Robert Warzycha: Nikt mnie wtedy nie chciał słuchać

Milo  -  19 grudnia 2016 18:45
839

Robert Warzycha dobrze odnajdywał się w ciężkiej zabrzańskiej rzeczywistości, ale wszystko kiedyś ma swój koniec. Szkoleniowiec przez długi czas apelował o wzmocnienia drużyny, których nie otrzymał. – Dałem sygnał zarządowi, bo to należało do moich obowiązków, że jeżeli nie zostaną podjęte odpowiednie kroki w kierunku, który wskazałem, to zespół skończy w I lidze. Nikt mnie wtedy nie chciał słuchać – mówi Robert Warzycha, były trener Górnika.

Co było po rozstaniu z Górnikiem? Od razu powrót do USA?

– Nie od razu. Pozałatwiałem prawie wszystkie sprawy i wróciłem w grudniu zeszłego roku. Obecnie trenuję chłopców i dziewczęta w wieku od 9 do 19 lat w Columbus.

Są jeszcze zaległości ze strony Górnika?

– Słyszałem wypowiedzi prezesa, że klub wywiązał się ze wszystkich zobowiązań wobec mnie, ale niestety to nieprawda. Teraz jest inny prezes, a sprawa wciąż nie została załatwiona. Nie chcę się jednak mówić o szczegółach.

W Górniku piłkarze też nie dostawali pieniędzy na czas?

– Klub zalegał z pensjami, ale udało mi się to tak poukładać, że nie miało to zbyt dużego wpływu na podejście drużyny do codziennych obowiązków. Był to bardzo solidny sezon Górnika, pomimo wszelkich przeciwności z jakimi musieliśmy się zmierzyć.

Wracając do Górnika – dałem sygnał zarządowi, bo to należało do moich obowiązków, że jeżeli nie zostaną podjęte odpowiednie kroki w kierunku, który wskazałem, to zespół skończy w I lidze. Nikt mnie wtedy nie chciał słuchać. I to pewnie zdecydowało o zwolnieniu, a nie wyniki, bo nie zwalnia się trenera po czterech meczach. Najlepszym przykładem jest Wisła Kraków, która przegrała siedem meczów z rzędu, a później w siedmiu spotkaniach była niepokonana, mimo że trener się nie zmienił.

Jakie są wspomnienia z Górnika?

– Proszę zwrócić uwagę, że Górnik grał dobrą piłkę. Młodzi wychowankowie byli wprowadzani systematycznie w rundzie dodatkowej. Choć wiedzieliśmy, że będziemy musieli zapłacić za tę “naukę”. Kilku zawodników miało za mojej kadencji najlepszy okres w karierze. Madej, Gergel, Kosznik, Grendel i kilku innych. Później już nie prezentowali się tak dobrze.

Ale pan się nie zraził?

– Oczywiście, że nie. Zdobyłem dużo doświadczenia, które zaprocentuje. Na niektóre problemy reagowałbym w inny sposób. Czas jaki spędziłem w Zabrzu zawsze będę wspominał jako jedną z najlepszych przygód w karierze. Szkoda, że sprawdziły się moje obawy, jeśli chodzi o los Górnika. Żałuję, że nie byłem bardziej przekonujący w staraniach o konieczne wzmocnienie drużyny. Pamiętamy jak to się potoczyło. Górnikowi życzę jak najszybszego powrotu do Ekstraklasy. A do rodzimej ligi się nie zraziłem. Wybieram się w styczniu do Polski.

Źródło: sport.tvp.pl
Foto: Roosevelta81.pl