Nikt nie odgadnie, co u kogo w sercu na dnie…

Sobol  -  29 lipca 2014 17:50
850

zalamany_gornik

Gdy siadałem do pisania tego tekstu zastanawiałem się czy jest sens mówić o prawdach już powszechnie wiadomych prawdach, które dla wielu były jedynie tajemnicą poliszynela od kilku lat a teraz ujrzały światło dzienne za sprawą medialnych doniesień. Czy jest sens po raz kolejny wywlekania spraw oczywistych dla każdego? Kto dobrze lub źle życzy Górnikowi? Czy zwyczajnie warto?

Wczoraj jednak miałem okazję i niewątpliwą przyjemność porozmawiać z osobą, która od zawsze kibicuje naszemu Górnikowi. Jest jego wiernym fanem a mieszka wiele tysięcy kilometrów od Polski. Ten niewątpliwy przyjaciel i fanatyk Górnika w oparciu o medialne doniesienia, rozżalony sytuacją zadeklarował swoją pomoc dla Górnika w wymiarze finansowym na pewno nie wystarczającym dla załatania czarnej dziury naszego budżetu. Wtedy pomyślałem, ile tysięcy fanów rozsianych po całej Polsce i świecie chciałoby wesprzeć Górnika w większym lub mniejszym wymiarze finansowym. Osób majętnych i tych typowych zjadaczy chleba, którzy niestety muszą oglądać każdą złotówkę przed jej wydaniem. Sam znam takich osób wiele i do takich się również zaliczam.

Co nas powstrzymuje? Zabagniony i uwikłany w dziwnych układach klub od lat nie budzi zaufania. Nie daje nadziei i pewności, że środki zostaną spożytkowane na działalność statutową. Czternastokrotny Mistrz Polski z upływem czasu stał się maskotką władzy do realizacji własnych interesów. Chybione decyzje, nietrafione inwestycje, arogancja i buta wyzierały z każdego kąta. Klub powoli staczał się na dno umiejętnie maskowany wynikami sportowymi. Teraz, gdy utracono płynność finansową i znaleźli się odważni, by to powiedzieć otwarcie, zakotłowało się w środowisku bliskim Górnikowi. Właściciel jak zwykle bagatelizuje problem zrzucając odpowiedzialność na Bogu ducha winnego profesora, który starał się jak mógł, aby ratować to, co się jeszcze uratować dało, stawiając często na szali własny autorytet. Niestety, niewiele się dało.

Górnik stanął na krawędzi dalej już tylko ściana. Niewątpliwie mało komfortowa sytuacja na parę miesięcy przed samorządowymi wyborami dla właściciela. Nie chcę wychodzić przed szereg i pisać o spodziewanych tych bardziej i tych mniej realnych scenariuszach uzdrowienia sytuacji w Górniku. Dzisiaj jeszcze wszystko jest na etapie „im ciszej tym lepiej” i nie temu miał służyć ten tekst. Górnik to miłość i chemia wielu tysięcy ludzi rozsianych po całym świecie. To magia, która budzi dreszcz a kiedyś wywoływała strach na wielu europejskich boiskach. Kibice to ogromna armia umiejętnie wykorzystana może stać się potężnym kapitałem Górnika i najcenniejszym promotorem Zabrza, ale tylko wtedy gdy Górnik będzie przejrzysty i transparentnie zarządzany. Być może ta prawda nareszcie dotrze, zanim będzie za późno, dotrze do kogoś dla kogo Górnik nie był religią i nigdy nie będzie a jedynie narzędziem dla realizacji prywaty raz na cztery lata. Warto również pamiętać, że „moralne zakazy stadionowe” niekoniecznie muszą dotyczyć wyłącznie chuliganów.

TEKSTY PUBLIKOWANE W DZIALE “OKIEM ŻABOLA” SĄ PRYWATNYMI OPINIAMI AUTORA

Źródło: Roosevelta81.pl
Foto: fakty.interia.pl