
Mathias Sauer jest pierwszym Duńczykiem w historii Górnika Zabrze. Pierwszych tygodni spędzonych w klubie z Roosevelta 22-latek nie może zaliczyć do najlepszych, ale niewykluczone, że wkrótce doczeka się szansy z prawdziwego zdarzenia.
Prawoskrzydłowy trafił do Zabrza z norweskiego drugoligowca Haugesund, w którym występował wspólnie z Sondre Lisethem.
Podobnie jak Norweg, tak i Duńczyk musi przystosować się do wymagań, jakie stawia przed nim rywalizacja w PKO BP Ekstraklasie. W trójkolorowych barwach zadebiutował w meczu z Lechem Poznań (0:1), wchodząc na boisko na ostatnich dziewięć minut. Nie był to debiut zjawiskowy, ale w takich krótkim przedziale czasowym też takim być nie mógł.
Od tego czasu były reprezentant duńskiej młodzieżówki nie podnosi się z ławki rezerwowych. Na jego pozycji grali Brandon Domingues i Yvan Ikia Dimi, epizod zaliczył Roberto Massimo, a w ostatnim meczu w Lublinie przez blisko pół godziny nawet nominalna prawy obrońca Paweł Olkowski.
Kiedy Sauer doczeka się szansy z prawdziwego zdarzenia w barwach Trójkolorowych? - Na razie go jeszcze nie sprawdziliśmy. Wiem, że musi dostać szansę, żeby mógł pokazać swoje umiejętności - przyznaje Michal Gasparik, trener Górnika.
Występ Olkowskiego w Lublinie miał przede wszystkim aspekt taktyczny. - Mieliśmy z naszej prawej strony trochę problemów. Na ławce czuliśmy, że Motor najgroźniejszy na swoim lewym skrzydle i musieliśmy tę stronę zamknąć. Dlatego zdecydowaliśmy, że Paweł Olkowski zostanie, a na wsparcie wszedł tam jeszcze Michal Sacek. Wiemy, że Mathias Sauer czeka na swoją szansę. To kwestia czasu, kiedy ją dostanie - zapewnia trener 14-krotnych mistrzów Polski.







Jedno już wiemy na pewno – Massimo szansę już dostał. Czas się pakować.
Sauer przyszedł z Norweskiego drugoligowego Egersundu do którego trafił bodajże a Aarhus. W Haugesundzie (wtedy w norweskiej ekstraklasie) grał wcześniej i spotkał się tam z Lisethem na wypożyczeniu z Danii.
Massimo to powinien zostać sprzedany do legii z Colakiem stworzą atak marzeń