z Podlasia jak najgorszego spotkania. Miejmy nadzieję iż nasi chłopcy pokażą charakter przy tym grając na swoich pozycjach tak, aby mogli poczuć się pewnie a co za tym idzie udowodnić całej piłkarskiej Polsce iż obecne miejsce w tabeli to tylko wypadek przy pracy i mały falstart.

TEKSTY PUBLIKOWANE W DZIALE “OKIEM ŻABOLA” SĄ PRYWATNYMI OPINIAMI AUTORA

Źródło: Roosevelta81.pl
Foto: Roosevelta81.pl

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments