Podwójne szczęście bohatera Górnika Zabrze. Syn przewidział bramkę, a żona czekała na nią... 17 lat!

1
2706

Rafał Janicki był bezspornie najlepszym zawodnikiem meczu Górnik Zabrze - Korona Kielce. Doświadczony defensor w pierwszej połowie zanotował kapitalną akcję ratunkową, w sytuacji kiedy Kielczanie wyszli trzech na jednego, a w drugiej części gry skierował piłkę do bramki rywala po dośrodkowaniu z rzutu rożnego.

Po końcowym gwizdku sędziego bohater Trójkolorowych nie potrafił ukryć radości ze zwycięstwa, ale także swojego trafienia, które na żywo z trybun Areny Zabrze zobaczyli jego najbliżsi. - Gdzieś chyba mam patent na Koronę. Na pewno patrząc na poprzednie mecze, można tak powiedzieć. Cieszę się bardzo, bo przed meczem syn mi powiedział, że strzelę bramkę i ona da nam zwycięstwo. To na pewno smakuje podwójnie - przyznaje Rafał Janicki, obrońca drużyny z Roosevelta. 

"Generał" w barwach Górnika strzelił już siedem bramek, ale sobotnie trafienie miało szczególny wymiar, gdyż po raz pierwszy trafił do siatki, zdobywając bramkę dla swojej drużyny w meczu domowym. - Ja się cieszę, że w końcu w Zabrzu synowie zobaczyli bramkę. Maksymilian przewidział bramkę, a moja żona też zobaczyła moje pierwsze trafienie na żywo od 17 lat. Dotychczas strzelałem tylko na wyjazdach w każdym klubie gdzie byłem, więc to też podwójnie cieszy - cieszy się doświadczony defensor Górnika. 

Niewykluczone, że ten sezon będzie dla Janickiego najlepszy pod względem strzeleckim w całej dotychczasowej karierze. Po raz ostatni i jak dotąd jedyny w jednej kampanii 33-latek trzykrotnie skierował piłkę do siatki w barwach Podbeskidzia Bielsko-Biała w sezonie 2020/21. Obecnie w barwach Górnika też ma już trzy bramki na koncie, a do finiszu rozgrywek zostało jeszcze sześć meczów o stawkę. 

Weteran ligowych boisk wspominał ostatnio, że wierzy, że bieżący sezon przyniesie pierwsze trofeum w jego bogatej zawodniczej karierze.  - Jesteśmy w czołówce, ale za trenera Urbana przed Cracovią też byliśmy w podobnej sytuacji w czołówce tabeli. Przegraliśmy w Krakowie, później nie wygraliśmy czterech meczów i skończyło się to jak się skończyło... Dziś w lidze wszystko zależy od nas, z meczu na mecz idziemy powoli do celu. Do tego mamy finał Pucharu Polski. Nie ukrywam, że na taki mecz czekałem siedemnaście lat, żeby zagrać w takim spotkaniu, bo jako zawodnik nie zdobyłem żadnego trofeum. Mam nadzieję, że w tym sezonie coś może wpadnie do gabloty, a że stanie się to w barwach Górnika, to będzie smakowało jeszcze lepiej - puentuje gracz 14-krotnych mistrzów Polski.

Źródło: Roosevelta81.pl
Foto: Roosevelta81.pl

1 Komentarz

Rafał- kochamy Cię