Podsumowanie sparingów Górnika. Czy ukształtowała się drużyna na miarę Ekstraklasy?

Torcidos  -  14 lipca 2017 10:42
0
5627

Na początku czerwca Górnik świętował awans do Ekstraklasy. Dwa tygodnie później rozpoczął już przygotowania do kolejnego sezonu. A wraz z przygotowaniami zaczął się proces adaptacji w nowej rzeczywistości, na który zabrzanie mieli miesiąc czasu. Nie było to za wiele. Jakby wysiąść z jednego pociągu, by chwilę później wskoczyć do drugiego, bardzo rozpędzonego. Czy w tym okresie ukształtowała się drużyna, na miarę salonów Ekstraklasy? Odpowiedzi na to pytanie postaraliśmy się poszukać w sparingach.

Zaczęło się w Miasteczku Śląskim. Miejscowa Odra świętowała 95-lecie swojego istnienia i z tej okazji gościła na własnym stadionie Górnika. Dla Marcina Brosz był to nie tyle sparing, co mecz pokazowy. W składzie znalazło się miejsce dla młokosów z drugiej drużyny, kilku zawodników testowanych oraz dwóch rekonwalescentów – Mariusza Przybylskiego i Erika Grendela. Górnik ku uciesze kibiców wygrał z jubilatem 5:0, a dzięki dobrej postawie Przemysław Wiśniewski i Wojciech Hajda wrócili z drużyną do Rybnika-Kamienia. Tam Górnik trzy dni wcześniej rozpoczął obóz przygotowawczy.

Marcin Brosz ma słabość do drużyn zza południowej granicy, toteż zaskoczeniem nie było, że kolejnym sparingpartnerem jego zespołu był czeski FK Fotbal Trzyniec. Drugoligowiec okazał się wartościowym i wymagającym przeciwnikiem, choć tylko dla drugiego garnituru Górnika. Młodzież wsparta doświadczeniem Szeweluchina i Ledeckiego otrzymała lekcję futbolu i zasłużenie przegrała 0:2. Czesi byli lepsi w każdym elemencie gry, ale oni zagrali w swoim najmocniejszym składzie. Podobnie było w kolejnym sparingu rozgrywanym w Rybniku. Mocno rezerwowy Górnik mierzył się z innym czeskim drugoligowcem, MFK Frydek-Mistek. W tym spotkaniu się zdobyć zabrzanom gola, ale była to tylko odpowiedź na trzy wcześniejsze trafienia rywala.

W czasie, gdy rezerwowy Górnik pod wodzą Marka Kasprzyka mierzył się z Frydek-Mistek, kilkadziesiąt kilometrów dalej pierwsza drużyna grała swój pierwszy sparing tego lata. Zawodników, którzy dali Zabrzu Ekstraklasę, Marcin Brosz zabrał do Karwiny, na mecz z miejscowym MFK. Skład na to spotkanie zmienił się niewiele w porównaniu z finiszem minionego sezonu. Bartosz Kopacz odszedł, więc jego miejsce zajął Michał Koj. W ataku natomiast obok Igora Angulo zagrał Łukasz Wolsztyński. Reszta po staremu. Jeszcze wtedy nie wiedzieliśmy, czy to dobrze, czy źle.

Górnik wygrał z Karwiną 4:0, choć przebieg spotkania na to nie wskazywał. Zabrzanie byli lepsi, lecz na pewno nie w taki stopniu, jaki sugeruje nam wynik. Różnicę zrobiła jakość, jaką Górnik posiada w ofensywie. Rafał Kurzawa czarował nas swobodą i kapitalną wizją, asystując przy aż trzech bramkach. Angulo z Wolsztyńskim zdobyli po golu i ich współpraca wyglądała obiecująco. Dobrze funkcjonował również środek pola, gdzie dużą dojrzałość pokazali nastoletni Szymon Żurkowski i Maciej Ambrosiewicz. W obronie natomiast więcej niż przyzwoicie wypadł w debiucie Michał Koj. Były też jednak trzy słabe ogniwa, które pozostawiły rysę na tym spotkaniu. Boki obrony za sprawą Adama Wolniewicza i Meika Karwota wyglądały bardzo słabo. Obaj nie radzili sobie w obronie, by nawet nie wspominać o jakichkolwiek zapędach w ofensywie. Z kolei Sandi Arcon poziomem gry mocno odstawał od kolegów z ofensywny. Dla niego przynajmniej zaraz miała się znaleźć alternatywa w Górniku.

Tydzień później w Wodzisławiu Śląskim Górnika czekała próba generalna przed inauguracją ligi. W tym przypadku zabrzańscy trenerzy ponownie zdecydowali się na rozegranie równoległe dwóch sparingów. Marek Kasprzyk prowadził drugi garnitur Górnika w spotkaniu z Rozwojem, a piłkarze, których widzieliśmy w Karwinie, mierzyli swoje siły ze słowackim MFK Zemplin. Boiska były oddalone od siebie o kilkadziesiąt metrów, co pozwalało trenerom wymieniać się piłkarzami. Tak choćby było z Mateuszem Wieteską oraz Damianem Kądziorem, którzy kilka dni wcześnie oficjalnie zostali przedstawieni jako piłkarze Górnika. Obaj zaczęli spotkanie z Rozwojem, by drugą połowę rozegrać już z MFK.

Tym razem lepiej poradzili sobie rezerwowi, którzy gładko wygrali z drugoligowym Rozwojem 4:0. Ze świetnej strony pokazali się Konrad Nowak oraz Erik Grendel, a Damian Kądzior przez 45 minut zrobił więcej, niż Arcon przez pół roku w Górniku. Najpierw zdobył premierowego gola, później asystował przy bramce Ledeckiego, a w drugiej połowie wywalczył rzut karny. Ale to już było w sparingu z Zemplinem, który Górnik przegrał 3:4.

Po sparingu z MFK nie dowiedzieliśmy się wiele nowego. Ofensywa Górnika wygląda naprawdę solidnie, a wzmocniona Damianem Kądziorem może być jedną z najciekawszych w Ekstraklasie. Mocnym atutem dalej są stałe fragmenty gry, po których zabrzanie zdobyli z resztą wszystkie gole z Zemplinem. Na drugim biegunie jest za to defensywa. Może sparing nie jest równy meczowi o stawkę, ale cztery stracone gole nie napawają optymizmem. Nic się nie zmieniło pod względem najsłabszych punktów Górnika. Boki obrony wyglądały bardzo źle, choć z MFK cały blok defensywny zagrał słabo.

Żaden łańcuch nie może być mocniejszy, od jego najsłabszego ogniwa. Czy podobnie będzie w przypadku Górnika? Boki obrony mogą martwić. Ale nikt też nie ma prawa być tym zaskoczonym. Już w I lidze Adam Wolniewicz i Maik Karwot prezentowali się mocno przeciętnie. Trudno oczekiwać, by nagle byli gotowi na Ekstraklasę. Trzeba także pamiętać, że w Górniku brakuje dwóch kluczowych zawodników z poprzedniego sezonu. Bartosz Kopacz jest już w Zagłębiu, a Szymon Matuszek leczy kontuzje. Po tych stratach drużyna Marcina Brosza musi do siebie dojść. Choć Szymon wróci już niebawem. 

Wszystko przyjdzie z czasem. Dużym wzmocnieniem obrony będzie Mateusz Wieteska, ale 20-latek może być w drużynie za krótko, by zagrać w meczu z Legią. On, podobnie jak Michał Koj, może grać na boku obrony, co w przyszłości zwiększy pole manewru Marcinowi Broszowi. Jak na razie Górnik musi liczyć na swoich najlepszych zawodników, czyli Rafała Kurzawę oraz Igora Angulo. Obaj w okresie przygotowawczym wyglądali znakomicie. Jest też Damian Kądzior, na którego bardzo liczymy. Górnik ma piłkarzy, przy których można budować silny zespół.

Ciekawi nas też, jak na tle Ekstraklasy poradzą sobie młodzi piłkarze na czele z Szymonem Żurkowskim i Maciejem Ambrosiewiczem. Pod nieobecność Szymona Matuszka będą oni prawdopodobnie grać razem w środku pola. Niebywałe jest to, że obaj razem mają mniej lat, niż Radosław Sobolewski, kiedy grał w Zabrzu. Ale to już zasługa Marcina Brosza i jego wielkiej odwagi. Bo który inny trener postawiłby w środku pola, czyli kluczowej strefie na boisku, na 18-latka i 19-latka? Chyba żaden.

Źródło: Roosevelta81.pl
Foto: Roosevelta81.pl

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments