Noty i cenzurki za mecz z Koroną Kielce. Kto był najsłabszy?

Milo  -  27 września 2013 07:59
513

steinbors_korona_gornik_1314
W pierwszej połowie Górnik oddał na bramkę rywali tylko trzy strzały, z których jeden był celny. To jednak zabrzanie byli bliżsi objęcia prowadzenia, jednak dopiero na kwadrans przed końcem udało się trafić do siatki rywali. Kiedy wydawało się, że Korona nie jest w stanie nic zrobić, rozpoczął się koszmar. Honor i remis uratował Seweryn Gancarczyk. Nasz zespół w czwartek dostosował się trochę poziomem do kielczan.

Steinbors: 5 – Niepewny występ naszego bramkarza, kilka razy gotowało się pod bramką po jego nie udanych piąstkowaniach piłki, ale przy golach nie zawinił. Z pewnością musi popracować nad wybiciami, bardzo często po wykopnięciu piłki się… przewracał.
Olkowski: 4 –  Zaprezentował dobry drybling pod bramką rywali, a niektóre jego dośrodkowywania były bardzo groźne. W defensywne wyglądało to już znacznie gorzej, gdyż dopuszczał rywali, aby celnie dośrodkowywali piłkę. Przy drugim trafieniu dla Korony nie przypilnował Kiełba, który zdobył bramkę. Zbyt częsta zdarza mu się niepotrzebny luz w obronie.
Augustyn: 6 – Dobrze prezentował się szczególnie w pierwszej części spotkania, “czytał” grę rywali i dobrze się ustawiał, wygrywał większość pojedynków główkowych. Jego najdłuższy i najlepszy występ w Górniku.
(80′ Łukasiewicz):  NS – Powinien lepiej się zachować przy drugim golu dla Korony. Zdecydowanie jego błąd w ustawieniu przyczynił się do utraty bramki. Niespodziewanie otrzymał szansę, której nie wykorzystał.
Szeweluchin: NS – Na samym początku spotkania dał łatwo ograć się Gołębiewskiemu, ale później pewność siebie wróciła i często pokazywał się do gry. Z powodu kontuzji mięśnia przywodziciela musiał opuścić boisko już w pierwszej połowie spotkania.
(28′ Gancarczyk ): 6 –  Kilka razy ofiarnie w obronie zasłaniał ciałem strzały przeciwników. Zdobył gola, po którym Górnicy uratowali swój honor.
Kosznik: 5 – Często przyłączał się do akcji ofensywnych, dobrze dograł piłkę głową przy trafieniu Gancarczyka. Przy golu Golańskiego minimalnie zmienił tor lotu piłki i zmylił Steinborsa. W obronie kilka razy dał zbyt łatwo ograć się przeciwnikom.
Sobolewski: 6 – Dyrygował zespołem, pokazał swoje doświadczenie, po jego dobrym strzale piłka minimalnie minęła bramkę rywali. Sobolewski nie schodzi poniżej swojego poziomu, ale było widać zmęczenie po meczu z Legią.
Mączyński: 5 – Na boisku mało widoczny, kilka razy dobrze dośrodkował. Miał kilka dobrych podań i odbiorów, ale z czasem “zgasł”.
Nakoulma: 7 – Był jedynym jasnym punktem zespołu. Widoczny w całym spotkaniu, rozmontowywał obronę rywali, nie kalkulował  pod bramką. Dobry występ przypieczętował golem, choć mógł ich strzelić więcej. Zdecydowanie zawodnik meczu.
Madej: 6 – Przez całe spotkanie był aktywny i szukał swojej sytuacji. Popisał się kilkoma ciekawymi zagraniami oraz bardzo dobrym strzałem w drugiej połowie, po którym piłka otarła się o słupek.
Mosznikow: 5 – Niezwykle słaba pierwsza połowa, swoją obecność zaznaczył zółtą kartką po ostrym faulu na rywalu. W drugiej już bardziej aktywny i zanotował asystę przy trafieniu Nakoulmy. Często gubił piłki i nie stwarzał prawie żadnego zagrożenia pod bramka Korony
Skrzypczak: 3 – Zagrał od pierwszej minuty spotkania i to by było na tyle… z pewnością musi jeszcze dużo popracować. W pierwszej połowie znalazł się sam przed bramkarzem po podaniu Madeja i zamiast do siatki trafił wprost w niego. Być może to go trochę zestresowało. Ekstraklasa to dla niego chyba jeszcze zbyt wysokie progi, bo miał problem z przyjęciem piłki.
(56′ Zachara): NS – Wszedł i zagrał “swoje”, czyli dużo walczył i raz był bliski strzelenia gola głową.

Podsumowanie: Wydawało się, że będzie to kolejne wygrane spotkanie. Górnik zwłaszcza w pierwszej połowie był drużyną lepszą i można żałować podbramkowych sytuacji. Korona ustawiła przed polem karnym autobus i było niezwykle ciężko coś stworzyć, choć okazje były. Martwić może kontuzja Szeweluchina oraz zmiana Augustyna, po której obrona Górnika się “posypała”. Takie zamieszanie w składzie podczas meczu na środku obrony zdecydowanie źle wpływa na jej postawę. Trener Adam Nawałka powinien był zostawić Augustyna do końca, gdyż wydawało się, że powinien dotrwać do ostatniego gwizdka arbitra. Najważniejszy wniosek jest taki, że w kadrze nie ma zmienników. Za wyjątkiem Gancarczyka, Mosznikow, Skrzypczak i Łukasiewicz są za słabi, aby grać w pierwszym składzie.

źródło: Roosevela81.pl
foto: korona-kielce.pl