Dokładnie 2 grudnia minie miesiąc od ostatniego zwycięstwa Górnika. Czy zabrzanie wrócą na zwycięską ścieżkę i awansują do ćwierćfinału STS Pucharu Polski? Zadanie będzie trudne, bo naprzeciw stanie rozpędzona Lechia Gdańsk.
Kiedy oba zespoły zmierzyły się ze sobą na inaugurację sezonu 2025/26 PKO BP Ekstraklasy mało kto mógł przypuszczać, że Górnik rundę jesienną zmagań zakończy na 1. miejscu w ligowej tabeli, choć oczywiście należy pamiętać, że nie wszystkie zespoły rozegrały 17 spotkań, a Lechia będzie się znajdować w strefie spadkowej, choć gdyby nie pięć ujemnych punktów, plasowałaby się na 10. pozycji. Gdańszczanie w Zabrzu spisywali się całkiem przyzwoicie i gospodarze mieli sporo szczęścia i wydatnej pomocy ze strony Marcela Łubika, dzięki czemu zdołali wówczas zainkasować trzy punkty po zwycięstwie 2:1. I dziś trzeba gorzko przyznać, że to był najlepszy występ golkipera wypożyczonego z FC Augsburgu, gdyby oczywiście oceniać tylko kwestie czysto bramkarskie.
Pechowy listopad
21-letni bramkarz przedostatni miesiąc roku rozpoczął od wpadki w ligowym meczu z Arką Gdynia, kiedy to nie zauważył szarżującego zawodnika gości i stracił piłkę tuż pod samą bramką, co skutkowało utratą gola. Ten błąd nie ważył zbyt wiele, bo jego koledzy z drużyny tylko w tym meczu aż pięć razy trafili do siatki rywala. Dużo gorzej było już w Lubinie, kiedy to najpierw w pozornie banalnej sytuacji wypuścił piłkę z rąk, a Leonardo Rocha pospieszył z dobitką, a następnie był wyraźnie spóźniony przy uderzeniu z dystansu Filipa Kocaby. Kiedy wydawało się, że najgorsze już za Łubikiem, który był ważnym i pewnym punktem reprezentacji Polski do lat 21 podczas spotkań z Włochami oraz Macedonią Północną oraz w meczu Górnika z Wisłą Płock, kolejne błędy pojawiły się w meczu z Radomiakiem, który Górnik przegrał aż 0:4. Zgodnie z dotychczasową strategią trenera Michala Gasparika w meczu pucharowym z Lechią i tak z pewnością między słupkami stanąłby Tomasz Loska, ale niewykluczone jest, że ta roszada będzie miała miejsce także w meczu ligowym.
Priorytet Lechii
Jeszcze przed pierwszym gwizdkiem sezonu 2025/26 w Gdańsku zdawano sobie sprawę z tego, że sezon będzie niezwykle trudny z tytułu ujemnych punktów. Lechia straty zniwelowała w 6. kolejce, ale trzeba jej oddać, że w wielu meczach walczyła z czołowymi zespołami ligi jak równy z równym. O inauguracyjnym meczu w Zabrzu była już mowa, ale męczył się również Lech, który przegrał już 0:2, by ostatecznie wygrać 4:3. Golem w ostatniej minucie punkt uratowała Cracovia, doprowadzając do rezultatu 2:2. Listopad zespół Johna Carvera rozpoczął od porażki z Radomiakiem 1:2, ale potem wygrał z Widzewem Łódź, pechowo zremisował z Legią w Warszawie, tracąc wyrównującego gola w 94. minucie, by wreszcie rozbić Bruk-Bet Termalikę Nieciecza aż 5:1. Mimo to, Lechia nadal musi zbierać punkty, by opuścić strefę spadkową, a że z Górnikiem chwilę po starciu pucharowym zagra jeszcze raz u siebie.. to można liczyć się z tym, że w meczu pucharowym część zawodników, którzy zagrali w sobotę, otrzyma szansę na odpoczynek.
„Pechowa” żółta kartka
Na nieszczęście Górnika w grupie odpoczywających z pewnością nie znajdzie się defensywny pomocnik Lechii, Iwan Żelizko. Wszystko dlatego, że mający w tym sezonie najwięcej rozegranych minut w barwach „biało-zielonych” zawodnik otrzymał w ostatnim ligowym meczu czwartą żółtą kartkę, a to oznacza pauzę w piątkowym starciu 18. kolejki. W tej sytuacji trener Carver desygnuje go do gry w meczu pucharowym. Jego partnerem w pomocy powinien być z kolei etatowy rezerwowy, czyli Tomasz Neugebauer, który może zastąpić Rifeta Kapicia. W ataku szansę gry powinni otrzymać kolejni rezerwowi, czyli Dawid Kurminowski i Bohdan Wjunnyk, a na ławce rezerwowych zasiądzie najlepszy strzelec tego sezonu, Tomas Bobcek, autor aż 12 trafień. Ten sam los może podzielić najlepszy skrzydłowy gdańszczan, czyli Camilo Mena, a jego miejsce może zając Mohamed Awdalla. Lechia od pewnego momentu znacząco poprawiła grę w defensywie i przestała tracić sporą liczbę bramkę, choć i tak ma ich straconych najwięcej w całej PKO BP Ekstraklasie, bo aż 35. Spora w tym zasługa nowego zestawu środkowych obrońców, Mateja Rodina i Maksyma Diaczuka, gdzie przykładowo jeszcze w meczu w Zabrzu duet na środku defensywy stanowili Elias Olsson i Bujar Pllana. Czy angielski szkoleniowiec Lechii, obchodzący właśnie rocznicę swojej pracy w Gdańsku, desygnuje do gry na tak odpowiedzialnych pozycjach ponownie zawodników rezerwowych?
Statystyczna przewaga Górnika
Historia pucharowych starć obu zespołów jest minimalnie korzystniejsza dla Górnika, aczkolwiek zabrzanie wygrywali tylko w latach swojej świetności. Po raz ostatni w 1987, kiedy to „trójkolorowi” wygrali 4:0. Lechia po raz pierwszy wygrała w 2007 roku i to po rzutach karnych. W barwach Górnika grał wówczas m.in. Jerzy Brzęczek i opuścił boisko przedwcześnie po dwóch żółtych kartkach. Trzy lata później na tym samym etapie rozgrywek gdańszczanie wygrali w Zabrzu 2:0 i w 2019 roku w ćwierćfinale także w Zabrzu odnieśli zwycięstwo 2:1, a następnie zdobyli Puchar Polski. Co ciekawe, w tym ostatnim spotkaniu wystąpił Jarosław Kubicki, który tym razem stanie po drugiej stronie barykady. Jaki wynik padnie w ósmej potyczce obu zespołów?
Źródło: Roosevelta81.pl
Foto: Roosevelta81.pl








Lechia jest obecnie na 3 miejscu w tabeli za ostatnie 10 meczy (my na 2), grają u siebie, wygrali ostatni mecz 5:1. To pokazuje skale wyzwania (wbrew miejscu w tabeli)
Pytanie czy Gadparik już znalazł sposób na ten mecz.
Gadparik nie, ale Gasparik już tak: bhaaaa buhaaaa
Coś mi się wydaje ,że my już jesteśmy po sezonie..Obym się mylił! Mecz to mecz..Bez formy też czasem się wygrywa!
„. Ostatnio Tadeusz Danisz z TVP Katowice informował, że na zasadzie wypożyczenia Górnika Zabrze na tyski GKS może zamienić Dominik Szala. „
I to 🙂
„Według wspomnianego Danisza to Piotr Krawczyk wkrótce najprawdopodobniej zasili szeregi zespołu Piszczka. Transfer ma być bliski sfinalizowania, a determinacja działaczy z Tychów spora”
Świetna wiadomość. Krawczyk był , obok Buksy i Szali – najlepszym piłkarzem, jakiego odkrył pan Urban.