
Jonatan Braut Brunes w kolejnym sezonie z rzędu jest czołowym strzelcem Rakowa Częstochowa. W bieżących rozgrywkach Norweg zdobył już dla Medalików piętnaście bramek, ale ani razu nie zdołał skierować piłki do siatki Górnika Zabrze. Ani w tym, ani w minionym sezonie. Przed finałem na PGE Narodowym zapowiada, że to się zmieni.
- Mamy w drużynie sporo liderów, między innymi jest nim Fran Tudor, jak i inni zawodnicy, ale staram się wspierać chłopaków z zespołu. Wiem, że kibice wiążą ze mną spore nadzieje i bardzo mi się to podoba. Lubię mieć taką odpowiedzialność na swoich barkach. Cieszę się z tego i nie mogę się doczekać jutrzejszego meczu - mówi Brunes.
Norweski napastnik jest zadowolony ze swojego dotychczasowego dorobku. - Myślę, że ten sezon jest dla mnie dobry. Bywałem czasami trochę niespójny i nieregularny - miałem okresy, w których grałem na swoim najwyższym poziomie, ale zdarzały się też mecze i momenty, w których nie prezentowałem poziomu, jakiego bym od siebie oczekiwał. Tak więc zabrakło trochę stabilności, ale generalnie jestem zadowolony z tego sezonu - przyznaje 25-latek.
- Nie udało mi się jeszcze strzelić bramki Górnikowi. Mamy jednak na ten mecz dobry plan. Rywale mają świetnych obrońców i dobrze zorganizowaną drużynę, więc zawsze grało nam się z nimi ciężko. Oglądaliśmy jednak wideo, wiemy co możemy zrobić i jestem pewny, że wykreujemy sobie sytuacje, z których padną bramki - zapowiada napastnik Medalików.
- Pokazałem już, że jestem w stanie strzelać bramki na wiele sposobów. Udowodniłem to już nieraz. Potrafię zdobywać gole po dośrodkowaniach, z drugiej piłki, czy z kontrataku. Jestem spokojny, że w finale uda mi się strzelić. Stałe fragmenty gry też mogą tu odegrać ważną rolę - puentuje gracz finalisty STS Pucharu Polski.
Źródło: Roosevelta81.pl
Foto: Raków Częstochowa







Postrzeloł