Robert Warzycha: Jakby powiedziało się to Holendrom, to chyba spadliby z konia

Milo  -  22 lipca 2014 07:51
0
706

warzycha4_konferencja_1314
Najważniejsze jest dla nas żeby grupą bronić i razem atakować. W meczu z Cracovią widzieliśmy już tego zalążek – mówi Robert Warzycha, dyrektor sportowy Górnika Zabrze.

W końcówce spotkania Górnik opadł z sił. Czym było to spowodowane?

Robert Warzycha (dyreketor sportowy Górnika): – Musieliśmy trochę odpocząć. Cracovia złapała wtedy drugi oddech. W każdym meczu może się zdarzyć, że drużyna przeciwna będzie miała swoje 5 minut. Nie ma powodów do obaw. Broniliśmy się, ale robiliśmy to umiejętnie. Gdyby Cracovia stwarzała sobie sytuacje i wychodziła 1 na 1 wtedy byłyby obawy. Musimy uwierzyć, że nawet się broniąc można wygrać mecz i strzelić zwycięskiego gola. Chodzi o to, aby przeciwnik nie zepchnął nas w nasze pole karne. Musimy unikać niepotrzebnych fauli i dośrodkowań ze strony rywala. W spotkaniu tych fauli za dużo nie było. Musimy wierzyć, że nawet jeśli przeciwnik nas zepchnie do obrony to nie jest koniec świata.

Jak Górnik spisuje się w nowym ustawieniu?

– To nie jest tak do końca ustawienie 3-6-1. Jakby powiedziało się to Holendrom to by chyba spadli z konia. Wszystko zależy w jakim momencie meczu toczy się gra. Raz trzeba pograć bardziej w defensywie innym razem bardziej w ofensywie, dlatego to ustawienie będzie się zmieniało. Najważniejsze jest dla nas żeby grupą bronić i razem atakować. W meczu z Cracovią widzieliśmy już tego zalążek. W pierwszej połowie meczu to my byliśmy stroną przeważającą, dobrze atakowaliśmy. Po przerwie to Cracovia miała więcej z gry. My broniliśmy się umiejętnie, nie doprowadzaliśmy do takich stuprocentowych sytuacji. Oczywiście Cracovia miała szanse po rzutach rożnych i dośrodkowaniach w pole karne. Pokazaliśmy tym samym, że umiemy dobrze ustawiać się w defensywie i wyprowadzać kontrataki. W ofensywie te ustawienie będzie bardziej wyglądać na 3-4-3. Musimy poprawić wartości dydaktyczne, żeby to lepiej wyglądało. Nie raz wysoko jest 4-5 zawodników, a my jesteśmy odwróceni twarzą do własnej bramki, a tak to wyglądać nie może.

Często były trenowane dośrodkowania?

– Gancarczyk czy Jeż świetnie wykonują stałe fragmenty gry. Szeweluchin i Augustyn dobrze grają głową. Sobolewski i Kosznik z dobrym skutkiem podłączają się do ofensywy. To są nasze atuty i musimy z nich korzystać.

Problem z kontuzjami powraca?

– Niestety musimy dowiedzieć się na ile poważny jest uraz Szeweluchina. Gancarczykowi brakowało już sił, dlatego zdecydowaliśmy się go zmienić. Seweryn wrócił na dwa ostatnie mecze w tamtym sezonie po długiej kontuzji. Widać, że trochę brakuje mu sił, ale okres przygotowawczy do nowego sezonu był krótki. Powoli dochodzi do siebie. Te 76 minut, które zagrał, pomogły mu, aby grać lepiej.

Często zawodnikom brakowało skuteczności np. w przypadku Madeja.

– Zagraliśmy dopiero pierwszy mecz. Madej miał asystę i dobrze spisywał się w ofensywie. Musimy jeszcze lepiej ustawiać się w ataku i oddawać lepsze strzały z dystansu. W meczu mieliśmy 2-3 sytuacje z których mogliśmy uderzyć na bramkę i poszukać bramkarza. Mamy kilka elementów do poprawy.

Rafał Kosznik miał znakomitą okazję do podwyższenia wyniku

– Kosznik miał swoją sytuacje, ale źle przyjął piłkę. Zszedł z boku boiska na środek i nie miał już z czego uderzyć. Dla nas ważne jest to, że się w tej sytuacji znalazł. Oczywiście zachowanie pod bramką trzeba poprawić.

Przy drugiej bramce Mateusz Zachara zafundował kibicom sporo emocji.

– Wyszliśmy z bardzo ładną kontrą. Szkoda, że nie udało się jej wyprowadzić wcześniej. Zachara dobrze zwiódł dwóch obrońców, którzy chcieli zablokować strzał. Później nie miał już z czego uderzyć, ale na szczęście strzelił i padła bramka. Bardzo dobrze w tej sytuacji się zachował.

Źródło: Roosevetla81.pl
Foto: Roosevelta81.pl

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments