Noty i cenzurki za mecz z GKS-em Tychy. Derby z trzema punktami

Torcidos  -  5 marca 2017 18:50
0
4914

Górnik wykonał w piątek zadanie i zdobył trzy punkty w meczu z GKS-em Tychy. Trochę gorzej wyglądała gra zespołu Marcina Brosza, choć i w niej można znaleźć pozytywy.

Loska: 6 – Ocenić Tomka właściwie nie ma za co. Zespół z Tychów raczej nie kwapił się do atakowania, a najgroźniejszym strzałem na bramkę Górnika okazał się centro-strzał Marcina Radziewicza. Oprócz tego wyłapał jeszcze kilka dośrodkowań i w samej końcówce obronił lekkie uderzenie.

Danch: 5 – Czasami brakowało Adamowi wyczucia akcji, gdy brakowało go na prawym skrzydle, ale to pewnie przyjdzie z czasem. Trzeba jednak wspomnieć o jego znakomitym podaniu do Wolsztyńskiego, które przy lepszym dośrodkowaniu mogło przynieść nawet gola. Występ poprawny, choć brakuje nawyków typowego prawego obrońcy, który ochoczo przyłącza się do akcji ofensywnych stwarzając tym samym przewagę w ataku.

Kopacz: 5 – Bartosz wydawał się mniej aktywny od Suareza w obronie, ale też zaliczył udany występ. Nie dał za wiele pograć Świerczokowi, a w rozegraniu podejmował dobre decyzje. Minus natomiast za nieprzypilnowanie Marcina Radzewicza, gdy ten urwał się Bartoszowi i groźnie dośrodkowywał

Suarez: 6 – Zdecydowanie najjaśniejsza postać w naszych szeregach defensywnych. Wygrywał każdą główkę, nie bał się wchodzić w pojedynki z rywalami, w powietrzu niepokonany. Potwierdził swoje atuty, a jednocześnie mieliśmy wrażenie, że nasz najnowszy nabytek jest niemal o dwie głowy wyższy od pozostałych zawodników. Występ zdecydowanie na plus. 

Kosznik: 6 – W pierwszej połowie mało widoczny w ataku, choć to przecież on asystował przy golu Wolsztyńskiego. W drugiej części spotkania wyglądało to już znacznie lepiej i można żałować, że z niektórych wejść ofensywnych Rafała nie padła kolejna bramka. 

Wolsztyński: 7 – Wyszedł w podstawowym składzie niczym doświadczony ligowiec i to się opłacało. Nie było dla niego straconych piłek, w dodatku gol stadiony świata. Trzeba przyznać, że trener miał nosa wystawiając go od początku. Brawo, oby tak dalej!
(69′ Plizga): NS –  Dawid wszedł na boisko, gdy Górnik był nastawiony głównie na kontrataki i dobrze wykonał swoje zadanie. Kilka razy starał się groźnie wyprowadzać piłkę.

Matuszek: 6 – Szymon wyrasta na najbardziej niedocenianego piłkarza Górnika. W piątek kolejny raz wykonywał tytaniczną pracę w środku pola, którą na pierwszy rzut oka trudno dostrzec. W momencie, gdy Górnik tracił piłkę na połowie gości, Matuszek potrafił doskoczyć do rywala i skasować akcję już w zarodku.

Janco: 4 – Gdyby nie stałe fragmenty gry, to moglibyśmy nawet nie zauważyć, że Denis jest na boisku. W rozegraniu Słowak był zupełnie niewidoczny, a indywidualne próby także szybko paliły na panewce. Słaby debiut 19-latka.
(76′ Ambrosiewicz): NS – Maciek dał bardzo dobrą zmianę. Był naładowany energią i od pierwszych minut na boisku starał się być bardzo widoczny. Miał nawet swoją sytuację, gdy po klepce z Angulo uderzał na bramkę gości, ale z tym strzałem poradził sobie Paweł Florek

Arcon: 5 – Nie był wymarzony debiut w wykonaniu Sandiego. Pierwszy mecz nie powalił nas na kolana. Trzeba jednak pamiętać, że Słoweniec potrzebuje jeszcze czasu na zgranie się z zespołem. Aczkolwiek mógł i powinien mieć na swoim koncie asystę. W drugiej połowie pokazał próbkę możliwości, obsługując prostopadłym podaniem Angulo. Hiszpan jednak minimalnie chybił.

Ledecky: 5 – W pierwszej połowie nie układała mu się współpraca z Igorem, więc próbował indywidualnych akcji i kilka z nich było całkiem udanych. Starał się być aktywny i często cofał się do drugiej linii, dając większe pole manewru w rozegraniu piłki. Brał na siebie zawodników gości, jednocześnie dając pole do popisu swoim kolegom.
(82′ Wolniewicz): NS – Nie zagrał zbyt długo, ale w pamięci zapadła nam dobra praca w destrukcji, gdy na prawej stronie obrony powstrzymał szarżującego rywala.

Angulo: 5 – Długo czekał na swoją szansę, a gdy już ją miał, minimalnie spudłował. Była to tak naprawdę jedyna klarowna sytuacja Igora, dla którego był to bardzo ciężki mecz. W pierwszej połowie skutecznie został wyłączony z gry, ale z każdą upływającą minutą łapał luz i coraz więcej zamieszania robił pod bramką gości. Jest to dobry prognostyk przed kolejnymi meczami. 


Podsumowanie:GKS nastawił się na bronieniu dostępu do własnej bramki, a Górnik miał problemy jak się temu przeciwstawić. W pierwszej połowie zespół Marcina Brosza odbijał się od obrony Tychów, jak od ściany i nie był w stanie stworzyć sobie ani jednej dogodnej sytuacji. Wszystko zmieniła genialna bramka Łukasza Wolsztyńskiego do szatni, bo w drugiej części oglądaliśmy już zupełnie inny zespół. Górnik nabrał więcej luzu i w końcu zaczął wypracowywać sobie okazję. Szkoda, że żadnej nie udało się zamienić na gola. Typowe spotkanie derbowe z trzema punktami na koncie zabrzan.

Kogut meczu: Notowania Łukasza Wolsztyńskiego muszą stać bardzo wysoko, skoro trener w piątkowy wieczór posadził na ławce rezerwowych Dawida Plizgę, który bardzo dobrze spisał się w ostatnim sparingu przed ligą. Notowania z pewnością pójdą jednak jeszcze wyżej po meczu z GKS-em. Łukasz należał do wyróżniających się zawodników na boisku no i przede wszystkim zdobył fantastycznego gola, dzięki któremu został bohaterem tego spotkania. Bez kompleksów udowadnia, że miejsce w podstawowym składzie należy się właśnie jemu.

Źródło: Roosevelta81.pl
Foto: Roosevelta81.pl

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments