Red Bull Salzburg - Górnik Zabrze 2:1. Nie udało się chwycić byka za rogi! Potentat zbyt silny dla Trójkolorowych

11
7237

Górnik Zabrze porażką zakończył pierwszy mecz sparingowy podczas zgrupowania w Austrii. Podopieczni trenera Michala Gasparika musieli uznać wyższość Red Bull Salzburg, trzeciej drużyny austriackiej Bundesligi. 

Mecz lepiej rozpoczęli piłkarze z Salzburga, którzy w pierwszych fragmentach gry ruszyli do zdecydowanych ataków i kilkukrotnie zagrozili bramce Philippa Schulze. W 5. minucie gry - po fatalnym błędzie Maksyma Chłania - piłkę przejął Yorbe Vertessen i popędził na bramkę Górnika, po czym oddał strzał z okolic linii pola karnego, po którym piłka zatrzymała się na słupku. Chwilę później przed szansą stanął Gaoussou Diakate, ale nie zdołał oddać celnego strzału. W 11. minucie gry sprzed linii pola karnego przymierzył Nikolas Veratschnig, posyłając piłkę nieco ponad metr nad poprzeczką. 

Górnik wyszedł z szybką kontrą w 16. minucie gry, kiedy do długiej piłki ruszył Roberto Massimo i wpadł z futbolówką w pole karne. W sukurs Niemcowi poszedł Chłań, ale skrzydłowy zabrzańskiej drużyny przy próbie obrotu z piłką stracił futbolówkę na rzecz jednego z obrońców RB. Trzy minuty później z linii pola karnego uderzał na bramkę Górnika Sota Kitano, a bardzo przytomną interwencją popisał się Schulze. 

Zasłonięty w tej sytuacji niemiecki bramkarz Trójkolorowych bezradny był w 23. minucie gry, kiedy sprzed linii pola karnego przymierzył Veratschnig, a piłka tuż przy prawym słupku wpadła do siatki. Chwilę później Schulze musiał dwukrotnie interweniować po próbach Aboubacar Sidiki Camary - pokazując świetny kunszt bramkarski. Wynik do przerwy już się nie zmienił i do szatni schodziliśmy z jednobramkową stratą.

W drugiej połowie gospodarze oddelegowali zupełnie nową wyjściową jedenastkę. Przed szansą debiutu stanął m.in. Bartosz Mazurek pozyskany przez Austriaków z Jagielonii Białystok. Górnik z kolei pozostał w niezmienionym składzie. Szybko przełożyło się to na obraz gry i wynik spotkania. Najpierw Zabrzanie wyszli z groźną kontrą. Kacper Urbański zagrał piłkę do wbiegającego w pole karne Yvana Ikia Dimiego, ten zagrał wzdłuż linii do Erika Janży, ale kapitan zabrzańskiej drużyny uderzając z okolic lewego narożnika pola karnego RB oddał zbyt słaby strzał, by piłka zaskoczyła Nikolę Sarcevicia. 

Chwilę później Trójkolorowi doprowadzili do wyrównania. Po centrze Lukasa Sadilka z rzutu rożnego, piłkę głową w polu karnym zgrał Michal Sacek, a na dalszym słupku, tuż przed linią bramkową dopadł jej Massimo i wpakował futbolówkę do siatki. Z prowadzenia Zabrzanie cieszyli się jednak raptem dwie minuty. Wówczas przy lewej stronie boiska z piłką zabrał się Adam Daghim, na nogę nastąpił mu Dimi, przez co Duńczyk stracił but, ale nie przeszkodziło mu to w kontynuowaniu akcji, doholowaniu piłki pod pole karne Górnika i zagraniu do Karima Konate, który silnym strzałem skierował piłkę do bramki naszego zespołu. 

Kolejną groźną akcję piłkarze Red Bull Salzburg przeprowadzili w 72. minucie gry, kiedy po nie najlepszym wybiciu piłki przez Sacka ta wpadła wprost pod nogi Daghima, który soczyście przymierzył z woleja i piłka zatrzymała się na lewym słupku bramki Schulze. Niemiecki bramkarz w drugiej części gry nie miał tak wiele pracy jak przed przerwą, ale należy pozytywnie ocenić występ 23-letniego bramkarza Górnika. Z dobrej strony pokazał się także Dimi, który po przerwie wykreował większość ofensywnych akcji Trójkolorowych. 

Ostatecznie wynik nie uległ już zmianie i pierwszy mecz kontrolny na zgrupowaniu w Austrii Zabrzanie zakończyli porażką. W sobotnie popołudnie wicemistrza Polski czeka drugi mecz kontrolny. Rywalem będzie WSG Tirol. Początek spotkania o godz. 17:30.

Red Bull Salzburg - Górnik Zabrze 2:1 (1:0)
1:0 - Veratschnig 23'
1:1 - Massimo 54'
2:1 - Konate 56'

Red Bull Salzburg:
Zawieschnitzky (46' Sarcević) - Veratsching (46' Morgalla), Boma (46' Chase), Mellberg (46' Schmid; 79' Bischoff), Kratzig (46' Zabransky), Barry (46' Mazurek), Diabate (46' Kawamura), Kitano (46' Diakate; 79' Matijasević), Baidoo (46' Redzić), Camara (46' Daghim), Vertessen (46' Konate).
Ławka rezerwowych: Sarcević - Bischoff, Mazurek, Kawamura, Konate, Redzić, Daghim, Lukić, Matijasević, Diakate, Schmid, Morgala, Zabransky, Chase. 

Górnik Zabrze: Schulze - Sacek, Szcześniak, Bochniewicz, Janża, Sadilek, Ambros, Urbański, Dimi, Chłań (64' Sauer), Massimo.
Ławka rezerwowych: Kania, Pietryga - Synoś, Sauer, Posmyk.

11 komentarzy

Słabiutko to wyglądało, jak nie byłem fanem Sacka ,tak dalej nim nie jestem. Zachowanie Ikii woła o pomstę do nieba, zdjął przeciwnikowi but i zupełnie odpuścił pościg za nim, a ten bez buta uciekł sobie na luzie i swoje zrobił.Kłality tam za wiele nie było.

Sparing, wiec wiadomo jak to ze sparingami, ale….. Ale to jak w obronie wygladal srode z Bochniewiczem i Szcześniakiem to kryminał. Okropnie dawali sie ogrywać. No i ewidentnie brak „spokojnej” 6tki która przyjmie piłkę tak, ze ta nie odskoczy na 5m i celnie poda. Niby nic trudnego, ale to jak to robił dzis Sadilek, to każde podanie bylo potencjalnym zapalnikiem. No i strasznie brakuje gry w trójkącie, czegoś chociaz przypominającego grę kombinacyjną.

Czyli trzeba na już następcę Judasza. No chyba że Donio jakimś cudem. Już pomijam kwestię skrzydłowego gdzie zostaliśmy przez …. nie będę pisał kogo wyr…. Ale z drugiej strony jak się tyle czeka to… trudno się doczekać

A jak Urbański?

Niekiedy coś ciekawego zagrał, nierówny,w obronie słabo, ogólnie dupy nie urywa parę ładnych piłek jednak zagrał

Widać było brak pomysłu na grę przy absencji dwóch kluczowych elementów dotychczasowej taktyki – szóstki dobrej z piłką i silnej dziewiątki. W zasadzie nie było gdzie grać piłki żeby ją utrzymać więc istnieliśmy głównie z kontr i stałych fragmentów. Pewnie z Prekopem albo Sondre na 9 wyglądałoby to lepiej. Kreatywna szóstka jest do sprowadzenia na gwałt – zobaczymy co pokaże Donio w drugim sparingu ale tak czy tak potrzebuje zmiennika. Może Jaro będzie ewentualnie lepszy niż Sadilek który jest zapierdzielaczem. Dziwne że w jednym meczu zagrali Ambro z Urbańskim, na logikę oni powinni bić się o dychę.

Na największy plus dzisiaj chyba Schulze.

Słabiutko Bochen…. kurczę szkoda bo lubię go za to, że wrócił i zapakował Legii bramkę w ostatniej minucie.Ale jakiś ociężały mało zwrotny,zamulony,kurcze w Turcji z nim w obronie,byle jaki szybki Turek zrobi wiatrak z niego.Moze się mylę,może po obozie jeszcze trochę ciezki,ale bida z nim.W końcu to stoper a z ogórkami w Stambule nie będziemy grać….

Od kiedy to u nos godo się na bala ” futbolówka ”
Nie pisz już tak bo oczy krwawią

Dokładnie… To chyba w stolycy tak godajom

A jak Chłań grał? 😉

Z tego Urbańskiego może coś być, bardzo brakowało Sadilka z przodu (na 6 trzeba kogoś znaleźć). Massimo i Dimi stabilnie 🙁