Phillip Schulze został nowym bramkarzem Górnika Zabrze. Golkiper ściągnięty na Roosevelta z występującego w 3. Fußball-Liga, SC Verl 1924. W rozmowie z serwisem Roosevelta81.pl Niemiec opowiada m.in. o kulisach swojej przeprowadzki do wicemistrza Polski, swoich największych atutach, czekających go wyzwaniach i... nauce języka polskiego.
Przyszedłeś do Polski jako zawodnik, którego kibice szerzej nie znają. Opowiedz przede wszystkim coś o sobie.
Philipp Schulze: Przede wszystkim jestem bramkarzem, który lubi grać w piłkę. Przyszedłem do Górnika, wielkiego klubu, ponieważ naprawdę chcę zrobić kolejny krok w mojej karierze.
Ciekawe określenie. "Bramkarz, który lubi grać w piłkę"...
- Mam na myśli bramkarza, który dobrze gra nogami. Uważam też, że mam dobry refleks, a jednocześnie duży potencjał do dalszego rozwoju. Pracuję codziennie, by stać się jeszcze lepszym. Dlatego jestem w Górniku, bo jestem przekonany, że mogę tu w pełni wykorzystać swój potencjał.
W Górniku musisz zastąpić Marcela Łubika, bramkarza, który rozgrywanie od bramki opanował na naprawdę wysokim poziomie...
- Wiedziałem, że Górnik szuka bramkarza, który potrafi grać w piłkę nożną. W zeszłym sezonie, a nawet przez dwa ostatnie sezony w Niemczech, grałem w klubie, który chciał grać podobnie do Górnika, budować akcję od własnej bramki. Dlatego transfer do Zabrza stanowił dla mnie kolejny krok do przodu. Będę mógł robić to co dotychczas, w lepszej lidze i na wyższym poziomie. Chcę też być pewnym punktem drużyny między słupkami. Górnik broni bardzo dobrze, ale ważna jest komunikacja z drużyną. Ja jestem głośnym bramkarzem i nie ukrywam tego.
Znasz prywatnie Marcela Łubika?
- Znam go, oglądałem prawie wszystkie mecze Górnika w zeszłym sezonie, zwłaszcza w rundzie wiosennej. Nie poznałem go osobiście i nie miałem z nim żadnego kontaktu w sprawie transferu, ale widziałem, że wykonał tu dobrą robotę i naturalnie chcę zrobić to samo.
Twój poprzednik nie ukrywał, że marzy o tym, żeby dzięki dobrej postawie w Górniku rozpoczęła się jego wielka kariera. Czy to jest także droga, którą Ty też chcesz przejść - od Zabrza do jakiegoś wielkiego klubu europejskiego?
- Myślę, że biznes piłkarski jest tak dynamiczny, że nigdy nie wiadomo, gdzie się znajdzie za dwa, trzy lata. Na razie jestem w Górniku i bardzo się z tego cieszę. Chcę pokazać, na co mnie stać, a co będzie dalej, zobaczymy.
Jak przyjęli Cię chłopaki w szatni?
- Jak już wspomniałem, czuję się tu bardzo komfortowo. Zostaliśmy z moją dziewczyną niesamowicie dobrze przyjęci. Mamy świetną szatnię, fantastyczny sztab szkoleniowy, w tym naszego nowego trenera bramkarzy. Jak dotąd wszystko idzie idealnie, więc czuję się świetnie.
Znałeś wcześniej - zanim pojawił się temat transferu - taki klub jak Górnik Zabrze?
- Zdecydowanie znałem ten klub wcześniej, również ze względu na historię Lukasa Podolskiego. Wiem, że to jeden z największych klubów w Polsce, z bogatą historią i naprawdę oddanymi kibicami - nie mogę się doczekać, żeby ich zobaczyć. Myślę, że resztę będę musiał poznać sam.
Kto z Górnika do Ciebie zadzwonił? Długo się zastanawiałeś nad ofertą z Zabrza?
- Pierwszy kontakt nawiązałem za pośrednictwem Björna Gansera i mojego agenta. Od jakiegoś czasu rozmawiali o tym, jak zorganizować mój transfer do Polski. Wspólnie z moim agentem uznaliśmy, że to bardzo ciekawy kierunek, zwłaszcza że polska liga przeżywa obecnie wzrost popularności i coraz więcej ludzi ją ogląda w telewizji i na trybunach.
Jak wyglądał pierwszy kontakt ze strony Górnika?
- To było chyba trzy miesiące temu. Zaraz potem się spotkaliśmy, a ja wiedziałem zaraz po naszym pierwszym spotkaniu, że naprawdę chcę przenieść się do Zabrza. Doszliśmy do porozumienia dość szybko. Potem musieliśmy ustalić szczegóły z moim byłym klubem, w tym kwotę transferu, ale dla mnie było jasne, że chcę to dopiąć do końca.
Przychodzisz do Górnika z 3. Fußball-Liga - trzeciego poziomu rozgrywkowego w Niemczech. Dla kibiców Górnika poziom tych rozgrywek jest dość dużym znakiem zapytania. Czy bramkarz z trzeciej ligi niemieckiej podoła temu, żeby walczyć z Górnikiem o ambitne cele w Polsce i w Europie?
- Tak, myślę, że tak. W przeciwnym razie nie podejmowałbym tego kroku. Jestem pewny siebie i ambitny, ale wiem też, że wciąż mam wiele do poprawy i że mogę się tego nauczyć w Górniku. Dlatego jestem absolutnie przekonany, że podniosę tutaj swoje umiejętności i że zrealizuję kolejne cele w stu procentach.
Jakie są Twoje wrażenia z pierwszych tygodni pobytu w Polsce? Zaskoczyło Cię coś in plus lub in minus?
- Moje pierwsze wrażenia z Polski są bardzo pozytywne. To bardzo czysty kraj, ludzie są przyjaźni, a warunki świetne. Stadion jest znakomity, naprawdę na poziomie Ligi Mistrzów. Sztab szkoleniowy jest bardzo kompetentny. Nie miałem w swojej dotychcasowej karierze do czynienia z tak profesjonalnie zorganizowanym klubem jak Górnik. Jestem niezmiernie szczęśliwy, że tu jestem i będę mógł pokazać, na co mnie stać.
Wiem, że Twoja dziewczyna jest z Polski. Jakie masz skojarzenia z Polakami?
- Tak, moja dziewczyna jest z Polski, jej rodzina pochodzi z Opola. Kiedy powiedziałem jej, że transfer prawdopodobnie dojdzie do skutku, była bardzo szczęśliwa. Jej rodzina również. Ona mówi płynnie po polsku, więc ja też chcę się jak najszybciej nauczyć tego języka. Bardzo ciężko nad tym pracuję, żeby rozumieć coraz więcej. Doskonale wiem, że jestem obcokrajowcem w obcym kraju, który musi się zaadaptować, przestrzegać zwyczajów i mówić po polsku.
Opanowałeś już jakieś polskie słowa, zwroty?
- (odpowiada po polsku) Dzień dobry, jak się masz, smacznego, do widzenia... Do tego przekleństwo zaczynające się na "K" i trochę słów typowo z boiska: moja, prawo, lewo, plecy... Z komunikacją z obrońcami nie mamy problemów.
Na stadionie Górnika frekwencja regularnie osiąga SOLD OUT. Sezon rozpoczniecie meczem o Superpuchar na dużym stadionie w Poznaniu, potem czeka was mecz z Fenerbahce, co na pewno rozbudza wyobraźnię.
- Zdecydowanie. To naprawdę fajni przeciwnicy, przy których trzeba się wykazać. Jestem absolutnie przekonany, że jako drużyna możemy w tych meczach powalczyć o dobry wynik, jeśli damy z siebie wszystko. Znam już duże tłumy z Niemiec, jak na przykład w Rostocku, ale gra przed tak liczną publicznością to zawsze coś wyjątkowego. Zawsze daje mi to tego dodatkowego, pozytywnego kopa.
Wygląda na to, że w Górniku będziesz numerem jeden. Udźwigniesz psychicznie taką dużą odpowiedzialność, grę przy pełnych trybunach?
- Będę dawał z siebie wszystko. Chcę, żeby moja rodzina i zespół byli ze mnie dumni. Ja sam też chcę czuć satysfakcję z dobrze wykonanej pracy. Wiem, że to ogromna odpowiedzialność, ale mentalnie jestem na to zdecydowanie gotowy. Zrobię wszystko, co w mojej mocy, abyśmy wspólnie odnosili sukcesy.
Jak oceniasz warunki i przygotowania na zgrupowaniu w Austrii?
- Warunki są naprawdę na poziomie Ligi Mistrzów. Wszystko jest tu fantastyczne, od jedzenia, przez boiska, po całą resztę. Można się tu bardzo dobrze przygotować do udanego sezonu.
Różnica poziomów treningów między tym, co miałeś w Niemczech, a w Górniku jest znaczna?
- W Niemczech nie było źle, mamy tam dobre warunki w akademii. Muszę jednak przyznać, że intensywność i profesjonalizm zawodników, a także sztabu szkoleniowego, jest w Polsce na zupełnie innym poziomie, w pozytywnym sensie. Z każdym dniem jestem coraz bardziej przekonany, że wykonałem naprawdę duży krok w mojej karierze.
Na zakończenie: jakie cele sobie stawiasz przed początkiem kariery w Górniku? Czy będziesz chciał sięgnąć po jakieś trofeum? Górnik jest wicemistrzem Polski i zdobył Puchar Polski. Wszyscy marzą, żeby te sukcesy powtórzyć...
- Ostatni sezon w wykonaniu Górnika obfitował w sukcesy. Ja zawsze dążę do maksimum, mając nadzieję na powtórkę wyniku sprzed roku. A może nawet uda się go pobić i zdobyć piętnastną gwiazdkę? Na pewno chcielibyśmy też pokazać się w pucharach. Liga Mistrzów rozbudza wyobraźnie, faza ligowa... A jak się nie uda tam, to zostaje Liga Europy i Liga Konferencji. Bez względu na to, gdzie zagramy dam z siebie wszystko i zrobię wszystko, co w mojej mocy, by pomóc Górnikowi.
Rozmawiał: eMZet
Źródło: Roosevelta81.pl
Foto: Roosevelta81.pl






